Muzyka zaprezentowana przez Garbarka i Hilliard Ensemble jest bardzo mistyczna, skłania do pełnego wyciszenia, zatrzymania się i zagłębienia w muzykę, która rozchodzi się po murach Kościoła.

Jest to bardzo ciekawe połączenie jazzowego saksofonisty z klasycznymi śpiewakami. Muzyka uboga w popisy wariacyjne. Wygląda to mniej więcej tak, że panowie śpiewają po kolei różne chorały w czterogłosie w języku staroangielskim, a Garbarek dogrywa, podając im jednocześnie bardzo sprytnie dźwięki. Saksofonista porusza się tylko w skalach modalnych, typowych dla tej muzyki i nie wychodzi po za nie, oczywiście nie brakuje typowych dla artysty zagrywek. Artyści występują bez nagłośnienia, bardzo dobrze wykorzystują akustykę pomieszczenia sakralnego. Co ciekawe koncert odbył się bez żadnych przemówień, żadnego przywitania itd. Są to niestety ostatnie koncerty tego projektu, panowie grają od 1993 roku.

Zasłyszałem dzisiaj bardzo dobre określenie dla tego projektu. „Miłośnik muzyki sakralnej nie będzie do końca zadowolony tak samo jak i fan muzyki jazzowej, ale to się broni”.

Autor relacji: Jakub Klemensiewicz