Warszawski koncert był drugim z siedmiu występów, jakie obejmuje jesienna trasa promująca album „4P” Poluzjantów. Na wydaną w ubiegłym roku płytę złożyły się pomysły muzyczne skomponowane jeszcze ze zmarłym prawie dekadę temu gitarzystą zespołu, Przemkiem Maciołkiem. Nic więc dziwnego, że setlista w dużej mierze oparta była właśnie na materiałach z „4P”, tym bardziej że album doczekał się również premiery winylowej. I choć w wersji studyjnej materiał ten może nie robić aż tak silnego wrażenia jak wcześniejsze dokonania grupy, na żywo zyskał groove i lekkość. Szczególnie świetnie zabrzmiał singlowy „Kowbojski”, rzeczywiście noszący delikatne znamiona country. „Hell Of A Summer”, z dyskotekową pulsacją i chóralnymi samplami przygotowanymi przez Marcina „Małego” Górnego, a także ujmujące „Nie bój się”, podczas którego Kuba Badach zaangażował publiczność, po prostu popłynęły. Uroczo wybrzmiał również „Krótki lont” z punktującym wstępem klawiszowym Grzegorza Jabłońskiego.

Nie zabrakło też największych przebojów zespołu – delikatnie zwolnionego „Kosmosu” z charakterystycznym, funkowym aranżem, imprezowego „Tralala 300”, czy „Trzech Metrów Ponad Ziemią” z długim solo Łukasza Belcyra. Publiczność żywiołowo przyjęła również chwytliwe „Doskonale” oraz zagrane na ostatni bis „Prosta Piosenka”. Najbardziej oddani, „oldschoolowi” słuchacze mogli natomiast ucieszyć się z klasycznego duetu „Nie ma nas” i „Tylko Ty i Ja” z debiutanckiego albumu „Tak po prostu”, który w tym roku obchodzi 25-lecie.

Wątek upływu czasu i „metryki” zespołu to stały element narracji Kuby Badacha pomiędzy utworami. Tym razem wokalista podkreślał również, że cały dorobek Poluzjantów trafił wreszcie na serwisy streamingowe. Mimo niezmiennego poczucia humoru frontmana, momentami dało się jednak wychwycić delikatne zmęczenie wokalne – co w sumie nie dziwi, bo Badach wciąż pozostaje jednym z najbardziej zapracowanych wokalistów na polskiej scenie. Poza tym jednak bez zmian: nadal nie ma w Polsce drugiej tak zgranej muzycznie formacji w tej stylistyce. I kolejny raz udowodnili to na scenie.