Po trzynastu latach milczenia Poluzjanci wracają z albumem, który jest zarówno podsumowaniem ich dotychczasowej drogi, jak i nowym początkiem. „4P” to płyta dojrzalsza, spokojniejsza i bardziej organiczna niż wcześniejsze wydawnictwa, a przy tym niezwykle spójna emocjonalnie.
Powstawanie materiału miało w sobie coś z muzycznej terapii — muzycy pracowali wspólnie w studiu, improwizując i rozwijając pomysły w naturalnym rytmie, bez pośpiechu i presji rynku. W efekcie powstał album, który tętni życiem i autentycznością. Trzy kompozycje zarejestrowano jeszcze z udziałem zmarłego gitarzysty Przemka Maciołka, co nadaje całości dodatkowy, poruszający wymiar – „4P” staje się w pewnym sensie również muzycznym pożegnaniem.
Brzmieniowo Poluzjanci pozostają wierni swojemu charakterystycznemu stylowi – to eleganckie połączenie popu, funku, rocka i soulu, podane w bardzo dopracowanej formie. Produkcja Marcina Górnego zachwyca klarownością i ciepłem – każdy instrument ma tu swoje miejsce, a aranżacje oddychają i rozwijają się naturalnie. Bas, gitara i perkusja prowadzą dialog, który momentami przypomina jam session, a klawisze dodają całości przestrzeni i subtelnej melancholii.
Album balansuje między chwytliwymi, melodyjnymi piosenkami a utworami o bardziej refleksyjnym, kontemplacyjnym charakterze. „Kowbojski” czy „Hell of a Summer” mają potencjał singlowy, podczas gdy „Ocean” i „W głębi” wciągają w gęstą, nastrojową atmosferę. To muzyka, która nie próbuje być modna — raczej konsekwentnie podąża własną ścieżką, stawiając na emocje i brzmieniową szczerość.
Wokalne interpretacje pozostają jednym z najmocniejszych punktów zespołu – są subtelne, wyważone i pełne ekspresji. Nie ma tu miejsca na efekciarstwo, jest za to dojrzała muzykalność i zrozumienie tekstu.
„4P” to album wymagający skupienia, ale odwdzięczający się bogactwem szczegółów i emocji. Nie znajdziemy tu radiowego przeboju, który natychmiast podbije listy odtwarzania, lecz spójny zestaw kompozycji, które razem tworzą głęboko ludzką, ciepłą opowieść o przemijaniu, bliskości i twórczej wolności.
Poluzjanci wrócili w wielkim stylu — z płytą mądrą, szczerą i pięknie brzmiącą. „4P” to dowód, że czasem warto poczekać, by usłyszeć coś prawdziwego.


