• Strona główna  
  • Labrinth z intymnym otwarciem nowego rozdziału – minialbum „Prelude” już do odsłuchu
- Nowe płyty i odsłuchy

Labrinth z intymnym otwarciem nowego rozdziału – minialbum „Prelude” już do odsłuchu

19 września 2025 roku ukazało się „Prelude” – najnowsze wydawnictwo Labrintha, opublikowane przez Columbia Records. Choć to tylko EP, składające się z ośmiu utworów, trudno traktować je jako „drobny dodatek” do dyskografii. To raczej zapowiedź i pierwszy krok w stronę większej opowieści, którą artysta szykuje na kolejne lata. Muzyka, która odsłania emocje Labrinth od lat słynie z […]

19 września 2025 roku ukazało się „Prelude” – najnowsze wydawnictwo Labrintha, opublikowane przez Columbia Records. Choć to tylko EP, składające się z ośmiu utworów, trudno traktować je jako „drobny dodatek” do dyskografii. To raczej zapowiedź i pierwszy krok w stronę większej opowieści, którą artysta szykuje na kolejne lata.

Muzyka, która odsłania emocje

Labrinth od lat słynie z łączenia eksperymentalnej elektroniki, elementów soulu, gospel i hip-hopowej energii. Na „Prelude” idzie jeszcze dalej – każdy utwór ma własny klimat, ale razem tworzą spójną narrację pełną kontrastów: od intymnych momentów melancholii po fragmenty o energii niemal celebracyjnej.

Centralnym punktem wydawnictwa jest „Pull Me In” – kompozycja napisana i wyprodukowana przez samego Labrintha. To utwór, który łączy potężne, niemal chóralne wokale z minimalistyczną, emocjonalną produkcją. Pokazuje, jak sprawnie artysta balansuje między prostotą a wielowarstwowością, budując muzykę, która nie tylko brzmi, ale i porusza.

„Prelude” pojawia się dwa lata po albumie „Ends & Begins”, na którym Labrinth udowodnił, że potrafi swobodnie przeskakiwać między gatunkami. Nowa EPka działa jak pomost – z jednej strony czerpie z dotychczasowych doświadczeń, z drugiej przygotowuje grunt pod nadchodzące projekty.

Nie bez znaczenia jest fakt, że Labrinth szykuje się także do powrotu na wielką scenę. W 2026 roku ma wystąpić na festiwalu Coachella, a „Prelude” brzmi jak rozgrzewka przed tym, co dopiero nadejdzie.


Największym atutem wydawnictwa jest jego szczerość – zarówno w warstwie lirycznej, jak i w produkcji. Labrinth nie ukrywa emocji, pozwala sobie na wrażliwość, a jednocześnie zachowuje kontrolę nad każdym szczegółem aranżacji.

Wyzwanie tkwi w samej formie EP – osiem utworów to wciąż za mało, by w pełni rozwinąć wszystkie pomysły. „Prelude” zostawia więc poczucie niedosytu, które może być jednak celowym zabiegiem – w końcu to tylko wstęp, preludium do większej całości.

„Prelude” to nie tyle „mała płyta”, ile artystyczne oświadczenie. Labrinth pokazuje, że nie zamierza iść na kompromisy, a jego muzyka będzie jeszcze bardziej osobista i odważna. EP jest pełna emocji, nastrojów i głębi – to materiał, który zachęca, by wsłuchać się w każdy detal.

Dla fanów to ważny sygnał, że artysta wciąż się rozwija. Dla nowych słuchaczy – idealny punkt startowy, by wejść do świata Labrintha, w którym nie ma miejsca na banał, a każda nuta ma znaczenie.

JazzSoul.pl © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.