Niektóre rzeczy nie potrzebują definicji. Niektórych nie da się zamknąć w ścisłych granicach, uwięzić ich w słowach. Zupełnie naturalnie umykają wszelkim klasyfikacjom. Klasyfikacja jej brzmienia wydaje się niemal nieuczciwa. BANKS tworzy muzykę. Świetną muzykę. Może to wystarczy? To brzmienie opiera się na prostym pojęciu emocji. Może to tłumaczy, dlaczego fani chcą podzielić się swoim odkryciem z taką intensywnością, koniec końców umieszczając twórczość wokalistki na szczycie listy przebojów Hypem.

O tym wszystkim będzie można się przekonać 4 lipca na TentStage!

Jillian Banks mogłaby być kapryśną diwą, tymczasem długo pisała swoje oszczędne, gładkie kompozycje do szuflady, a do niedawna na stronie internetowej podawała fanom numer telefonu. Do uwolnienia lawiny jej kariery wystarczył zabawkowy keyboard. Następnym krokiem było pianino. Nuty dały wyraz uczuciom. Akordy zmieniały się w melodie. Przeszywające serce teksty dopełniły soczystych, orkiestrowych aranży. BANKS zaznaczyła swoją obecność EP-ką „London”. Cztery utwory pozwalają lepiej poznać tę artystkę-samouka, która może być symbolem całego pokolenia.

Jej utwory są szczere, pisane z poczuciem misji, ale łatwo się z nimi identyfikować. Barwne obrazy mieszają się w nich z popowymi kołysankami, a BANKS przyciąga każdą nutą, każdym akordem, każdym oddechem. Hipnotyzująca mieszanka bitów, pianina, pogłosów i uzależniającego głosu pozwala BANKS zmieniać gatunki jak rękawiczki, tak łatwo, że naprawdę warto odrzucić wszystkie gatunkowe szufladki. Hip-hop, pop, R&B, alternatywa, elektronika – wszystkie mieszkają pod jednym dachem. Ona może być każdym z nich, albo wszystkimi naraz. A może żadnym. Wokalistką. Poetką. Pianistką. Narratorką. Artystką. Jej talent docenił The Weeknd, zapraszając ją na wspólną trasę po USA. Pełna płyta BANKS pojawi się już w czerwcu.

Jakby komuś BANKS nie wystarczyła, tego samego dnia ale na głównej scenie wystąpi Lykke Li! Polscy fani piosenkarki mają wielkie szczęście. Po pierwsze, 5 maja Lykke Li wydaje nowy album, „I Never Learn”. Po drugie, z nowym wydawnictwem pierwszy raz wystąpi w Polsce przed szeroką publicznością. „I Never Learn” to trzeci album trylogii, której poprzednie części, „Youth Novels” i „Wounded Rhymes”, znamy i kochamy. Ten trzeci rozdział to refleksje po czasie spędzonym w Los Angeles. Lykke mówi, że każdy utwór na albumie to power ballada. Po tytułach w rodzaju „Never Gonna Love Again”, „Sleeping Alone” i „Heart of Steel” możemy się domyślić, w którą stronę to wszystko zmierza: chodzi o ból i złamane serce.

Piosenka „No Rest For The Wicked” to klucz do całego albumu: Lykke napisała ją w Szwecji, pakując walizki po zakończonym związku. Czuła się zraniona, zawstydzona i rozżalona, ale jednocześnie tęskniła. ) Trudno sobie wyobrazić, że zadebiutowała ledwie sześć lat temu albumem „Youth Novels”, który od razu uczynił z niej gwiazdę. Album „Wounded Rhymes” z 2011 r. umocnił jej pozycję w muzycznym krajobrazie. Miks muzyki lat 60., szamańskich bębnów i jej mocnego głosu, który raz jest pieszczotliwy, a raz pełen wyrzutu czyni Lykke jest naprawdę wyjątkową. Wszystko, co tworzy ma wspólny mianownik: autentyczność, intymność, obnażone emocje. Ze swoimi utworami odwiedzała programy Davida Lettermana, Joolsa Hollanda, Jaya Leno i wielu innych. Jej piosenki znalazły miejsce w nagrodzonym Złotą Palmą filmie „Życie Adeli” i serialu „Glee” („I Follow Rivers”) czy „Saga Zmierzch: księżyc w nowiu” („Possibility”). Ma na koncie dwie szwedzkie Grammy i statuetkę Festiwalowego Hymnu European Festival Awards za „I Follow Rivers”.