Hiatus Kaiyote zapowiadają nowy album „Mood Valiant” dla Brainfeeder / Ninja Tune singlem „Red Room”. Dwukrotnie nominowany do Grammy zespół z Melbourne po publikacji pierwszego singla z nadchodzącego krążka, oddaje nam kolejny!

Wspominając, jak powstał nowy utwór „Red Room” Nai mówi:

„W mojej kabinie wokalnej było czerwone światło i myślałem o moim starym domu, w którym było całe czerwone szkło. Kiedy słońce zachodziło w moim pokoju o określonej godzinie, cały mój pokój był czerwony.”

Według Bendera, była to najszybsza rzecz, jaką zespół kiedykolwiek nagrał: od pierwszego pomysłu do końca.

Perrin dodaje:

„Była po prostu dobra zabawa. Było nam ciepło, byliśmy w innym kraju. Oczywiście, nie wiedząc, że nadchodzi wielka pandemia. Dziś kontekst 'czerwonego pokoju’ i tego, co to oznacza dla wszystkich siedzących w izolacji jest pewnie inny.”


Hiatus Kaiyote zna niemal każdy, nawet jeśli nie wszyscy o tym wiedzą! Muzykę zespołu w swoich utworach samplowali bowiem m.in. Beyoncé, Jay-Z, Kendrick Lamar, Anderson .Paak, Chance The Rapper czy Drake. Wokalistka grupy Nai Palm gościnnie wystąpiła też na krążku „Scorpion”, tego ostatniego. Australijczyków chwalił również Prince, a do grona ich fanów od lat zaliczają się także Erykah Badu, Questlove czy Robert Glasper. Nic więc dziwnego, że ich nowy album, który ukaże się sześć lat po znakomicie przyjętym „Choose Your Weapon”, to jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku.

Długa przerwa w karierze grupy spowodowana była diagnozą nowotworu u Naomi „Nai Palm” Saalfield. Wokalistce życie uratowała operacja mastektomii, a po rehabilitacji Nai wraz z przyjaciółmi z zespołu przystąpiła do pracy nad krążkiem z nową perspektywą i zdwojoną siłą. Pod koniec 2019 roku Hiatus Kaiyote wybrali się do Rio de Janeiro, aby pracować w studio pod okiem legendarnego brazylijskiego artysty i aranżera Arthura Verocaia. Paul Bender, basista grupy, wspomina, że gdy usłyszał jak Brazylijczyk zaaranżował sekcję smyczków i dęciaki, popłakał się ze wzruszenia. W studiu w Rio Australijczycy opracowali trzy utwory, w których usłyszymy orkiestracje brazylijskiego mistrza. W rezultacie powstał album, który opleciony smyczkami Verocaia, z lekkością i luzem kreuje groove: słoneczny, wysublimowany, mistrzowski. 

Muzyka Hiatus Kaiyote zawsze wymykała się kategoryzacji: niektórzy nazywali ją „neo-soulem”, inni „future soulem”;  za wszystkim kryje się apetyt na muzyczną przygody, ich talent do sprawiania, by to, co złożone, brzmiało prosto, czyli, jak sami mówią, „wondercore”.

Tytuł płyty to swego rodzaju hołd dla matki Nai – Suzie Ashman, która zmarła na raka piersi. 

„Moja mama miała dwa kombi Valiant, kultowe, zabytkowe samochody” – wspomina wokalistka. „Jeden był biały, a drugi czarny – wybierała jeden z nich w zależności od tego, w jakim była nastroju. Była samotną matką z sześciorgiem dzieci: Jeśli jechała czarnym, wiedziałeś, żeby z nią nie zadzierać”.

„Mood Valiant” to album pełen miłości, przyjaźni, entuzjazmu, odwagi, emocji przeżywanych ze świadomością, że wszystko jest kruche i ulotne. Premierę krążka zapowiedziano na 25 czerwca.

„Kiedy myślisz, że twoje życie zostanie ci odebrane, zaczynasz się zastanawiać nad tym, kim jesteś” – mówi Nai. „Sądzę, że po nowotworze postanowiłam udowodnić, iż to, co mi ofiarowano jest cenne. Moim jedynym pragnieniem jest żyć i dzielić się moim doświadczeniem czasu i piękna.”