Po świetnie przyjętym albumie „Melodrama” wydanym w 2017 roku, fani Lorde z niecierpliwością czekali na kolejny krążek. Najnowszy wpis wokalistki sugeruje, że w związku ze śmiercią psa, muszą uzbroić się w cierpliwość.

W sobotę 2 listopada, członkowie fanklubu Lorde otrzymali newsletter. Na skutek choroby, odszedł jej ukochany pies Pearl. Poczucie straty okazało się na tyle silne, że Lorde odłożyła nagrywanie kolejnego albumu na kiedy indziej.


„Piszę ten list do was, ponieważ moją intencją było zawsze bycie szczerą względem was na temat mojego życia i tego, co się w nim dzieje. (…) Pracowałam przez większość tego roku nad nowymi piosenkami w Nowej Zelandii. Szło mi bardzo dobrze, ale w zeszłym miesiącu wydarzyło się coś, o czym chcę wam opowiedzieć. (…) Zapewne niektórzy z was wiedzieli o Pearl, moim psie. Pojawił się w moim życiu w 2018 roku i niemalże od razu zmienił wszystko. Każdy, kto miał przyjemność wychowywać psa zrozumie, jak mocno pozwala to dojrzeć. (…) Po latach spędzonych w podróży, spędziłam wiele czasu w domu, powoli przygotowując wszystko, pisząc. Otrzymywałam ogromne ilości energii, którą mogę opisać jedynie jako boską i ciężko pracowałam, aby przekazać wam to wszystko za pośrednictwem albumu. Czułam, że otrzymałam ten wspaniały dar, którym muszę podzielić się z wami wszystkimi. (…) Pewnego dnia obudziłam się, i jak każda matka, miałam przeczucie, że Pearl jest bardziej chory, niż zdawaliśmy sobie sprawę. (…) Miał aż dwie akcje zatrzymania pracy serca, a przy drugiej zmarł. Trzymałam go, kiedy odszedł. (…) Ta strata była bardzo bolesna, a światło, jakie było we mnie, zgasło. Straciłam mojego chłopca i potrzebuję trochę czasu, by ponownie dostrzec dobro, żeby dokończyć ten album dla was. To nie będzie jednak ta sama praca. Każdy, kto przeżył stratę rozumie, że to jak przejście przez otwarte drzwi, za którymi wszystko wygląda inaczej”.