Jazzanova nie ma wielu albumów na swoim koncie. Oczywiście, w dyskografii kolektywu DJ-ów z Berlina znajdziemy wiele EP-ek i kompilacji remiksów, ale jako „pełnoprawna” płyta, „The Pool” jest pierwszą, wydaną od 10 lat. Okazuje się, że dla statystyków, nawet tak dobry materiał jak „Funkhaus Studio Sessions” z 2012 roku, właściwie nie ma żadnego znaczenia! Jakkolwiek na to spojrzeć, „The Pool” jest godnym następcą „Of All Things” i może zająć należne mu miejsce obok każdego innego klasycznego albumu mistrzów electro jazzu.

JAZZANOVA THE POOL

Zanim Jazzanova wydała pierwszy album, członkowie tej niemieckiej formacji zajmowali się głównie DJ-owaniem i remiksowaniem utworów innych artystów. I prawdopodobnie dlatego Stefan Leisering, Alex Barck, Claas Brieler, Axel Reinemer i Jürgen von Knoblauch nigdy ściśle nie trzymali się jednego gatunku. Po prostu, nie byli pewni, co zamierzają stworzyć. W miarę upływu czasu, staromodny soul, R&B, czy współczesny hip-hop naturalnie dostosowywały się do elektronicznego popu z jazzowym zacięciem spod znaku Jazzanovy.

I tym razem, album Berlińczyków jest przepustką do magicznego, różnorodnego świata muzyki. We flagowym singlu „Rain Makes the RiverRachel Sermanni śpiewa głosem, który ledwie wyłania się z bogatej mieszanki nadziewanej hipnotycznymi trip-hopowymi samplami i miękkimi trąbkami. Dwa utwory później, jesteśmy na terytorium Gorillaz, na którym swój znacznik w utworze „No. 9” zostawia KPTN. Żywa hiphopowa perkusja w połączeniu ze słoneczną linią syntezatora dodają kolorytu precyzyjnemu, chłodnemu wokalowi Dennisa Neuera, na co dzień wokalisty Champyons.

Trzeba mieć niezwykłe wyczucie materii, by zebrać 11 różnych gościnnych wokalistów i sprawić, by 51-minutowy album, nie brzmiał jak źle dobrana, amatorska składanka. W utrzymaniu poziomu, o który Jazzanova walczy od 20 lat, pomagają dobre piosenki i ich profesjonalne wykonania. Każdy z zaproszonych artystów mocno odcisnął swoje piętno na wyselekcjonowanych dla nich utworach. Pełne emocji „Let’s Live Well” ulotne piękno zawdzięcza kunsztowi Jamiego Culluma. Popowe brzmienie też może być na najwyższym poziomie, o co zadbał Pete Josef w „Follow Your Feet”. Paul Randolph, który śpiewał w magnetycznym singlu „I Human” ze wspomnianej płyty „Funkhaus…”, powraca w równie nastrojowym „It’s Beautiful”. I jeszcze kołysząca w walcowym rytmie, nie ulegająca współczesnym stereotypom R&B, perełka w postaci „Summer Keeps on Over Meing” z udziałem Bena Westbeecha.

Albumy Jazzanovy zawsze były dobre, ale jeszcze nigdy aż tak dobre. Każdy utwór z „The Pool” brzmi dobrze w pojedynkę, ale dopiero razem na jednym albumie tworzą niepohamowaną siłę. Nie wiem jak oni to zrobili – i wątpię, by sami twórcy zdawali sobie z tego sprawę – ale z „The Pool” stworzyli klasykę.

Ocena płyty: