Lalah Hathaway prezentuje nowy album zatytułowany „Made In Chicago”. Już sam tytuł jasno wskazuje, że tym razem artystka kieruje uwagę w stronę miejsca, które odegrało ważną rolę w historii jej rodziny i muzycznej tożsamości. Chicago staje się tu nie tylko tłem, ale jednym z głównych punktów odniesienia całego projektu.
Nowa płyta łączy współczesne R&B i soul z osobistą narracją. Hathaway odwołuje się do własnych wspomnień, rodzinnego dziedzictwa oraz miasta, z którym związany był również jej ojciec, legendarny Donny Hathaway. Nie jest to jednak album oparty wyłącznie na nostalgii. Artystka wykorzystuje przeszłość jako punkt wyjścia do opowiedzenia o sobie tu i teraz.
„Made In Chicago” zawiera dziewięć utworów. Album otwiera „47th Street” nagrany z udziałem J. Ivy. Na płycie znalazły się także „So Smart”, „Follow”, „Can’t Let Go”, „Every Little Thing”, „Rainbo”, „Someday”, „Time” oraz zamykające całość „Magic”. Materiał trwa niespełna 40 minut i został utrzymany w stylistyce soulu i R&B.
Szczególne znaczenie ma otwierające album „47th Street”. Sam tytuł odsyła do Chicago i rodzinnych wspomnień artystki, dzięki czemu utwór od początku ustawia osobisty charakter całego wydawnictwa. Innym ważnym nagraniem jest „Can’t Let Go”, reprezentujące bardziej klasyczne, emocjonalne oblicze Hathaway.
Album ukazuje się po wydanym w 2024 roku „VANTABLACK”, który potwierdził mocną pozycję wokalistki na współczesnej scenie R&B. Hathaway od lat konsekwentnie rozwija własny język muzyczny, łącząc tradycję soulu z nowoczesną produkcją i charakterystycznym, bardzo rozpoznawalnym wokalem.
Jej dorobek od dawna wykracza poza rodzinne nazwisko. Artystka ma na koncie pięć nagród Grammy i liczne nominacje, a jej kariera obejmuje zarówno solowe albumy, jak i współpracę z cenionymi muzykami różnych pokoleń. Jest także absolwentką Berklee College of Music, które w 2022 roku przyznało jej doktorat honoris causa.
„Made In Chicago” można więc odczytywać jako kolejny etap tej drogi, ale również jako symboliczny powrót do źródeł. Hathaway nie próbuje odtwarzać przeszłości. Zamiast tego przekłada ją na własny język i współczesne brzmienie, dzięki czemu album staje się opowieścią zarówno o pamięci, jak i o dalszym rozwoju.


