Z czeluści nocy wydobywa się jaśniejące i budzące do życia „Wschodzące słońce”. Łagodnie opromienia zaspane oczy. Zwiastuje nowy dzień, nowe atrakcje i doznania…

Już pierwsze dźwięki albumu „Rising Son” inspirują i wyostrzają apetyt. Jako zgłodniały słuchacz nie mogę się doczekać następnych brzmień. Tytułowy utwór niczym budzik powoduje przebudzenie, jednak różnica z codziennym budzikiem jest znacząca. „Rising Son” mam ochotę wysłuchać do samego końca, w żadnym wypadku nie chcę wyłączyć go zbyt wcześnie. Porządną dawkę wybudzenia zapewnił mi „Afro Blues”. Kolejne kompozycje również znakomicie nastrajają, nie tylko podczas wschodu słońca, ale także w kolejnych porach dniach. Stanowią odskocznię od codzienności, pozwalają zapomnieć o otaczającej rzeczywistości oraz powodują skupienie na niezwykłej, instrumentalnej wirtuozerii muzykowania.

Na autorskim albumie artysta daje w pełni upust swoim muzycznym pragnieniom oraz popis umiejętności. Artystę cechuje ogromny temperament i pokłady energii. Takuya Kuroda w godny i nieprzeciętny sposób miesza jazz z soulem. Ponadto usłyszymy elementy hip-hopu,  afrobeatu oraz funky, w których przenikają się różne muzyczne kultury. Brzmienie jego kompozycji jest świeże i dynamiczne, a sposób prowadzenia przez niego narracji zasługuje na uznanie. Dźwięki trąbki wabią i zachęcają. Takuya zapewnia to co w jazzie najważniejsze-improwizację, a wszystko dzięki nieskrępowanej i frywolnej stylistyce. W „Everybody Loves The Sunshine” gościnnie wystąpił José James, u którego Takuya gra w zespole. José James jest także producentem albumuWarto poświęcić tej płycie odpowiednią ilość czasu, aby w pełni usłyszeć wszystkie przygotowane dla nas muzyczne smaczki.

„Rising Son” to najbardziej adekwatny tytuł albumu, jaki można sobie wyobrazić. Wydawnictwo jest dosłownie wschodzącym słońcem, a Takuya Kuroda wschodzącą gwiazdą sceny jazzowej XXI wieku.