Kilka dni temu ukazała się debiutancka płyta Karoliny Charko – „Obrazki z letargu”. To efekt 2,5 roku pracy artystki oraz dziewięciu producentów, którzy dostrzegli jej przejmujący głos i talent songwriterski.
„Obrazki z letargu” to album, za którym stoi wyrazista osobowość – może jeszcze nieco nieśmiało i niepewnie poruszająca się po muzycznym rynku, ale już dziś przekonująca swoim kunsztem i dobrym smakiem. Karolina unika emocjonalnych banałów i z lekkością porusza się między miękką alternatywą a melancholijnym popem.
Płyta zadowoli miłośników wyrazistych, chwytliwych melodii, chórków przywodzących na myśl stare filmy Disneya oraz melodyki znanej z filmów o Jamesie Bondzie. „Obrazki z letargu” to album różnorodny, a jednak spójny – dzięki charakterystycznemu głosowi i autorskiemu songwritingowi Karoliny.
Do pracy nad materiałem Karolina zaprosiła aż dziewięciu producentów. Wśród nich znaleźli się „starzy wyjadacze”, tacy jak Buslav, Robert Cichy, Robert Amirian i Marcin Bors, ale także „młodzi gniewni”: Piotr Pluta, Jeremiasz Hendzel, Adam Bieranowski, Marcin Pater i Mateusz Brzostowski.
O pracy w systemie One Song–One Producer Karolina mówi tak:
Sposób, w jaki podeszliśmy do produkcji, czyli praca w systemie ONE SONG–ONE PRODUCER, zmusił mnie do przełamania bariery. Nie byłam wcześniej tak śmiała i skłonna otwierać się przed ludźmi, dzielić się swoją muzyką. Pomysł mojego Piotrka, żeby skoczyć na głęboką wodę, adaptować się wciąż do nowego otoczenia i emocjonalnie współpracować z różnymi twórcami, finalnie poskutkował piękną płytą – i chyba również moją grubszą skórą. Ja już się tego nie boję. Ja to uwielbiam.
Zależało mi na tym, aby każdy z muzyków i producentów miał swoją przestrzeń i czuł zielone światło do odciśnięcia na tej płycie własnego, charakterystycznego stempla. W końcu zapraszaliśmy ich nie bez przyczyny. W większości przypadków znałam i ceniłam ich dorobek.
Choć producentów muzycznych było wielu, producentami wykonawczymi pozostali Karolina i Piotr Lato. Wraz z Marcinem Borsem czuwali nad tym, by różnorodny materiał oraz wpływy twórców o odmiennych wrażliwościach zespoliły się w jeden spójny album.


