„Evenings & Weekends” to debiutancka EPka, która brzmi jak zapis kilku późnych godzin spędzonych gdzieś pomiędzy klubem, studiem a pustą ulicą po ostatnim metrze. Londyńskie trio GOMME buduje swój materiał na styku house’u, soulu, jazzu i nowoczesnego popu, ale nie próbuje na siłę udowadniać, że odkrywa nowy gatunek. Zamiast tego proponuje spójną, lekką i bardzo świadomie wyprodukowaną całość.
Największą zaletą wydawnictwa jest jego naturalny przepływ. Utwory nie funkcjonują wyłącznie jako osobne single, lecz układają się w krótki, nocny set. EPka zaczyna się energicznie, później zwalnia, robi miejsce na bardziej intymne emocje, a następnie znów wraca do rytmu. Wszystko trwa zaledwie kilkanaście minut, dlatego materiał mija szybko, pozostawiając raczej niedosyt niż zmęczenie.
Otwierający „Debut” od razu przedstawia najważniejsze cechy stylu GOMME. Jest tu miękki, sprężysty beat, ciepły bas i wokal, który porusza się swobodnie pomiędzy śpiewem a niemal rozmowną frazą. Utwór ma klubowy puls, ale nie atakuje intensywnością. To muzyka do tańca bez pośpiechu, bardziej skupiona na atmosferze i subtelnym napięciu niż na efektownym refrenie.
Podobnie działa „Fazed”, choć jest bardziej zwarty i bezpośredni. GOMME dobrze rozumieją, że groove nie musi być skomplikowany, by przyciągać uwagę. Wystarczą drobne przesunięcia rytmiczne, precyzyjne klawisze i dobrze ułożone harmonie wokalne. Zespół nie przeładowuje aranżacji, dzięki czemu każdy element ma własną przestrzeń.
Najciekawiej robi się jednak wtedy, gdy pod elegancką produkcją pojawia się niepokój. „Not Around” brzmi łagodnie i zmysłowo, lecz niesie ze sobą wyraźne poczucie dystansu oraz emocjonalnego zawieszenia. To jeden z tych utworów, w których taneczny rytm nie służy ucieczce od trudniejszych uczuć, ale pomaga je uporządkować.
Bardziej zadziorne „RYM” przynosi potrzebną zmianę tonu. Jest krótkie, nerwowe i lekko ironiczne, a jego brudniejsze brzmienie przełamuje gładkość całej EPki. Szkoda, że utwór kończy się tak szybko, bo właśnie w nim GOMME pokazują bardziej wyrazisty charakter i poczucie humoru.
„Neutral Space” najmocniej eksponuje jazzowe zaplecze zespołu. Bogatsze akordy i swobodniejsze partie klawiszy nie są tu dekoracją, lecz podstawą kompozycji. Dzięki temu materiał nie osuwa się w anonimowy, playlistowy pop. Nawet w najbardziej przystępnych momentach słychać, że stoją za nim muzycy zainteresowani czymś więcej niż tylko chwytliwym bitem.
„Evenings & Weekends” nie jest płytą przełomową, ale jest bardzo obiecującym początkiem. GOMME mają wyczucie melodii, rytmu i nastroju, a przede wszystkim potrafią łączyć klubową lekkość z bardziej osobistym tonem. EPka pozostaje momentami zbyt bezpieczna, jednak jej spójność, elegancja i naturalna chemia sprawiają, że chce się do niej wracać.
To krótka, nocna opowieść o relacjach, napięciu i ruchu. Najlepiej działa późnym wieczorem, kiedy muzyka ma jednocześnie uspokajać i nie pozwalać stać w miejscu.


