Paloma Faith, jedna z najbardziej charakterystycznych i charyzmatycznych brytyjskich artystek, zamyka rok wyjątkową premierą. Jej najnowsza EPka „Sleigh All Day”, wydana kilka dni temu, to lekka, klimatyczna propozycja stworzona z myślą o zimowym, świątecznym czasie. Choć to niewielkie wydawnictwo — zaledwie cztery utwory — całość pokazuje wokalistkę z innej, bardziej kameralnej strony.

Już sam tytuł EPki zdradza, że nie mamy tu do czynienia z poważną, emocjonalną narracją znaną z ostatnich albumów artystki. Faith podkreślała w swoich mediach społecznościowych, że podeszła do projektu z poczuciem humoru, proponując fanom kolejną porcję świątecznej muzyki, której — jak żartobliwie zauważyła — nikt nie musiał nawet zamawiać. Wydawnictwo jest jednocześnie zabawą konwencją i sposobem na stworzenie lekkiego, sezonowego przerywnika między większymi projektami.


Na EPce znajdziemy cztery nagrania utrzymane w świąteczno-nastrojowym tonie. Jednym z najważniejszych punktów jest „Christmas Prayer”, ponowna współpraca z Gregorym Porterem, którego głęboki, ciepły głos idealnie dopełnia charakterystyczną barwę Palomy. Reszta materiału to bardziej intymne, często koncertowe lub kameralne wersje, które podkreślają naturalność i żywioł artystki.

Całość trwa jedynie jedenaście minut, ale jest to czas wypełniony elegancką, miękką produkcją i atmosferą bliską małym, akustycznym występom przy zimowym ognisku — z tą różnicą, że główną gwiazdą jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych artystek brytyjskiej sceny.

„Sleigh All Day” wyraźnie odstaje stylistycznie od dwóch ostatnich dużych albumów Faith: mocno emocjonalnego „The Glorification of Sadness” oraz introspektywnego „Infinite Things”. Zamiast melancholii i osobistych wyznań dostajemy coś przeciwnego — radosny, ciepły i lekki projekt świąteczny.