Chociaż numery utrzymane w soulowo-popowym klimacie zdobywały popularność już parę lata temu, rzeszowski zespół Oversoul postanowił zaprezentować swoje propozycje, by odświeżyć nieco brzmienie tego gatunku. Efektem pracy został debiutancki krążek formacji zatytułowany po prostu „Oversoul„, na którym znajdziemy dwanaście spokojnych kawałków idealnie  nadających się na wiosenne wieczory.

Cały album otwiera mocny akcent perkusji (Seweryna Krzysztonia) w numerze „Od siebie„, który oprócz całkiem dobrej, choć mało odkrywczej, linii melodycznej zawiera bardzo mądry, motywacyjny tekst. Warstwa liryczna jest zresztą jednym z walorów płyty, o czym możemy przekonać się w innych utworach, takich jak m.in. „Całkiem sam” z uroczym basem Łukasza Gorczycy w tle, mocnym aranżacyjnie „Zastanów się” czy wzruszającym „Wzleć” urzekającego głównie brzmieniem klawiszy Tomasza Drachusa oraz ponadminutową, instrumentalną wstawką.

Oczywiście, nie zabrakło także tych bardziej ckliwych i romantycznych kawałków, z  „Tylko Ty” czy „Moje życie Twoim jest” z ciekawym gitarowym solo. W obu z nich obronił się natomiast rytm oraz świetne współgranie ze sobą muzyków, co dało ostatecznie przyjemną w odbiorze całość. Z myślą o komercyjnych radiach powstała natomiast dynamiczna piosenka „Bliżej” oraz singiel „A gdyby tak” z szybko wpadającymi w ucho melodiami oraz niezłymi tekstami, o miłości oczywiście. Genialnym podsumowaniem okazał się natomiast utwór „Bezsenność„, bez wątpienia jedna z najlepszych (i wbrew nazwie, najbardziej pobudzających do działania) propozycji z całej płyty.

Oprócz dobrego zespołu, dużą zaletą całego materiału jest delikatny głos Artura Bradlińskiego. I chociaż od razu barwa jego wokalu wywołujące skojarzenia z Grzegorzem TurnauemKubą Badachem czy Igorem Herbutem z grupy LemOn (zwłaszcza w utworze „Na poważnie„), kompletnie nie przeszkadza to w odbiorze krążka. Wręcz przeciwnie, tworzy to całkowite rozluźnioną atmosferę i sprawia, że chętnie wraca się do wszystkich numerów. Bradliński brzmi jednak znacznie bardziej przekonująco po polsku niż po angielsku, co można usłyszeć po zapoznaniu się z dwoma anglojęzycznymi numerami z płyty, zarówno świetnym aranżacyjnie „Change„, jak i zamykającym płytę, akustycznym „I Stay Alone” z gitarą Jakuba Szturma na czele.

I chociaż album nie jest odkrywczy, słucha się go z niezwykłą przyjemnością. Mamy nadzieję, że „Oversoul” to dopiero początek muzycznej kariery zespołu i już za jakiś czas będzie o nich jeszcze głośniej. Kto wie, może to oni za parę lat będą mianowani godnymi następcami samych Poluzjantów, tak jak kiedyś mawiano o grupie Button Hackers?