W dniach 5-6 października w Arenie Gliwice odbył się festiwal Jimek+, sygnowany pseudonimem artystycznym Radzimira Dębskiego, jednego z najbardziej utalentowanych muzyków młodego pokolenia.

Festiwal – podobnie jak sam artysta – wymyka się wszelkim muzycznym szufladkom.

Rap zapędzi cię do filharmonii” – rapował kiedyś szczeciński raper Łona, wskazując jak bardzo rap/hip-hop może poszerzać muzyczne (i nie tylko) horyzonty odbiorców. Radzimir Dębski, znany też jako Jimek, postanowił przyspieszyć nieco ten proces, tworząc kilka lat temu projekt „Hip-Hop History Orchestrated by Jimek”, w którym w spektakularny sposób opracował symfonicznie największe rapowe klasyki. Jimek sam zaciągnął rap do filharmonii, a razem z nim jego słuchaczy.

Projekt „Hip-Hop History Orchestrated by Jimek” okazał się być wielkim sukcesem. Gdziekolwiek artysta pojawiał się wraz ze swoim projektem, tam zawsze przyciągał rzesze odbiorców. Również tych, którzy gdyby nie projekt Jimka, w metaforycznej filharmonii Łony zjawiliby się prawdopodobnie nieco później.

Twórczość Radzimira Dębskiego oddziałuje na wiele stron. Jimek zaciągając rap do filharmonii pokazał także tym, którzy bali się wychylić z niej nosa, pulsującą kreatywność, tworzoną na ulicach miast. Kreatywność, która już od wielu lat i z coraz większym impetem wkrada się na deski teatrów, sceny filharmonii i wystawy muzeów całego świata.

Moją główną misją są przeciąg i przemyt. Przeciąg, czyli szukanie powiewu świeżego powietrza. Ciągle mnie nosi. Przemyt, bo największą satysfakcję czerpię z sytuacji, w których uda mi się coś przestawić poza swoje miejsce, otworzyć kogoś na coś innego, nowego. – wyznaje Radzimir Dębski.

Festiwal Jimek+, który odbył się w ubiegły weekend w Arenie Gliwice, to przemyt na wielką skalę.

Jimek podstępnie zwabił do gliwickiej Areny kilka tysięcy osób, by pośród znakomitych i dobrze znanych polskiej publiczności artystów, takich jak Krzysztof Zalewski, The Dumplings, Kaliber 44, Miuosh i oczywiście sam Jimek wraz ze swoją 65-osobową orkiestrą Jimek Symphonixx, przemycić i zaprezentować mniej znanych, ale jakże wybitnych muzyków – Bokanté, Alune Wade, The KutiMangoes czy Rumba de Bodas.

Odważne zestawienie różnych gatunków muzycznych: polskiego hip-hopu, muzyki afrykańskiej, bluesa i karaibskiej folkowej kaladji, jazzu, latino-funku, elektropopu i amerykańskiego rapu – zgodnie z przypuszczeniami organizatorów – przyniosło zaskakujące wrażenia nie tylko dla publiczności zgromadzonej w gliwickiej Arenie, ale także dla samych muzyków.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_026

Line-up festiwalu Jimek+ został zbudowany w oparciu o występy Jimek Symphonixx – 65-osobowej orkiestry symfonicznej pod batutą Radzimira Dębskiego, złożonej z wybitnych muzyków młodego pokolenia. Koncerty artystów zaproszonych na festiwal były przeplatane 20, 30, a czasem 10 – minutowymi występami Jimka i jego orkiestry. W ciągu dwóch dni festiwalu muzycy z Jimek Symphonixx zaprezentowali fragmenty wspomnianego projektu „Hip-Hop History Orchestrated by Jimek”, wykonując symfoniczne aranżacje największych rapowych klasyków, a także fragmenty projektu „Historia Jazzu”, który został przygotowany specjalnie dla potrzeb festiwalu Solidarity of Arts w Gdańsku w 2016 roku, będącego symfonicznym opracowaniem klasycznych utworów jazzowych, zaaranżowanych w jedną suitę.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_097

Jimek wraz ze swoją orkiestrą symfoniczną zaprezentował publiczności zgromadzonej w gliwickiej Arenie skrótowy przekrój własnej twórczości. Poza wyżej wymienionymi projektami mogliśmy usłyszeć także wykonania jego własnych kompozycji, m.in. muzykę z filmu „Atak paniki”, za którą Jimek otrzymał prestiżową, sygnowaną nazwiskiem Krzysztofa Komedy nagrodę oraz „Crux” – po raz pierwszy zagrany w 2014 roku podczas koncertu inauguracyjnego w nowej Filharmonii Szczecińskiej.

Podczas festiwalu zaprezentowany został także krótki, kilkunastominutowy reportaż, przedstawiający wizytę Jimka i jego perkusisty José Manuel Albán Juáreza w Korogocho, jednej z największych dzielnic slumsów w Nairobii, stolicy Kenii. Jimek wspólnie z miejscowymi dzieciakami z amatorskiej orkiestry Ghetto Classics stworzył projekt „Jimek + ghetto classics”, będący częściowo odpowiednikiem projektu „Hip-Hop History Orchestrated by Jimek”.

Artysta tak wyjaśniał swój udział w projekcie:

„Musiałem pokazać im muzykę, która powstrzymała mnie od rzucenia muzyki, kiedy byłem w ich wieku”.

Jimek jest bardzo zżyty z Afryką.

Od wielu lat współpracuje z muzykami z Afryki. Zresztą chyba trudno będąc poszukującym muzykiem, wychowanym m.in. na jazzie i hip-hopie, nie sięgać do rodowitej muzyki afrykańskiej. Sięganie do korzeni, do całego bogactwa muzycznego Afryki, wydaje się być naturalnym procesem. Rap zapędzi Cię nie tylko do filharmonii, ale także do Saint Louis, Bamako, Essaouiry, Korogocho…

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_001

Jednym z najciekawszych koncertów festiwalu Jimek+ był bez wątpienia występ grupy Bokanté. Bokanté to nowy projekt Michaela League’a, lidera grupy Snarky Puppy. Grupa powstała w wyniku spotkania League’a i Maliki Tirolien (wokalistki Bokanté) w Montrealu. Artyści spotkali się przypadkowo, a samo powstanie grupy muzycy podsumowują słowami Johna Lenona: „Życie jest tym, co dzieje się, kiedy jesteś zajęty realizacją innych planów”.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_055

Słowo „bokanté” w języku kreolskim gwadelupskim – języku dzieciństwa wokalistki zespołu – oznacza „wymianę”. Nazwę grupy można interpretować jako wymianę doświadczeń i wiedzy grupy muzyków wchodzących w skład zespołu; muzyków różnych ras i pokoleń, pochodzących z pięciu krajów i czterech kontynentów, pracujących w harmonii i celebrujących indywidualność.

Bokanté tworzą: Malika Tirolien (wokal), Michale League (gitara barytonowa), Roosevelt Collier (gitara hawajska), Chris McQueen (gitara), Bob Lanzetti (gitara), André Ferrari (instrumenty perkusyjne), Jamey Haddad (instrumenty perkusyjne) oraz Keita Ogawa (perkusja, instrumenty perkusyjne).

Spectrum instrumentów Bokanté jest jednak o wiele szersze i nie sposób ich nawet wszystkich wymienić. Za przykład niech posłuży chociażby lider Bokanté, grający podczas gliwickiego koncertu także na krakebs – metalowych instrumentach ręcznych, podobnych do kastanietów, używanych w muzyce i kulturze Gnaoua (czyt. gnawa), mającej korzenie w Afryce Subsaharyjskiej, znany w Maroku, Algierii oraz wszystkich krajach Maghrebu.

Krakebs w rękach League’a to zapewne efekt występu macierzystej grupy League’a – Snarky Puppy – podczas Gnaoua and World Music Festival w miejscowości Essaouira w Maroko w czerwcu tego roku. Podczas kilkudniowego festiwalu Snarky Puppy wystąpiło na Gnaoua and World Music Festival dwukrotnie, w tym w kooperacji z muzykami gnaoua pod przywództwem Maâlema Hamid el Kasriego. Zatem krakebs w rękach League’a podczas gliwickiego koncertu to zapewne także efekt bokanté League’a z marokańskimi muzykami gnaoua.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_050

Koncert w Gliwicach otworzył utwór „Jou Ké Ouvè”, otwierający również pierwszy album grupy „Strange Circles”, wydany w 2017 roku. Muzycy zagrali także utwory z najnowszego albumu „What Heat”, nagranego wspólnie z Metropole Orkest pod batutą Julesa Buckleya, wydanego zaledwie tydzień przed gliwickim koncertem (m.in. świetny „Fanm” czy „Don’t do it”). Pod koniec koncertu w jednym z utworów gościnnie z Bokanté wystąpił także Jimek ze swoją orkiestrą Jimek Symphonixx.

Muzykę graną przez Bokanté nie da się sklasyfikować inaczej niż „muzyka świata”. Gliwicki koncert Bokanté to niezapomniana podróż po kolorowym i wielokulturowym świecie, gdzie odmienność, indywidualność, wolność jest celebrowana i współistnieje w pełnej harmonii dźwięków ozdobionych urzekającym wokalem Maliki Tirolien, śpiewającej w języku francuskim i kreolskim gwadelupskim. Bokanté prosto z Gliwice udali się do Tokio, gdzie zagrali dwa koncerty promujące najnowszy album.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_063

Zdecydowanie najbardziej afrykańskim akcentem festiwalu Jimek+ był koncert senegalskiego basisty Alune Wade. Alune urodził się 40 lat temu w Dakarze. Jest kompozytorem, producentem, wokalistą, ale przede wszystkim wirtuozem gitary basowej. Alune jest autorem czterech płyt: „Mbolo” (2016), „Ayo nene” (2010), Nussa „Havana-Paris-Dakar” (2015) nagranej wspólnie z kubańskim pianistą Haroldem Lópezem oraz „African Fast Food” (2018). Alune przez wiele lat współpracował z wielkim senegalskim muzykiem Ismaëlem Lô, z którym od 18 roku życia koncertował po całym świecie.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_105

Alune Wade można kojarzyć z wyjątkowego albumu „Afrodeezia” Marcusa Millera, gdzie możemy usłyszeć go w dwóch utworach – w refrenie rewelacyjnego „Hylife”, nawiązującego do stylu muzycznego popularnego w Nigerii latach 70. i 80 oraz „Preacher’s Kid” – utworze dedykowanym ojcowi Marcusa. Alune supportuje w tym utworze wiodący wokal Lalah Hathaway. Jest też autorem tekstu w języku afrykańskim.

Co ciekawe, kooperacja Alune Wade z Marcusem Millerem ma również (jak cały festiwal Jimek+) gdańskie korzenie koncertów „z plusem”, organizowanych w ramach Solidarity of Arts. To w Gdańsku, w sierpniu 2014 roku Alune i Marcus spotkali się po raz pierwszy. Marcus Miller z ciekawości pojawił się na próbie Oumou Sangaré, gdzie zaintrygował go basista jej zespołu, którym był właśnie Alune Wade. Jak się okazało, w rodzinnym Senegalu Alune jest znany pod pseudonimem „African Marcus“ (Alune miał nawet taką wizytówkę!). Efektem gdańskiego spotkania był gościnny udział Alune na płycie „Afrodeezia”, nominowanej do nagrody Grammy. Cóż, jakby to powiedział John Lenon: „życie jest tym, co dzieje się, kiedy jesteś zajęty realizacją innych planów”.

Alune Wade w Gliwicach wystąpił wraz ze swoim zespołem, w skład którego wchodzą muzycy z Kuby, Senegalu, Brazylii, Maroko i Irlandii. Muzycy zaserwowali gliwickiej publiczności połączenie afrykańskich rytmów z jazzem, niejednokrotnie mocniej skręcając w stronę Czarnego Lądu. To właśnie utwór „Mame fallou” Alune Wade, oparty na zachodnio afrykańskich zaśpiewach był jednym z najbardziej hipnotyzujących i najpiękniejszych utworów, jakie usłyszałem podczas festiwalu.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_110

Mocnym afrykańskim akcentem festiwalu był również występ afro-beatowej i afro-jazzowej grupy The KutiMangoes z… Danii. Grupa powstała w 2012 roku założona przez Gustava Rasmussena i Michaela Blichera. Muzycy tak opisują genezę powstania grupy: „The KutiMangoes z szacunkiem przyjęli zachodnioafrykańską muzykę i połączyli ją z zachodnim muzycznym tłem, aby stworzyć nowe brzmienie”. Jak wyjaśniają – celem zespołu nie była próba grania lub brzmienia jak afrykańscy muzycy, ale wymieszanie kultur w celu stworzenia nowej, globalne ekspresji. Czy im się to udało? Chyba nie do końca, bo kiedy po przesłuchaniu kilku utworów z ich debiutanckiej płyty „Afro – fire” dowiedziałem się, że jest to grupa muzyków z Danii, a nie z Afryki, byłem mocno tym faktem zaskoczony. Ale czy ta pomyłka to aby nie komplement dla muzyków grających afro-beat i afro-jazz?

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_014

The KutiMangoes w Gliwicach zaprezentowali utwory z ich debiutanckiego albumu „Afro – fire”, który był nominowany do 5 duńskich nagród Grammy, wygrywając w kategorii „Best World Music Album” i „Best World Music Track”, a także z ostatniego albumu „Made in Africa, który muzycy zarejestrowali m.in. w Burkina Faso i Mali (album był nominowany do dwóch duńskich nagród Grammy). Podczas nagrywania ostatniej płyty do zespołu dołączył także dokumentalista Anders S. Jepsen, którego film dokumentalny zrealizowany podczas podróży z muzykami po Afryce zdobył nagrodę „Najlepszego dokumentu o mieszanym pochodzeniu” podczas New York Jazz Film Festival.

Styl grania, w jakim porusza się grupa idealnie oddaje tytuł ich pierwszego albumu – „Afro – fire”. Żywiołowe granie The KutiMangoes mocno przypadło do gustu publiczności zgromadzonej w gliwickiej Arenie. Szkoda tylko, że koncert odbył się tak wcześnie i wielu z przybyłych do Areny Gliwice nieco później nie miało okazji usłyszeć występu grupy (koncert The KutiMangoes był jednym z koncertów otwierających festiwal, który zaczął się w piątek tuż po godzinie 18:00). Był to drugi występ The KutiMangoes w Polsce. W kwietniu tego roku artyści wystąpili w legendarnym Jazz Club Hipnoza w Katowicach.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_013

Jednym z najbardziej ekspresyjnych koncertów festiwalu był bez wątpienia występ grupy Rumba de Bodas z Bolonii. Muzycy zaserwowali publiczności zgromadzonej w gliwickiej Arenie mocną dawkę latino – funku z mocną domieszką jazzu. Koncert grupy Rumba de Bodas na pewno jednym z tych, który najbardziej przypadł do gustu publiczności. 7 osobowa grupa muzyków na czele ze śliczną wokalistą Rachel doskonale wie, jak porwać publiczność. Grupa cenne doświadczenie w tej materii zbierała grając przez kilka lat na ulicach europejskich miast – wszędzie tam, gdzie możliwe było zrobienie odpowiedniego show, „aby podważyć publiczny porządek i zarobić trochę kasy”. Właśnie tak zaczęła się historia zespołu Rumba de Bodas. Muzycy w 2008 roku założyli zespół, spakowali namioty do vana i ruszyli na podbój Europy, rozpoczynając od grania na ulicy, a kończąc na festiwalach, takich jak Boomtown Fair, Fusion Festival, Edinburgh Jazz Festival, Cous Cous Festival, Ireland Party czy Montreux Jazz Festival.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_078

Nie da się przedstawić przekroju twórczości Jimka bez jego kooperacji z innymi artystami. Artystą chyba najbardziej kojarzonym ze współpracy z Jimkiem jest Miuosh, który do line-upu festiwalu Jimek+ dołączył w ostatniej chwili. W Gliwicach artyści przypomnieli publiczności kilka utworów ze wspólnego projektu, który nagrali wspólnie z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach. Wykonali m.in. utwór „Piata strona świata”, który symbolicznie rozpoczął się fragmentem oryginalnego wykonania utworu „O mój Śląsku” Jana Skrzeka, na którym oparty jest utwór Miuosha (Jan Skrzek wystąpił gościnnie także w teledysku do tego utworu). Jan Skrzek (młodszy brat Józefa Skrzeka) był polskim muzykiem i kompozytorem bluesowym, mocno identyfikującym się z kulturą Górnego Śląska i współtworzącym ją. Zmarł w 2015 roku.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_036

Jimek Symphonixx podczas festiwalu wystąpili także razem z grupą Kaliber 44, którą Jimek zaprosił w 2016 roku do wspólnego występu podczas projektu Solidarity of Arts w Gdańsku. Na potrzeby tego występu Jimek opracował symfonicznie największe klasyki legendarnej rapowej grupy ze Śląska. Poza własnym koncertem Kaliber 44 wykonał w Gliwicach wspólnie z z Jimek Symphonixx właśnie te utwory, m.in. „Normalnie o tej porze”, „Psychoza”, „Gruby czarny kot”, „Wena”,  oraz „Film”.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_018

W Arenie Gliwice wystąpił jeszcze jeden zespół pochodzący ze Śląska, a dokładnie z Zabrza – grupa The Dumplings. Już nie duet, a trio. Do Justyny Święs i Kuby Karasia dołączył bowiem jakiś czas temu Wojtek Kostrzewa. The Dumplings w Arenie Gliwice wystąpili ubrani w jednolite czerwone stroje, nawiązując do grupy Kraftwerk. Artyści wykonali głównie utwory z najnowszego, wydanego dwa tygodnie przed festiwalem albumu „RAJ”, m.in. tytułowy utwór „Raj”, „Nieszczęśliwa” oraz „Tam gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi”, w którym wokalnie udzielił się także Kuba Karaś.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_128

Na zaproszenie Jimka na festiwalu wystąpił także Krzysztof Zalewski, prezentując m.in. utwory z albumu „Złoto”, a także wykonując utwór „Początek”, będący singlem tegorocznej edycji koncertów „Męskie Granie” (utwór wykonany wspólnie z Dawidem Podsiadło i Kortezem jest napisany i skomponowany w całości przez Krzysztofa Zalewskiego).

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_093

Koncertem zamykającym festiwal był koncert nowojorskiego rapera Pharoahe Moncha, na który wielu z przybyłych do gliwickiej Areny czekało najbardziej. Obecność rapera na festiwalu jest mocno związana z projektem Jimka „Hip-Hop History Orchestrated by Jimek”. To właśnie symfoniczna wersja utworu „Simon Says” Pharoahe Moncha, gdziekolwiek projekt był prezentowany, wzbudzała największe owacje publiczności.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_133

Pharoahe Monch w Gliwicach zaprezentował swoje największe klasyki m.in. „Oh no” oraz wykonane wspólnie z orkiestrą Jimek Symponixx utwory, takie jak „F*** You” czy „Broken Again”. Jednak utwór, na który wszyscy zebrani w Arenie Gliwcie czekali tego wieczoru najbardziej, to wspomniany „Simon Says”.

Mocny, ekspresyjny rap Pharoahe Moncha, ubranego w czarną skórzaną kurtkę z wielkim białym znakiem anarchii na plecach, mającego za sobą 65-osobową orkiestrę symfoniczną pod przywództwem szalonego dyrygenta (w pozytywnym znaczeniu tego słowa!), wyznaczającego rytm potężnie brzmiącego „Simon Says”, robił piorunujące wrażenie. Tylko dla samego wysłuchania tego jednego utworu na żywo w takim składzie warto było przyjechać na ten festiwal.

JIMEK+ fot Iwona Niedbala - JazzSoulpl-FEST_146

Idea festiwalu Jimek+ zrodziła się jako kontynuacja pomysłu koncertów z plusem autorstwa Krzysztofa Materny, które w ramach Gdańskiego festiwalu Solidarity of Arts zaskarbiły sobie rzeszę fanów. Organizatorzy zawdzięczają sukces festiwalu Solidarity of Arts przede wszystkim poziomowi artystycznemu i oryginalności realizowanych wydarzeń. Festiwal Solidarity of Arts udowodnił, że ze sztuką powszechnie nie postrzeganą jako masowa można dotrzeć do wielotysięcznej grupy odbiorców.

Gospodarzami koncertów ,,+” byli między innymi: Marcus Miller, Quincy Jones, Bobby McFerrin, Leszek Możdzer, Tomasz Stańko oraz właśnie Radzimir Dębski. To właśnie kiedy Jimek był „gospodarzem” kolejnej edycji festiwalu Solidarity of Arts, festiwal najbardziej wyszedł poza swoje jazzowe ramy.

Muzyczny wymiar tamtego wydarzenia i wspaniały oddźwięk wśród uczestników sprawiły, że pomysł już w rozbudowanej formule festiwalowej został przeniesiony na zaproszenie miasta Gliwice do nowo powstałej Areny.

Festiwal Jimek+ ma szanse stać się unikatowym przystankiem na polskiej koncertowej mapie. Kibicujemy festiwalowi i trzymamy kciuki za kolejne edycje i jego rozwój!

Zachęcamy do obejrzenia pełnej fotorelacji.