Joy Crookes, londyńska wokalistka i autorka piosenek o irlandzko-bangladeskich korzeniach, zadebiutowała w 2021 roku albumem „Skin”. Płyta ugruntowała jej pozycję jako jednej z najbardziej intrygujących artystek młodego pokolenia – zyskała uznanie krytyków, przyniosła nominacje i przyciągnęła fanów poszukujących szczerej muzyki z duszą. Po czterech latach Crookes wraca z drugim krążkiem „Juniper”.
Juniper, czyli jałowiec, to roślina odporna, rosnąca nawet w trudnych warunkach. Symbolika idealnie oddaje ducha albumu – to historia o przetrwaniu, o radzeniu sobie z bólem i o sile, którą można odnaleźć w najbardziej wymagających momentach życia.
Na płycie znalazło się dwanaście utworów, wśród których pojawiają się ciekawi goście – Vince Staples w energicznym „Pass the Salt” czy Kano w pełnym emocji „Mathematics”. Produkcją zajęli się m.in. Blue May, Tev’n i Harvey Grant, którzy pomogli Crookes połączyć elementy soulu, R&B i popu z bardziej surowymi, intymnymi momentami. Słychać tu zarówno żywe instrumenty i subtelne aranżacje, jak i mocniejsze beaty czy elektronikę.
„Juniper” to zapis wewnętrznej walki artystki. Crookes mówi otwarcie o lękach, zdrowiu psychicznym i traumach rodzinnych, ale też o miłości – tej trudnej, współzależnej i toksycznej, jak i tej queerowej, odkrywanej z odwagą. W tekstach powracają również pytania o tożsamość i presję społeczną, zwłaszcza tę związaną ze standardami piękna i oczekiwaniami wobec kobiet.
Album otwiera „Brave”, szczery i poruszający prolog do dalszej opowieści. „Pass the Salt” to numer pełen ironii i pazura, podczas gdy „Mathematics” uderza intensywnym rozliczeniem z uczuciami. Bardzo osobisty charakter ma „Mother”, w którym Crookes odnosi się do rodzinnych doświadczeń i decyzji, jakie podejmuje, by nie powielać starych schematów. Płytę zamyka „Paris” – nostalgiczny utwór o queerowej miłości i o strachu przed własnymi uczuciami.
Krytycy podkreślają, że „Juniper” zachwyca autentycznością i emocjonalną szczerością. Crookes potrafi balansować między intymnością a chwytliwością, unikając banałów w tekstach. Niektórzy recenzenci zwracają uwagę, że lekki „First Last Dance” nieco odstaje od reszty, a przejścia między różnymi nastrojami bywają kontrastowe. Jednak ogólny odbiór jest bardzo pozytywny – to płyta, która trafia w samo sedno emocji.
„Juniper” to drugi, odważny krok Joy Crookes, jeszcze głębszy i bardziej osobisty niż debiutanckie „Skin”. Album łączy muzyczną różnorodność z poruszającą narracją, a jego szczerość sprawia, że łatwo odnaleźć w nim własne emocje. To propozycja dla tych, którzy w muzyce szukają nie tylko melodii, lecz także prawdy i bliskości.


