Piotr Budniak podsumował 2016 rok

Piotr Budniak to według czytelników Jazz Forum Nowa Nadzieja Jazzu (trzecie miejsce w dorocznym plebiscycie Jazz Top). Urodzony w 1991 roku, pochodzący z Zielonej Góry perkusista jazzowy, który już od początku przygody z muzyką konsekwentnie stara się podążać wybraną przez siebie artystyczną ścieżką. Absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, obecnie student Akademii Muzycznej w Krakowie. W wieku 15 lat wraz z własnym kwintetem zajął II miejsce na jednym z najbardziej prestiżowych festiwali w Polsce – Jazz Juniors.

W kolejnych latach, udzielając się w najróżniejszych zespołach występował, otrzymywał nagrody i wyróżnienia m.in. na takich festiwalach jak EuropaFest (Rumunia), Krokus Jazz Festiwal, Rck Pro Jazz Festiwal, Jazz Juniors, Azoty Tarnów Jazz Contest, Jazz Bez (Ukraina), New Cooperation. W roku 2012, za sprawą nieoczekiwanego zrządzenia losu, wygrał telewizyjne talent-show Must Be The Music i dwa lata poświęcił głównie na pracę z zespołem LemON.

Przygoda ta zaowocowała pierwszymi miejscami radiowych list przebojów, platynową płytą, występami na największych festiwalach muzycznych w Polsce (m.in. Top Trendy w Sopocie), współpracą z Adamem Sztabą czy nominacją do Fryderyków, ale ostatecznie głębokim potwierdzeniem przekonania o konieczności realizacji własnej, niezależnej wizji muzyki, w wyniku czego, opuścił LemON i ze zdwojoną siłą powrócił do jazzowych korzeni, reaktywując własny zespół – Piotr Budniak Essential Group, z którym w ubiegłym roku wydał pierwszą płytę markowaną swoim nazwiskiem. Koncertował z takimi osobistościami jak Janusz Muniak, Zbigniew Namysłowski, Piotr Wojtasik, Piotr Baron, Ewa Uryga czy Joachim Mencel.

Rok 2016 niewątpliwie obfitował w wiele wartych uwagi wydawnictw zarówno na świecie jak i w Polsce. Pozwoliłem sobie przedstawić kilka albumów, które wydały mi się wyjątkowo bliskie.

Ari Hoenig „The Pauper & the Magician”

To kolejny już autorski album Hoeniga obfitujący w charakterystyczne dla tegoż artysty skomplikowane zabiegi rytmiczne będące niejednokrotnie pewnego rodzaju matematycznymi zagwostkami. Mimo, iż nie jestem fanem zbędnego komplikowania muzyki, to w wydaniu Ariego Hoeniga zabiegi te są podane w sposób bardzo przystępny, podporządkowany muzyce. Są wplecione w piękne, melodyjne tematy, które na „The Pauper & the Magician” swą melodyką momentami przywołują na myśl muzykę żydowską. Istotnym i bardzo mocnym elementem albumu są rozbudowane formy utworów, które sprawiają, że muzyka zespołu wciąż podąża w nowym, niejednokrotnie zaskakującym słuchacza kierunku.

BADBADNOTGOOD „IV”

To płyta zdecydowanie wyjątkowa. Mam wrażenie, że to album, który BBNG zapowiadał już do swojej pierwszej płyty. Konsekwentna kontynuacja charakterystycznego stylu, który zespół wypracował w trio (później w kwartecie). Połączenie jazzu, hip-hopu, trip hopu i muzyki free, tym razem okraszone elementami, które wznoszą album na absolutne wyżyny: znakomici goście i odważne sięgnięcie po elektronikę. Szczególnie mocnymi punktami płyty są dla mnie utwory z gościnnym udziałem Sama Herringa i niepowtarzalnego Kaytranady.

Kajetan Borowski Trio „Totem”

Mało kto dziś nagrywa takie płyty. Po pierwsze – długość: płyta składa się aż z 12 utworów! Nie ma tutaj mowy o albumie nagranym „na styk”, gdzie znajdziemy 5 rozciągniętych utworów, aby tylko wydłużyć całkowity czas materiału. Po drugie – brak zbędnego patosu. Płyta nie jest owiana jakąś mistyczną, nieuchwytną tajemnicą, w którą masową obfitują wydawnictwa debiutantów. Po trzecie i najważniejsze – muzyka. Bardzo dobrze, solidne zagrany materiał oscylujący w okół współczesnego mainstreamu z wyraźnym szacunkiem do brzmienia i dbałością o to, aby muzyka sprawiała przyjemność zarówno wykonawcom jak i słuchaczom.

Szymon Mika Trio feat. Max Mucha & Ziv Ravitz „Unseen”

Każdemu, kto interesuje się polskim jazzem postać Szymona Miki jest bez wątpienia znana. Absolutny wirtuoz i kompletny muzyk. W moim przekonaniu płyta „Unseen”, która swoją drogą jest pierwszym w pełni autorskim wydawnictwem gitarzysty, to bardzo konkretny krok w drodze do międzynarodowej kariery Miki. Album wyważony, spójny, przemyślany koncepcyjnie. Autorskie kompozycje lidera smacznie przeplatają się z dwoma standardami jazzowymi oraz jednym utworem Krzysztofa Komedy. Wszystko podane słuchaczowi bardzo dojrzale, czytelnie i apetycznie. Znakomite granie, bez zbędnych popisów.

Moped Loewen „Not Yet Visible”

Mało kto w Polsce pewnie słyszał o tym zespole, ale jestem pewien, źe ten międzynarodowy kolektyw niebawem porządnie namiesza. Grupa muzyków jazzowych związanych z austriacką i węgierską sceną eksperymentuje łącząc indie rocka, hip-hop oraz modern jazz. Bardzo swobodne podejście do zagadnienia jakim jest wykonywanie muzyki sprawia, że na albumie „Not Yet Visible” nie ma miejsca na nudę a konwencja zmienia się w mgnieniu oka. Nie lada ciekawostką jest dla mnie fakt, że członkowie zespołu zmieniają instrumenty jak rękawiczki: saksofonista głównie śpiewa oraz gra na instrumentach klawiszowych, natomiast basista i gitarzysta rapują. Połączenie wszystkiego co jesteście sobie w stanie wyobrazić. Musicie tego posłuchać.