Po zaledwie półtorarocznej przerwie światło dzienne ujrzała druga solowa płyta studyjna Asafa Avidana zatytułowana „Gold Shadow„. Jak opowiedział nam w wywiadzie, wydany 12 stycznia br. album powstał w trakcie trasy koncertowej wokalisty ze swoim akustycznym projektem „Back to Basics„.

Jak przyznawał w wywiadach sam artysta, podczas nagrywania płyty myślał tylko i wyłącznie o tym, by napisać dobre utwory i opatrzeć je mądrymi tekstami oraz przyjemnymi w odsłuchu melodiami. Artysta najwyraźniej bardzo porządnie przyłożył się do pisania, bowiem niezły efekt słychać już w pierwszym numerze z krążka, singlu „Over My Head„, który pozytywnie nakręca oraz odpręża m.in. dzięki niezwykle charakterystycznemu wokalowi Izraelczyka i miłym chórkom w tle. Nie da się ukryć, że utwór ma także nieco teatralny oddźwięk, co dodaje mu uroku. Kolejne kawałki, takie jak „Ode to My Thalamus” czy „A Part of This” także pozostają w tym scenicznym, trochę lirycznym tonie z silnym perkusyjnym akcentem, co ładnie spaja całość.

Wśród dwunastu piosenek umieszczonych na „Gold Shadow” nie zabrakło także nieco bardziej radiowych propozycji, takich jak taneczna „The Jail That Sets You Free„, która spokojnie mogłaby znaleźć się na najnowszej płycie Lenny’ego Kravitza, czy rewelacyjna „These Words You Want to Hear„, która została wzbogacona o świetne intro z akordeonowym akcentem oraz pobudzającą do tańca perkusję. Oprócz tego, na krążku znajdziemy kilka akustycznych, relaksujących numerów, na czele z „Let’s Just Call It Fate” i singlem „Little Parcels of an Endless Time„.

Avidan nie byłby jednak sobą, gdyby nie umieścił na swojej płycie wyciskaczy łez, w których urzekałby swoim charakterystycznym wokalem, który na początku jego kariery miał za zadanie „prawie wykrzyczenie emocji” związanych z rozstaniem ze swoją długoletnią partnerką. I tak jak na debiutanckim „Different Pulses” mieliśmy jedynie jedną balladę w postaci „Is This It?„, tak drugi krążek przepełniony jest wręcz takimi lirycznymi kompozycjami, jak m.in. tytułowy „Gold Shadow” czy pozostawiający w napięciu „Bang Bang„, będący pięknym wyznaniem miłości w dość skromnej instrumentalnie formie. Idealnym utworem dla każdego co wrażliwszego słuchacza zostanie jednak „The Labirynth Song„, w którym Avidan prezentuje pełnię swojej emocjonalnej duszy oraz doprowadza swój głos do wyżyn wzruszenia. Dość ładnym podsumowaniem całego albumu okazał się akustyczny numer „Fair Haider Traveller„, który z jednej strony dość szybko wpada w ucho, z drugiej jednak nieco ginie na tle pozostałych jedenastu propozycji.

Trzeba przyznać, że podobnie jak w przypadku solowego debiutu „Different Pulses”, wokalista i tym razem zaserwował swoim fanom dawkę porządnego, brzmienia okraszonego charakterystycznym wokalem. I o ile przy okazji debiutu przeważały szybkie, radosne kompozycje, tym razem dynamiczne piosenki momentami ustąpiły miejsca tym nieco bardziej lirycznym, z jeszcze bardziej przemawiającym do słuchacza tekstem oraz jeszcze mocniejszym głosem.