Koncertem zamykającym piąty dzień warszawskiego Festiwalu Singera był występ kwartetu Daniela Zamira, który uświetnił cykl Singer Jazz Festival. Jeżeli na scenie żydowskiego festiwalu gra izraelski wirtuoz saksofonu, to musi być to niezapomniane widowisko.

Podczas koncertu mieliśmy do czynienia z niezwykłymi kontrastami wśród muzyków, co razem dało niezwykle brzmiącą, spójną całość. Agresywna, pełna energii gra kontrabasisty Gilada Abro w połączeniu z całkowicie spokojną, nieco odsuniętą na drugi plan improwizacją pianisty Omriego Mora stworzyła ładne brzmienie oraz obrazek, który dopełniła rewelacyjna wirtuozeria perkusisty Amira Breslera oraz saksofonowa wizja gwiazdy wieczoru, Zamira.

Największymi brawami nagrodzone zostały „solówki” wykonane przez Breslera (w trakcie których swoje trzy grosze dorzucała reszta zespołu) oraz Mora, do którego kilka chwil później dołączył saksofon, tworząc wzruszającą mieszankę dźwięków. Perełką koncertu został natomiast jeden z utworów, podczas którego Zamir nie tylko grał, ale także zaprezentował swoje genialne warunki wokalne, włączając do wykonania także publiczność, ochoczo powtarzającą za artystą sekwencję wokaliz.

Cały koncert na pewno na długo pozostanie w pamięci wszystkich obecnych na sali. Mieszanka jazzowych brzmień z dźwiękami żydowskimi i elementami etnicznymi nie mogły się nie sprawdzić.

[AFG_gallery id=’4′]