“Musisz robić błędy i ćwiczyć…” – wywiad z Imany

Imany wróciła do Polski, by promować swoją nową płytę pt. „The Wrong Kind of War”. Spotkaliśmy się z artystką i porozmawialiśmy między innymi o nowym albumie, radości z bycia matką oraz sytuacji społecznej we Francji. Zapraszamy do lektury!

Bardzo się cieszę, że znów jesteś w Polsce. Co przygotowałaś dla nas tym razem?

Wydałam nowy album, więc zamierzam go promować, tak jak poprzednie płyty: pojawiam się w programach telewizyjnych, moje kawałki lecą w radiu, spotykam się z dziennikarzami… W każdym kraju, który odwiedzam, wyjaśniam kiedy, jak i dlaczego powstał mój nowy album. To część mojej pracy.

W październiku przyjeżdżasz tu ponownie, by zagrać trzy koncerty. Nie pierwszy raz wystąpisz w scenie w Polsce…

Postaram się dać z siebie wszystko tak, jak to zrobiłam na koncercie w warszawskim klubie „Stodoła” w 2012 roku. Nie powiem ci, co zaśpiewam tym razem, bo nie zaczęliśmy jeszcze prób. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Kocham mój koncert w Stodole. Pamiętam, że byłam wyczerpana i chora, a to była moja pierwsza wizyta w Polsce. Nie wiedziałam, że moje piosenki są tutaj tak popularne. Kiedy weszłam na scenę, taka chora i zmęczona, ludzie zaczęli śpiewać utwór „I Lost My Keys”. Płakałam ze wzruszenia, bo znaliście wszystkie utwory na pamięć. Ten koncert zapamiętam do końca życia.

To był bardzo emocjonujący koncert! Powiedz mi, co możemy znaleźć na nowej płycie? „The Shape of a Broken Heart” był bardzo poruszający, delikatny. Ścieżka dźwiękowa do filmu „Dziewczyny, spódnice w górę!” (oryg. „Sous les jupes des filles”) był bardziej energetyczny. Co znajdziemy na „The Wrong Kind of War”?

Nowa płyta ma więcej wspólnego z pierwszym albumem. Ścieżka dźwiękowa to było coś zupełnie innego, bo nie byłam jedynym artystą, który na niej śpiewał. Mój drugi solowy album będzie lepiej wyprodukowany, będzie na nim więcej instrumentów, więcej instrumentów smyczkowych, więcej wokalu. Porównując go do pierwszej płyty, będzie na nim więcej szybkich kawałków. Oczywiście, będą też ballady. To wciąż ja, tylko pięć lat starsza.

I bardziej doświadczona… Jak zmieniłaś się przez te pięć lat?

Zagrałam bardzo długą trasę, około 400 koncertów w 25 różnych krajach. Myślę, że teraz śpiewam lepiej, lepiej piszę piosenki, jestem pewniejsza w tym, co robię i kiedy wchodzę na scenę. Swego czasu byłam bardzo przestraszona tym wszystkim, teraz już nie jestem. Nie boję się popełniać błędów tak, jak się kiedyś bałam. Dobrze jest robić błędy.

Pamiętasz swój największy błąd?

Nigdy nie popełniłam jakiegoś wielkiego błędu. Wiesz, czasem myślę, że musimy dodać perkusję do nagrania, ale nikt się ze mną nie zgadza. Ja jednak chcę spróbować, ale potem dociera do mnie, że to nie ja miałam rację, ale inni. Ale to nie jest koniec świata. Musisz robić błędy i ćwiczyć.

Powróćmy do nowej płyty. Nosi tytuł „The Wrong Kind of War”. Myślisz, że istnieje dobry rodzaj wojny?

Oczywiście. Możesz wywołać wojnę przeciwko niesprawiedliwości czy ubóstwu. Możesz walczyć o równość albo walczyć sam ze sobą. Przez całe życie powinniśmy robić wszystko, by być lepszymi oraz szczęśliwymi. To dobry rodzaj wojny, którą potrzebujesz przejść w samym sobie. To może pomóc zachować cię oraz bliskich oraz niepotrzebnych wojen i morderstw.

Ostatnio wiele z nich dzieje się we Francji. Jak myślisz, skąd się biorą te ataki?

To skomplikowane. Jest dużo społecznej biedy w kraju, dużo problemów społecznych i ekonomicznych problemów… To konflikt różnych światów. Moim zdaniem Francja powinna spojrzeć sobie w oczy i zobaczyć, jaką dzierży odpowiedzialność. Wiele ostatnich ataków zostało wywołanych przez Francuzów. Może społeczeństwo niewystarczająco o nich zadbało? Nie chcę ich usprawiedliwiać, ale w Afryce jest taka mądrość: „Jeśli jedna osoba we wsi jest chora, chorują wszyscy”. W celu wyleczenia wszystkich powinniśmy dotrzeć do tego, czemu ta osoba jest chora. Mam wrażenie, że Francja tego nie robi…

Czy Twoim zdaniem artyści są odpowiedzialni za nauczanie innych? Może przez to można pomóc ludziom znaleźć rozwiązanie ich problemów?

Nie wydaje mi się, żebym była odpowiedzialna za uczenie kogokolwiek. Artyści reagują na otaczający ich świat. Myślę, że misją artystów jest bycie świadkiem każdego pokolenia.

Na świecie mamy trzy podstawowe świętości: Wiarę, Nadzieję i Miłość. Twój pseudonim „Imany” oznacza „wiarę” w języku suahili, więc pewnie jest ona dla Ciebie ważna. Co z pozostałymi świętościami?

Wierzę w to, co robę. Wierzę w Boga. Wiara i nadzieja nie są dla mnie takie same. Wiara znaczy dla mnie akcję. Nie możesz wierzyć, nie mają inteligencji, to wtedy nie jest wiara. Nadzieja dotyczy niespodziewanych sytuacji, czekania. Nadzieja tyczy się przyszłości. Kiedy masz nadzieję, jesteś mniej aktywny. Musisz mieć nadzieję, ale powinieneś pamiętać, że nie działa ona bez wiary. A miłość… Miłość to początek i koniec wszystkiego. Nawet jak mówimy o wojnach, to one zaczynają się od miłości albo jej braku, zbyt dużej miłości lub niewystarczającej miłości. Miłość jest zawsze środkiem wszystkiego.

Niedawno dałaś nową miłość światu i zostałaś mamą. Wiele artystek mówi, że ciąża i poród dały im nową moc i zmieniły je. Jak to było z Tobą? 

Artystycznie jeszcze się nie zmieniłam… za wcześnie jest, by o tym mówić. Zostałam mamą dziewięć miesięcy temu, a płyta była gotowa jeszcze przed narodzinami dziecka. Opóźniliśmy wydanie tej płyty. Jak spotkamy się za rok, to będę znała już odpowiedź na Twoje pytanie. Wiesz, posiadanie dziecka jest jak tsunami, potrzebujesz czasu, by przez to przejść. W moim prywatnym życiem wiele się zmieniło. To jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaka mi się przytrafiła. Kocham tego małego chłopca, który kocham mnie bez względu na wszystko. Dla niego nie jest ważne, czy jestem popularna czy nie, gruba czy chuda, brzydka czy ładna. To czysta miłość. Doświadczanie takiej miłości jest magiczne. Syn bardzo mnie zmienił, na pewno.

Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?

Wiele rzeczy, poza tym mój mały synek. Kocham swoje życie. Mogę robić zawodowo to, co kocham. Moja cała rodzina żyje i jest zdrowa. Czasem dobra muzyka sprawia, że jestem szczęśliwa. Jestem wdzięczna za życie, jakie mam. Jestem szczęściarą.

ENGLISH:

Imany came back to Poland to promote her newest album „The Wrong Kind of War”. We met with artist and ask her about new CD, becoming a mother and social situation in France. Here we go!

We are really thankful you’re in Poland again. What are you preparing for us this time?

I released my next album, so I’m gonna promote it as previous ones: I am doing TV shows, radio promos, press meetings… I am explaining in every country when, how and why this album was made. It’s part of my job.

You’ll come to Poland again in October to play three concerts. It won’t be your first time on the Polish stage…

I will try to do my best again, as I did in Stodola club in Warsaw some years ago. I can’t tell you what I’ll sing this time, because we haven’t started doing rehearsals yet. Hopefully, you will like it. I love my concert in Stodola, because I remember that I was exhausted and sick then. It was my first time in Poland and I didn’t know how popular my songs are here. When I was entering the Stodola’s stage, I felt the energy of the audience who sang „I Lost My Keys”. I cried on this concert, because you knew all my songs by heart. I will remember it for the rest of my life!

It was really emotional concert! What can we find in this album? „The Shape of a Broken Heart” was really sensitive and touchy, soundtrack from „Sous les jupes des filles” was more energetic. What about „The Wrong Kind of War”?

It has more common thing with my first album. The soundtrack is something different, because I wasn’t the only artist who sang on it. My second solo album there’s well produced, there’s a lot more instruments, a lot of more strings, a lot of vocals. Comparing to the first album, it’s more up-tempo songs. Of course, you’ll stilll have ballads, don’t worry. It’s still me, but 5 years older.

And more experienced… How have you changed since this 5 years?

I had a very long tour, around 400 concerts in 25 different countries. I think I sing better, I think I write songs better, I am more confidence in what I’m doing and when I’m coming to the stage. I used to be very scared about that, now I’m not. I’m not afraid of doing mistakes as I was in the past. It’s ok to make mistakes.

Do you remember your biggest mistake so far?

I’ve never done big mistake, but you know… Sometimes you think that you have to add some drums on the track and nobody agrees with you. But you wanna try and you do. Then you realise that they were right and you weren’t. But that’s not the end of the world. You have to make mistakes and practice.

Your new album is called „The Wrong Kind of War”. But is there a good kind of it actually?

Of course. You can do war against unjustice or poverty. You can do war for equality or the war within yourself. In your whole life you supposed to do everything to be better and happy. That’s good kind of war which you need to have within yourself. It can save you and your family from unneccesary wars and killings.

Many of recent attacks were made in France. Where did it get from in your opinion?

It’s complicated. Socially there’s a lot of misery in France. There’s a lot of social and economical problems… It’s conflict of the different worlds. In my opinion France now needs to look at itself in the eyes and see what kind of responsibility they have. Many recent attacks were made by perpetrated by French people. Maybe society didn’t embrace them enough? I am not trying to excuses for them, but in Africa there’s wisdom: „When one person in the village is ill, everybody is ill”. In order to heal everybody, we need to look why that person is sick. I don’t think France is doing that indeed.

Do you think that artists have the responsibility to teach other people and maybe help them find the solution for their problems?

I don’t think I have a responsibility to teach anybody. Artists have the responsibility to reflect the time in with they are living. I think this is the mission of the artists to be a witness of each generation.

In the world we have three main saints: Faith, Hope and Charity. Your nick name „Imany” means „Faith” in suahili, so perhabs it’s really important for you. What about others?

I have faith in what I do. I have faith in God. Faith and hope aren’t the same for me. Faith demends action for me. You can’t just faith without intelligence, it’s not the faith then. The hope is more unexpecting situation, when you’re waiting. Hope is in the future. You’re hoping, it’s less active. You need to hope, but you need to remember that hope doesn’t work without the faith. And love… It’s the beginning and the end for everything. Even if you talk about war, it’s always starts with love or lack of love, too much of love or not enough love. But love is always in the center of everything.

Recently you gave another love to Earth and you became a mom. Many female artists said that pregnancy and birth gave them another power and changed them. How is it in your life?

I haven’t changed artistically yet, because it’s too soon to tell. I had a baby 9 months ago and my album was done before. We’ve just postponed the release. If we’ll meet next year, I’ll have an answer for your question. You know, having a baby it’s just like tsunami, so you need a time to proccess that. In my private life it changed so much. It’s one of the best things that happened to me. I love this little baby which loves you no matter what. My son doesn’t care if I am popular or not, fat or skinny, ugly of beautiful. It’s pure love. And to experience this kind of love is magical. He has changed me a lot, for sure.

What makes you happy?

A lot of things. My little boy makes me happy. I love my life, I can do a job which I love to do. My whole family is alive and healthy. Sometimes only good songs makes me happy. I am grateful for the life I have. I am a lucky girl.