“Zrodził się wiatr, który popchnął mnie w zupełnie nową płytę…” – wywiad z Wojtkiem Mazolewskim

Jakby mało było Wojtkowi Mazolewskiemu pracy z kwintetem, czy Pink Freud, wymyślił nowy projekt, przedstawiający m.in. w dość oryginalny sposób formułę mush-up. Zaprosił do niego znakomitych gości m.in. Justynę Święs z The Dumplings, Natalię Przybysz, Johna Portera, czy Piotra Zioło. Efektem jest album „Chaos Pełen Idei”. O tym, co się zanim kryje, opowiedział mi sam autor.

Skąd się wziął ten „chaos pełen idei”?

Na początku był chaos (śmiech). Natomiast skąd się wziął, to trzeba by zapytać naukowców lub inne oświecone osoby. A w tym przypadku mając w głowie cały czas nowe projekty i pomysły, uznałem, że już nie chcę się więcej powstrzymywać. Pomiędzy nową płytą kwintetu, którą mam już tak naprawdę zaplanowaną, a działaniami z Pink Freud, przychodziły mi różne rozwiązania do głowy, co jeszcze można by zrobić np. z utworami do „Polki”. Kiedy zdałem sobie sprawę, że do „Punk-T Gdańsk” da się zaśpiewać „Passengera” Iggy Popa albo „Vademecum Skauta” Lady Pank bez zmiany tonacji, czy tempa, to wydało mi się to bardzo ciekawe. To jest przecież dość nieoczywisty pomysł. I kiedy udał się pierwszy projekt z Januszem Panasewiczem i Jankiem Borysewiczem, to chciałem się zacząć tym dzielić w Internecie. Miał być też do tego klip, który miała zrealizować Marta Kacprzak. Ale zanim do tego doszło, zdążyłem nagrać kolejny mash-up i jeszcze jeden. Zacząłem już rozmawiać z Misią Furtak i Anią Rusowicz. Nagle poczułem, że z tego pomysłu robi się coś więcej i przekracza to koncepcje mash-upów. Zaczęły się dziać rzeczy zupełnie nowe. Zrodził się wiatr, który popchnął mnie w zupełnie nową płytę. Nie chciałem jednak zostawać wobec tego obojętny. Dlatego też m.in. kupiłem nową gitarę i zacząłem pisać utwory dla kolejnych artystów.

A jaki był klucz doboru gości? Bo mam wrażenie, że tu są aż trzy pokolenia muzyków.

Kluczem była sympatia, szacunek i to że czuję z nimi jakąś więź. Dlatego odważałem się do nich dzwonić. Nawet jeśli się wcześniej nie znaliśmy. Współpracowałem już z Natalią Przybysz czy Wojtkiem Waglewskim, bo występowali z nami i grałem kiedyś zastępstwo z Voo Voo. Znałem się też z Johnem Porterem, bo chwilę wcześniej zrealizowaliśmy jeden projekt, o którym też pewnie będzie niebawem głośno. Z kolei Justyna Święs zaśpiewała kilka miesięcy wcześniej do remixu Rys z „Polki” a Misia Futrak do remixu Twardowskiego na płycie POLKA Remixed. Reszta gości zagrała z nami pierwszy raz. I tak to się zaczęło. To były piękne spotkania. Pojawiła się jakaś iskra, jakaś otwartość i popłynęliśmy.

Wiem, że Justyna napisała tekst do „Organizmów Pięknych”. Piotrek Zioła chyba też napisał tekst do „Koloru Czerwieni”?

Tak. Piotr nie pisał dotąd tekstów. To był moment i warunki żeby się otworzyć. Jest prawdziwy i od serca.
Siłą tej płyty jest spontaniczność, ale też totalna szczerość. To, co jest zawarte w muzyce i tych tekstach, przedyskutowywaliśmy. Każdy wywalił z siebie emocje w możliwie najprostszy sposób.

Przyznaję, że początkowo dwa razy się nabrałem. Za pierwszym razem, gdy usłyszałem, jak śpiewa Natalia, która – jak się dowiedziałem – zaśpiewała „Angel Of The Morning” The Pretenders. Drugi raz, gdy usłyszałem jak Misia do melodii „Heart-Shaped Box” Nirvany zaśpiewała „Love At First Sight” Kylie Minogue. Czy to były sugestie dziewczyn, by zaśpiewać te piosenki, czy to raczej były Twoje propozycje?

To były ich sugestie. Kiedy spotkałem się z Misią, to wytłumaczyłem jej całą koncepcję mash-upów. Wysłałem jej kilka utworów jeszcze nie zrobionych, do których mogłaby zaśpiewać. Dałem jej wolną rękę. Mogła zaśpiewać swój utwór, wziąć czyjś, albo stworzyć zupełnie nowy. Powiedziała mi, że akurat z tym kawałkiem Kylie Minogue biega (śmiech). Wyszło jej to niesamowicie. Natomiast Natalia usłyszała ten utwór, kiedy robiliśmy muzykę do audiobooka „Karaluchy”. Potem była taka sytuacja, kiedy zmarł Maceo Wyro, co wszystkich nas rozwaliło, zastanawialiśmy się, jak możemy oddać mu hołd. Pojawiła się idea koncertu dla niego, więc postanowiłem przygotować coś specjalnego z tej okazji. Do kwintetu zaprosiliśmy dodatkowo Marcina Wasilewskiego i właśnie Natalię. Poprosiłem ją by wybrała coś, co chciałaby zaśpiewać. Przyniosła „Angel Of The Morning”, opowiadając całą historię, jak ona to widzi. Byliśmy poruszeni. Przećwiczyliśmy go na próbie przed tamtym koncertem. Envee, który stał wówczas na didżejce w środku klubu „Dzik”, w którym ten koncert się odbywał, twierdzi, że wszyscy, których widział, słuchali i płakali. To wykonanie można zobaczyć na naszym kanale Youtube.

Ania Rusowicz dostała dość hipisowski numer. Nie chciałeś zaproponować jej czegoś innego?

Zaproponowałem jej coś innego (śmiech). Wiedziałem, że ona może dobrze zabrzmieć z moim kwintetem, więc chciałem, żeby zaśpiewała jeden z klasyków Art Ensemble Of Chicago. Ania marzyła jednak by zaśpiewać „White Rabbit”. A ja lubię spełniać marzenia i chciałem żebyśmy mieli radochę w studio. Więc żeby rozluźnić atmosferę zasugerowałem żeby zacząć od „White Rabbit”, bo to piękna piosenka. Potem mieliśmy nagrać drugą. I chodź zazwyczaj stawiam na swoim i realizuje plan, to kiedy w reżyserce usłyszałem jak zaśpiewała…  Poczułem, że mamy od niej 100 %. Totalna moc i Rusowicz w swoim żywiole. Nic mi więcej nie potrzeba.

Vienio jedzie na „Bombtracku” Rage Against The Machine. Akurat w waszym wykonaniu ten numer najbardziej lubię na koncertach. Ty mu go zasugerowałeś?

Tak, ponieważ wiedziałem, że to dla niego idealny utwór. Stawia go w nowym świetle  i daje nowe możliwości. Tekst trafiony w 10-tke.

Zaskoczył mnie natomiast „Day-O” (The Banana Boast Song)”. Kto tam śpiewa?

Asia Duda i cały kwintet w chórkach. To jest numer, który wykonywał kiedyś Harry Belafonte.

12 grudnia grasz koncert z tym materiałem. Wszyscy goście, którzy pojawili się na płycie będą?

Z wielką radością mogę Was poinformować że będą prawie wszyscy zabraknie tylko Natalii Przybysz, której w tym terminie niestety nie ma w Warszawie. Wystąpią więc: Wojciech Waglewski, Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz, John Porter, Ania Rusowicz, Piotr Zioła, Justyna Święs, Vienio oraz oczywiście muzycy mojego kwintetu, którzy nagrywali ze mną ten album Joanna Duda, Marek Pospieszalski, Oskar Torok, Qba Janicki. Dwa dni wcześniej 10.12 zagramy Chaos w poznańskim klubie Blue Note tu gośćmi będą Justyna Święs i John Porter. Trasa koncertowa wiosną 2017 roku!

Zbliżające się koncerty:

10.12 Chaos Pełen Idei – Blue Note Poznań // 11.12 Polka Remixed Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, Opole // 12.12 Chaos Pełen Idei – Teatr Muzyczny ROMA, Warszawa