Natalia Kukulska “Halo Tu Ziemia”

Jej pierwszych dorosłych płyt, przyznam się, nie przesłuchiwałem w całości. Jakoś nie mogłem, zrażony przerażającymi niby-przebojami, z bezmyślnie naśladowaną ornamentyką w stylu Toni Braxton. Tym przyjemniejszym zaskoczeniem jest dla mnie „Halo tu Ziemia”. Od pierwszego posłyszenia, doceniłem podobieństwo singlowej „Kobiety” do piosenek Roisin Murphy – sprytne posunięcie, pomyślałem sobie.

I nie pomyliłem się – cały album to 12 porcji electro-popu, gatunku święcącego od kilku lat wielkie triumfy na świecie. Konkurencja jest spora, także w Polsce, ale już teraz słychać, że Natalia Kukulska może bez wstydu stanąć obok choćby Bjork. Ma w ręku mocne atuty w postaci wspomnianej „Kobiety” – bezapelacyjnego przeboju, „Pod włos”” z interesującymi chórkami, utworu „Rekonstrukcja” z dowcipną autoironią, podszytą feministycznym buntem i bardzo nowocześnie zaaranżowanego, tytułowego „Halo tu Ziemia”, z fajnymi kontrapunktami wokalnymi i frapującym rytmem. Geny odzywają się w „To za mało” – głos Natalii pobrzmiewa tu soulowym echem.

Płyta jest dynamiczna muzycznie, choć wokal Natalii nie jest na niej intensywny. Nie chodzi o ozdobniki, czy o wokalizy, płyta ma być przede wszystkim miła do słuchania. To zasługa czujnego ucha producentów płyty i kompozytorów piosenek. Natalia ma świetnie wyszkolony, znakomicie ustawiony głos, którym posługuje się bez żadnego wysiłku. Nie wydziwia, śpiewa w prosty sposób, jej głos pozostaje czytelny, czuje kiedy dźwięki trzeba gmatwać, a kiedy więcej można wygrać oszczędnością.

Jest jednak coś w tej płycie, co sprawia, że nie ma się do niej pełnego entuzjazmu. Może to teksty – ani proste, ani przejmujące. Może to zbytnia dbałość o brzmienie, która gdzieś zgubiła duszę, radość tworzenia muzyki. Teksty oscylują wokół myślenia o myśleniu. Autorka próbuje w nich uporządkować całe zaplecze swoich poglądów. Pyta o sens wiary i stara się jak najbardziej obiektywnie na te pytania odpowiadać. Na świecie istnieje dużo zła, Natalia to widzi i jest przerażona; zło jest brakiem dobra, jest psuciem się dobra, dobrem w mniejszej ilości. Ma świadomość, że świat musi przyjść katharsis, które odmieni to wszystko, nie wie w jaki sposób, ale oczekuje tego ze spokojem.

Natalia Kukulska swojej dorosłej kariery nie zaczynała od zera, tylko od minus iluś. Utrudnienie polegało na tym, że oprócz legendy mamy ciążyło na niej jej dziecięce śpiewanie. Minusy już dawno zostały zniwelowane, a artystka od lat pracuje na własne konto. Album „Halo Tu Ziemia” jest konsekwentnym krokiem na drodze Natalii, która, zafascynowana elektronicznym brzmieniem lat 80., wzoruje się na wykonawcach tego stylu i czerpie od nich pomysły. Warto dodać, że na najlepszych wykonawcach, a pomysły przejmuje dobre.

Ocena płyty: