
Max Klezmer Band oraz Maciej Maleńczuk na wspólnej płycie? – czemu nie. Efekt, dla jednych dość „irytujący”, dla innych „ciekawe przedsięwzięcie”. Dość nowatorskie, a zarazem z klasycznymi elementami, które w bardzo miły sposób docierają do słuchaczy i pozwalają nam zatracić się w muzyce klezmerskiej. Ten ciekawy projekt to nostalgiczna klezmerska podróż, która pozwala nam na wędrówkę przez niekiedy zapomniany świat kultury żydowskiej. Drogi słuchaczu czego spodziewasz się po tej płycie? ukojenia, zadumy? czy może być ona również dla Ciebie formą podróży. Fascynuje Cię muzyka klezmerska?, tym bardziej w połączeniu z niepodważalnie oryginalnym głosem Macieja Maleńczuka.
Jak udało mu się odnaleźć w takim repertuarze – początkowo odbierasz to szorstko, aby z czasem odkryć moc muzyki płynąca z połączonych sił Max Klezmer Band oraz Maleńczuka. Daleko jesteśmy od negatywnej opinii na temat płyty „Hush, Hush”,jednocześnie nie próbuje „wcisnąć” jej na siłę. To muzyka wysublimowana, dla świadomego odbiorcy, który wie czego chce i czego może się spodziewać po wydawnictwie. Miłego słuchania….


