Open’er Festival powered by Orange 2023 za nami! Ponad 110 tysięcy uczestników bawiło się podczas 20. edycji festiwalu, która przeszła do historii jako wydarzenie szczególne zarówno w skali polskiej, jak i europejskiej. Kilka scen oraz postpandemiczny powrót Teatru na Opene’rze, którego pierwszym krokiem był specjalny projekt „Teatr Zdarzenie”, składający się z 3 małych form. Dla NGO na festiwalu był to absolutnie rekordowy rok pod względem zainteresowania! „Siła kobiet” – tegoroczne hasło strefy, przyciągnęło dziesiątki organizacji pozarządowych na bardzo wysokim poziomie. Nie zabrakło również namiotu Let’s Talk, w którym odbyły się ważne dyskusje w ramach Open’era Obywatelskiego.

Skupmy się jednak na koncertach! – DZIEŃ PIERWSZY

Pierwszy dzień poświeciliśmy dwóm scenom – Main oraz Tent. Zarówno na jednej jak i drugiej najważniejszymi punktami były kobiety! Wieczór zaczęliśmy od koncertu Latto. Utwory tej pani były mi przeważnie obojętne. Leciały w głośnikach czy słuchawkach ale nie zwracałem na nie jakieś większej uwagi. Na koncert poszedłem z czystej ciekawości. Było warto. Latto jest raperką pełną energii, doskonale wie czego chce i jak to przekazać swoim fanom. Układy taneczne iście z klubów nocnych dodawały pikanterii, wokalnie zaś było różnie. Trochę na żywo, trochę playback – trzymało się to wszystko jednak wytyczonej przez Latto ścieżki. Jeśli chodzi o mnie, było to znakomicie rozpoczęcie tegorocznego Openera.


Kolejnym silnym punktem line-upu była cudowna Lizzo! Było to nasze drugie spotkanie. Mimo moich zapewnień odnośnie niezmiennej setlisty – była zmieniona. Występ Lizzo przygotowany był specjalnie pod skrócony czas jaki miała na Main Stage Open’era, jednak w żadnym stopniu nie ujmowało to występowi, który w pełen formie wiedziałem niedawno w Mediolanie. Podkreślałem to i będę podkreślał już zawsze – Lizzo to perfekcjonistka – wszystko w jej występach jest znakomicie zaplanowane, i nie ma tutaj ani czasu, ani możliwości na żadną pomyłkę. Wzorowa interakcja z publicznością, zachęcanie do cieszenia się wspólnie spędzanym czasem to tylko jedno z naprawdę wielu zalet tej znakomitej artystki. Mam nadzieję, ze wszyscy się ze mną zgodzą – był to najlepszy koncert pierwszego dnia Open’er Festival.


Trzeba było szybko ochłonąć i lecieć dalej… wracamy na Tent Stage, gdzie na swoich fanów czekała Christine And The Queens. Kiedy w 2014 roku ukazywał się debiutancki album „Chaleur humaine”, nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z muzyczną perełką i talentem, który należy obserwować. Wydawnictwo wylądowało w Top 3 we Francji oraz UK, stając się jednocześnie najlepiej sprzedającym się debiutem na Wyspach. Kolejne płyty „Chris” (2018) oraz „Redcar les adorables étoiles (prologue)” (2022) tylko utwierdziły publiczność i krytyków w przekonaniu, że to jeden z najważniejszych artystów europejskiego synth-popu ostatniej dekady. Podobnie było podczas koncertu. Pełna perfekcja i bardzo przemyślane show, które lekko mogło zaskoczyć publiczność. Dlaczego? Zachęcamy do obejrzenia zdjęć.


Wracamy na Main Stage gdzie za chwilę miał wystąpić Lil Nas X. Artysta to jeden z największych globalnych muzycznych fenomenów ostatnich lat. Zyskał międzynarodową rozpoznawalność w 2019 roku, kiedy ukazał się kawałek „Old Town Road”, zacierający granice między hip-hopem i country. W 2021 roku ukazał się debiutancki album „Montero”, z hitem ‘Montero (Call Me Be Your Name)”, którego podczas występu nie mogło zabraknąć! Numer szybko zyskał międzynarodowy status queerowego hymnu. Cały występ pozostawiał jednak wiele do życzenia. Lil prócz zmiany strojów oraz wykonywania układów tanecznych zaśpiewał tak naprawdę niewiele. Spodziewałem się po jego show o wiele więcej.

I tak kończymy dzień 1. Kolejny w następnej zakładce.