Niedawno ukazała się najnowsza odsłona jazzowego cyklu Kurta Ellinga – EPka „Wildflowers, Vol. 3”. Tym razem do współpracy artysta zaprosił wybitnego pianistę Christiana Sandsa, znanego m.in. z projektów Christiana McBride’a. Album wydano nakładem Big Shoulders Records – wytwórni założonej przez Ellinga i jego menedżera Bryana Farinę, której celem jest wspieranie niezależności twórczej muzyków.

Kurt Elling od lat poszukuje nowych form ekspresji, a cykl „Wildflowers” stał się jego przestrzenią do spontanicznych spotkań i rejestrowania muzyki w duchu improwizacji. Zamiast żmudnych przygotowań i rozbudowanych aranżacji, artysta stawia na intuicję i twórczy dialog. Sands – pianista o ogromnej wrażliwości i błyskotliwej technice – okazał się idealnym partnerem do takiego przedsięwzięcia.

Na płycie znalazło się pięć utworów, które pokazują szeroki wachlarz inspiracji duetu. Ten zestaw tworzy fascynującą podróż przez różne epoki i style – od jazzu nowoorleańskiego po popowe ballady – zawsze jednak przefiltrowane przez wrażliwość i improwizacyjną odwagę wykonawców.


Elling podkreśla, że idea „Wildflowers” polega na swobodnym spotkaniu i otwartości na to, co wydarzy się w studiu.

„Wystarczy zadzwonić do muzyka, spędzić razem dzień, zagrać kilka utworów i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi” – mówi wokalista.

Ta filozofia sprawia, że nagrania brzmią naturalnie, jak rozmowa pełna emocji i muzycznych skojarzeń.

Trzecia część „Wildflowers” jest kontynuacją wcześniejszych sesji z pianistą Sullivanem Fortnerem, ale równocześnie otwiera nowy rozdział – z bardziej współczesnym, ekspresyjnym brzmieniem fortepianu Sandsa. To album, który potwierdza, że jazz wciąż może być przestrzenią wolności i odkrywania.