Suwal – jeden z najciekawszych młodych producentów w naszym kraju. Reprezentant kolektywu Flirtini na swoim koncie produkcje dla takich artystów jak Rosalie., Michał Sobierajski czy Kroki. W wakacje, dokładnie 30 sierpnia, nakładem Asfalt Records i Flirtini Records, światło dzienne ujrzała jego debiutanckie wydawnictwo, EP’ka zatytułowana „Forma”.

Zachęcamy do lektury wywiadu z Suwalem.

Zacznijmy od najbardziej banalnego pytania… Jak się zaczęła Twoja przygoda z muzyką?

Wychowałem się w domu, w którym zawsze było dużo różnorakiej muzyki, uważam że to miało duży wpływ na moją muzyczną wyobraźnię. Początki moich działań muzycznych mają swoje korzenie w produkcjach hip hopowych i trip hopowych. Nie opuszczały one dysku komputera wmontowanego w szafę w rodzinnym domu w Katowicach. Uczyłem się wtedy gry na pianinie i poznawałem podstawy harmonii. Pod koniec liceum coraz bardziej moje muzyczne zainteresowania uciekały w stronę muzyki elektronicznej. Na studiach założyliśmy duet Heisenberg’s Montage, i zaczęliśmy wypuszczać pierwsze produkcje przez polskie i pomniejsze zagraniczne label’e – momentem przełomowym było wydanie numeru na drugiej kompilacji Flirtini. Utwór po utworze i dochodzimy do dnia dzisiejszego czyli wypuszczenia mojej EP-ki.

A jak to było z Flirtini?

Pamiętam, że pierwsza część kompilacji „Heartbreaks & Promises” zrobiła na mnie duże wrażenie. Muzyka typowo producencka trafiająca do szerszej publiczności, to było coś. Działając w Heisenbergs bardzo chcieliśmy znaleźć się na drugiej części. Pamiętam że polecił nas Sebastian Jóźwiak, wtedy miałem już szkielet bitu. Następnie dokonałem, swoim zwyczajem, setek zmian, dograliśmy trąbkę Maksa, wysłaliśmy do masteringu i kilka tygodni później nasz numer otwierał płytę.

Skupmy się jednak na Twojej EPce. „Forma”… co się kryje za tym tytułem?

Zazwyczaj wymyślanie nazw idzie mi raczej słabo, tym razem uważam, że ta nazwa mi się udała. Chłopaki z Flirtini zaproponowali by okładką zajęła się Barrakuz. Oglądając jej prace jednymi z pierwszych słów, które przyszły mi do głowy oglądając jej prace były słowa „forma” i „kształt”. Forma ze względu na prostotę i łatwość wypowiadania wygrała. Teraz podczas rozmów z różnymi osobami o wydawnictwie, wyklarowało się, że jest to zbiór patchwork’ów (dzięki Ras) – kawałków, którym nadawałem formę przez dość długi, jak na cztery numery, czas. Co chwilę coś w nich zmieniałem, dodawałem, odejmowałem ale udało mi się zachować wspólny słoneczny pierwiastek, formę, elektronicznej muzyki bitowej.

Słuchając EPki zastanawiało mnie najbardziej jedno… dlaczego akurat „Morfina” z debiutanckiego albumu Michała?

Remake tego numeru zrobiliśmy przy okazji grania na zeszłorocznym Open’er Festival’u. Wtedy mieliśmy zaledwie jeden numer razem, a chcieliśmy zagrać coś więcej (powstały też wtedy „Satelity”).
Przesłuchałem płytę Michała pod kątem takiego właśnie remiksu – słysząc chwytliwość i pełnie życia tętniącą z tego numeru wiedziałem, że może to dobrze wyjść. Nagraliśmy go później ponownie, i uważam że daliśmy mu drugie życie i wyszło to bardzo dobrze.

Jak wyglądała współpraca z Rosalie.?

Kończąc bit do „Sygnału” widziałem że chciałbym tam usłyszeć właśnie Rosalie. Umówiliśmy się że w zamian zrobię coś na jej płytę. Nagrywanie „Sygnału” odbywało się na równi z jej płytą przez co poszło nam bardzo sprawnie. W pierwszej wersji numer był po angielsku, ale ja bardzo chciałem utrzymać spójność językową wydawnictwa. Mimo że angielski tekst autorstwa Rosalie był świetny to zaprosiłem do współpracy, autora polskiego tekstu Arka Sitarza(Ras) i znów napisał dla mnie świetny tekst.

Opowiesz nieco więcej o Agacie i Kosce?

Współpracę z Agatą zaproponował mi kolega z dawnego zespołu Heisenbergs – Maks Piechota. Chwała mu za to – Agata jako pierwsza poradziła sobie z bitem, który można usłyszeć w numerze Metrum. Nasze wspólne działania na pewno nie skończą się na tym jednym kawałku. Obecność Koski na tym wydawnictwie jest dosyć ciekawą sytuacją, ponieważ poznaliśmy się wcześniej – jest dziewczyną mojego byłego współlokatora. Nie wiedziałem że śpiewa. Szukając wokalistki pod jeden z bitów, usłyszałem jak śpiewa na jej Instastory – kilka tygodniu później finalizowaliśmy nagrania do „Pyłu”.

Który z gatunków muzycznych jest Ci najbliższy? Czy może nie szufladkujesz muzyki, i grasz to, co podpowiada Ci własny gust?

Trzy razy pisałem i kasowałem odpowiedź na to pytanie więc chyba nie mam jednego gatunku muzycznego, który byłby mi najbliższy. Często zmieniam muzykę w swoim odtwarzaczu, ale myślę że ma ona kilka wspólnych mianowników. Lubię soulową głębokość, jazzową kombinatorykę, żywość funkowych bębnów i niebanalną elektronikę. W muzyce wokalnej skupiam się także na warstwie tekstowej. Mam wrażenie, że każda z rzeczy, których słucham ma w sobie co najmniej jeden z tych składników.

Ulegasz trendom muzycznym?

Myślę że każdy producent delikatnie im ulega, chociażby przez używanie nowych próbek dźwiękowych, czy też używanie popularnych schematów rytmicznych w swoich produkcjach. Nie uważam to za złe zjawisko, ponieważ ja również tak robię ale staram się zawsze dorzucić do tego coś zupełnie swojego żeby tworzona przeze mnie muzyka nie była bezpłciowa.

Jakie masz dalsze plany związane z „Formą”?

Jako że EP-ka ukazała się ona chwilkę temu, aktualnie zastanawiam się nad niskobudżetowym wydaniem fizycznym. Dostałem masę wiadomości od ludzi, zarówno mi znajomych jak i nie, w których pytano mnie kiedy będzie można kupić fizyczne wydanie. Jeśli zbierze się jeszcze kilka osób to szarpnę się chyba na taki ruch. Poza tym zamierzam sobie pograć te numery podczas moich występów w klubach i cieszyć się ich odbiorem.

Będzie pełnowymiarowa płyta?

Obiecuje sobie że tym razem prace nad materiałem pójdą mi dużo szybciej. Chciałbym uzbierać tyle kawałków, by móc zrobić z tego pełnoprawne LP. Najpierw jednak muszę dokończyć kilka remix’ów, które zweryfikują moją wizję na płytę. Chce by były bardziej rozwinięte harmonicznie, chciałbym dograć sekcje chóru gospel i sekcję dętą. Jeśli to wszystko się powiedzie to mam gotowy pomysł na płytę i będzie wystarczyło go zrealizować.