Po trzech latach nieobecności fonograficznej, zespół Błoto musiał wynagrodzić swoim fanom okres wydłużonego oczekiwania zalewem nowości. Niezwykle owocne nagrania w Studio Pasterka obrodziły nowymi utworami jak przysłowiowe “grzyby po deszczu”. Dzięki tej sesji dostaliśmy dwie siódemki, LP pod tytułem „Grzybnia”, a teraz efekty tego spotkania domknie płyta o prozaicznej nazwie „Grzyby”

Głód na nowe utwory od Błota był ogromny. Kolekcjonerzy płyt winylowych w ekspresowym tempie wykupili cały nakład singli „Szlam / Ścieki” oraz „Bakteria” z gościnnym udziałem DāM-FunK’a, a niecałe pół roku wystarczyło do niemal całkowitego wyczyszczenia nakładu albumu „Grzybnia”. To z pewnością rekordowa dynamika sprzedaży w Astigmatic Records. W międzyczasie krążek otrzymał nominację do Fryderyków w kategorii muzyka alternatywna. Mimo tego, że akurat „Grzybnia” nie otrzymała tej nagrody, to zespół Błoto i tak zdobył statuetkę za nagranie utworu „Godzina W”, na album „WAWA” poświęcony Powstaniu Warszawskiemu. Był to z pewnością bardzo ekscytujący okres wzmożony licznymi koncertami w polsce i zagranicą. 

Grzybnia stanowiła podstawę. Uczyła o tym jak ważne jest współdziałanie i kolektyw. To ona jest niezbędna do tego by budować więzi między roślinami w lesie. Nie minęło dużo czasu od ukazania się tego krążka, więc też niewiele wokół nas się zmieniło. Społeczeństwa nadal nie są jak grzybnia. Sytuacja na świecie nawet się pogorszyła. Ten koncept miał pokazywać alternatywę – opozycję do takich podstaw jak egoizm czy indywidualizm. Dziś widzimy, że jeszcze trudniej znaleźć porozumienie. Budujemy coraz więcej murów na poziomie najpierw własnych rodzin, później zwalczających się baniek w społeczeństwach, a na końcu w warstwach politycznych. Chociaż być może to te ostatnie są odpowiedzialne za polaryzację, która schodzi w dół rozsadzając więzi społeczne? Tutaj z pomocą przychodzą „Grzyby”. Czego nas uczą owocniki grzybni? Nieustannie się komunikują, wykorzystując połączenia grzybni jako internet lasu. Rozmowa, pertraktacja i komunikacja powinna być antidotum na polaryzację. W niepewnych czasach należy dogadywać się ponad podziałami. 


Na płycie „Grzyby” znajdują się owocniki posiadające właściwości lecznicze (strona A), a także jednego pasożyta. Nie są to grzyby, które na pierwszy rzut oka wypełniłyby koszyki w celach kulinarnych. „Wrośniak” wspiera organizm w walce z chorobami autoimmunologicznymi, „Maczużnik” ma działanie przeciwbakteryjne, „Chaga” łagodzi dolegliwości układu pokarmowego, a „Soplówka” stymuluje układ odpornościowy. Na stronie B znajduje się „Pleśniak”. Zatrucie tym grzybem może okazać się bardzo niebezpieczne – prowadzi bowiem do uszkodzeń wątroby, skóry, czy też błon śluzowych. Jednak i w nim odnajdziemy coś pozytywnego. Jego właściwości są wykorzystywane w medycynie. Wykazuje on właściwości zabójcze dla bakterii, nie wyrządzając tym samym szkód dla ludzi. Dzięki pleśniakowi powstała penicylina, czyli lek na anginę, zapalenie płuc i inne schorzenia. W kontrolowanych warunkach sprawdza się również w produkcji serów. 

Dla jeszcze lepszych wrażeń przy odsłuchu, „Grzyby” zostały wytłoczone na 12 calowym winylu przy wykorzystaniu technologii 45 obrotów na minutę. Będzie to polepszało odbiór zwłaszcza niskich częstotliwości, których na tej płycie pełnej połamanych beatów i muzyki klubowej jest całkiem sporo. 

Krążek ukaże się w dość niskim nakładzie. 1000 sztuk winyli oraz 500 CD, które są poszerzone o utwory z singlowych siódemek. Pre-order startuje już 2 maja 2025 na platformie Bandcamp. Miks i mastering wykonał ponownie Kwazar, a Sainer domknął swoją koncepcję oprawy graficznej.