Są muzyczne spotkania, w których najważniejsze okazuje się nie to, ile dźwięków wybrzmi, lecz ile przestrzeni pozostaje pomiędzy nimi. Taka właśnie idea zdaje się przyświecać albumowi „Sub Silento”, nagranemu przez pianistkę Katarzynę Pietrzko i saksofonistę Macieja Kądzielę. To opowieść prowadzona bez słów, w której jazzowa swoboda spotyka się z kompozytorską dyscypliną, a cisza przestaje być jedynie przerwą w muzyce.
Artyści znają się już z wcześniejszej współpracy przy projekcie „Norwid”, łączącym muzykę z poezją Cypriana Kamila Norwida w interpretacji Andrzeja Chyry. Tym razem rezygnują z literackiego punktu odniesienia. Pozostają sami ze swoimi instrumentami, pomysłami i wzajemną wrażliwością. Fortepian i saksofon nie rywalizują o pierwszeństwo, lecz prowadzą rozmowę, której kierunek nie zawsze można przewidzieć.
Tytuł „Sub Silento”, oznaczający „pod ciszą”, dobrze oddaje charakter tego muzycznego przedsięwzięcia. Otwiera przestrzeń dla brzmień, które nie potrzebują nadmiaru, aby przyciągnąć uwagę. W tej kameralnej formule słychać zarówno jazzowe korzenie obojga muzyków, jak i fascynację neoklasycyzmem, muzyką współczesną oraz nieograniczonymi możliwościami improwizacji.
Każde z artystów wnosi do tego spotkania odrębny sposób myślenia o muzyce. W grze Katarzyny Pietrzko pobrzmiewają inspiracje klasyką przełomu XIX i XX wieku, w tym twórczością Sergieja Prokofiewa. Jej pianistyczny język łączy wyrazistą konstrukcję z otwartością na spontaniczny gest. Maciej Kądziela czerpie natomiast z doświadczeń polskiej i skandynawskiej sceny improwizowanej, poszukując w saksofonie nie tylko melodyjności, lecz także nowych barw, faktur i środków ekspresji.
Siłą tego duetu jest umiejętność zachowania równowagi między indywidualnością a wspólnym brzmieniem. Raz muzyka rozwija się poprzez szerokie, śpiewne frazy, innym razem przybiera formę bardziej surową, opartą na napięciu, rytmicznym impulsie czy eksperymentach z dźwiękiem. Improwizacja nie prowadzi tu do chaosu. Przeciwnie, staje się jednym ze sposobów budowania formy i dramaturgii.
Ważną rolę odgrywają także fragmenty solowe, które pozwalają przyjrzeć się osobno muzycznej wyobraźni każdego z wykonawców. Szczególne miejsce zajmuje cykl „Feldafing”, którego kolejne odsłony wyznaczają wewnętrzny rytm albumu. Dzięki temu poszczególne kompozycje układają się w większą całość, przypominającą opowieść o zmieniających się emocjach, nastrojach i relacjach między dwojgiem muzyków.
„Sub Silento” można słuchać na wiele sposobów: podążając za improwizowanymi liniami melodycznymi, odkrywając subtelności instrumentalnego dialogu albo po prostu poddając się atmosferze tej muzyki. To album, który nie narzuca jednej interpretacji. Wymaga jednak uwagi, bo wiele istotnych rzeczy rozgrywa się tu na granicy dźwięku i milczenia.
W czasach, gdy muzyka często próbuje przyciągnąć słuchacza intensywnością, Pietrzko i Kądziela wybierają inną drogę. Pokazują, że ekspresja nie musi oznaczać nadmiaru, a najbardziej przekonujący dialog zaczyna się od umiejętności słuchania.

