Rozpoczynamy fotorelację z tegorocznej edycji Open’er Festival. Będą to fotorelacje łączone, mianowicie po dwa koncerty zbliżone gatunkowo. Jako pierwsza wędruje do Was fotorelacja z koncertu EABS i Kamasi Washingtona.

EABS

EABS (Electro-Acoustic Beat Sessions) to wrocławska grupa, która wyrosła ze środowiska hip-hopowego i klubowego i jak żadna inna na polskiej scenie rozumie, że jazz – aby się rozwijać – musi stać na dwóch fundamentach: tradycji i nowoczesności.

Album „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)” sprzed dwóch lat okazał się sensacją polskiej sceny jazzowej. Fonograficznym bestseller zapewnił zespołowi szereg branżowych nagród, a Komedowski repertuar zespół zagrał podczas blisko stu koncertów. Nagrał też – skierowane na rynek kolekcjonerów płyt winylowych – dwie „kontynuacje”, jednocześnie ciężko pracując nad nowym, już w stu procentach autorskim repertuarem. Efektem tej pracy jest album „Slavic Spirits”, który niedawno miał swoją premierę.

Kamasi Washington

W 2015 roku, kiedy wydawał trzypłytowy album „The Epic”, Kamasi Washington został z miejsca okrzyknięty objawieniem. Razem ze swoim zespołem The Next Step zaprezentował jazz przeplatający się z elementami hip-hopu i klasycznego soulu, dzięki czemu jego progresywna, wymykająca się standardowym definicjom jazzu muzyka trafiła do szerokiej, młodej publiczności.

Wydawnictwo stało się motorem do dalszego eksperymentowania i podjęcia współpracy z kolejnymi, zaskakującymi jak na ten gatunek artystami – Kendrick Lamar, John Legend, Run The Jewels, a ostatnio nawet Florence And The Machine. Jego kolejny album „Heaven and Earth” został przyjęty z ogromnym entuzjazmem przez krytyków. Szybko znalazł się w sekcji Best New Music serwisu „Pitchfork”, a słowa uznania popłynęły między innymi ze strony „Variety”, „GQ” oraz „MOJO”. Sukces ten scementował jego pozycję w pierwszej lidze najpopularniejszych jazzmanów na świecie.

„Czuję, że wszystkie drzwi stanęły przede mną otworem. Mogę jeździć do różnych miast na świecie, grać wszystko co mi się podoba, a ludzie zawsze są chętni do zabawy. To było moje marzenie” – powiedział Washington, cytowany przez magazyn „Billboard”.