Dwie panie – LP i Lana Del Rey, różne ale mają jeden wspólny mianownik – polska publiczność je uwielbia. LP wystąpiła na Tent Stage, Lana Del Rey była jednym z headlinerów tegorocznej edycji.

Laura Pergolizzi, znana szerzej pod pseudonimem LP, obecna jest w branży muzycznej już od kilkunastu lat, zarówno jako wokalistka, jak i autorka hitów dla największych nazwisk światowego popu – m.in. Cher, Rihanny czy Christiny Aguilery. Jej kariera nabrała rozpędu w 2016 roku za sprawą albumu „Lost On You” i tytułowego singla, który do dzisiaj zanotował ponad pół miliarda streamów na świecie. Wyrazista osobowość i niezwykle mocny głos Laury, w połączeniu z talentem do tworzenia przepięknych melodii, dały jej międzynarodowy rozgłos. Jak przyznaje, jej ubiegłoroczny album „Heart To Mouth”, z przebojem „Girls Go Wild”, niesie najbardziej bezpośredni przekaz w jej dotychczasowej twórczości.


O Lanie Del Rey zrobiło się głośno w 2011 roku za sprawą intrygującego singla „Video Games” i towarzyszącego mu teledysku, który błyskawicznie stał się viralem. Miliony fanów szybko pokochały nową, choć zakochaną w stylu retro dziewczynę. W muzyce Lany niezwykle istotny jest klimat, przywodzący na myśl popkulturę lat 50., 60., stare Hollywood, elegancję i glamour. Kluczem do sukcesu okazało się wymieszanie ich ze współczesnymi elementami: hip hopem, samplami, produkcją, a przede wszystkim siłą mediów społecznościowych. Album „Born to Die” stał się jedną z najważniejszych i najlepiej sprzedających się płyt 2012 roku. Natomiast kolejne dwa albumy – „Ultraviolence”„Honeymoon” skutecznie utrwaliły jej gwiazdorski status. Prezentując piąty album „Lust For Life”, Lana Del Rey zrobiła ukłon w stronę swoich najwierniejszych, szaleńczo wręcz oddanych wielbicieli. W ubiegłym roku poznaliśmy „Mariners Apartment Complex”, „Hope is a dangerous thing for a woman like me to have – but i have it” oraz „Venice Bitch”, pierwsze zapowiedzi wspomnianego już nowego albumu, nad którym pracuje z producentem Jackiem Antonoffem, stojącym za sukcesami St. Vincent, Lorde czy Taylor Swift.