Marek Piotrowski i Bartek Królik to Artyści z tej półki muzycznej, którą podsumować można stwierdzeniem, że nawet wyprodukowana przez nich w formie albumu książka telefoniczna byłaby genialnym materiałem i lekiem na całe zło. Oni z kolei lekiem na cale zło nazywają miłość. A jeśli dwóch mądrych i zdolnych facetów z miłości (do miłości) robi jedenaście kawałków na światowym poziomie, to w jednej sekundzie na dalszy plan usuwa się wszystko co lepiej niż SPOKEN LOVE pasować by mogło do pojęcia: prawda w muzyce.

spoken love cover

Powiedzieli, że nagrali krążek o tym, co niemodne. Podążając więc wprost za ich słowami „Everlasting Love” otwiera maraton pięknego tematycznego old schoolu, będącego powrotem do domu. Po licznych przejściach. Złamanych sercach. Czekaniu i oczekiwaniach. Emocjonalnych podróżach współczesnego Włóczykija. Co nie oznacza też, że na tym koniec, że już więcej nic nie ma. Wprost przeciwnie: jest wszystko – dojrzała miłość.

Każdy utwór wnosi do tej miłości swoją wartość, ale jednym z faworytów wydaje się wspomniane już wcześniej „Everlasting Love„. Słychać w nim pasję i uczucie. „Talk” przepowiada cięższe czasy i radzi zwrócić się do pana doktora, któremu zawsze można powiedzieć, że temperatura pomiędzy kochankami spada. Najciekawiej muzycznie i niezwykle światowo brzmi „Tender Love” z towarzystwem Karmy Stewart. To bez wątpienia wisienka na muzycznym torcie wypieczonym przez chłopaków. Nie można nie wspomnieć też o „Starless„, do którego powstał wzruszający teledysk. Za teksty oprócz Bartka i Marka odpowiedzialny jest Chesney Snow, aktor, songwriter i producent.

Najnowszy album Spoken Love mimo słodko-gorzkiego smaku, bo przecież odwiedzane są na nim różne uczuciowe zakątki, to przede wszystkim celebracja miłości. Tego co przetrwało, dojrzało, jest ważne, a nie tego czego już nie ma. Chociaż zarówno jedno jak i drugie w układzie krwionośnym płyty prowadzącym do serca ma swoje miejsce. Krążek pulsuje. Bije. I przypomina, że właśnie do tego bicia serca powinny prowadzić wszystkie drogi naszego świata.

Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale jeśli Bartek Królik i Marek Piotrowski mają robić TAKIE rzeczy, to cieszę się, że Sistars się rozpadło. Albo może inaczej: juz nic nie szkodzi, Chłopaki.