Eva Cassidy opowiada emocjonalną historię o miłości i stracie, która dzięki London Symphony Orchestra staje się wciągającym, hipnotyzującym dla słuchaczy doświadczeniem. „Tall Trees In Georgia” jest trzecim utworem wydanym z przełomowego orkiestrowego albumu Evy Cassidy, „I Can Only Be Me”, który ukaże się 3 marca.

„Tall Trees in Georgia” to jedno z najbardziej przejmujących wykonań Evy. W oryginalnym nagraniu na żywo, jedyny akompaniament to sama Eva grająca na gitarze, lekko muskająca struny w ciągłym tremolo. W wersji orkiestrowej gitarę zastąpiły smyczki, a nakładające się na siebie długie dźwięki i tremola stały się fakturą leśnych szmerów. Aby dopełnić ten obraz, pomiędzy wersami Evy wyobraziłem sobie dwa ptaki, reprezentowane przez dwa fleciki ponad smyczkami. Podczas gdy narratorka spogląda wstecz na swoje życie i ubolewa nad faktem, że „najsłodszą miłość, jaką kiedykolwiek miałam, odsunęłam na bok”, fleciki/ptaki słychać w oddali, jak do siebie nawołują – aranżer Christopher Willis


Z dziewięciu utworów na nowej płycie, osiem, w tym „Tall Trees In Georgia”, zaaranżował brytyjski kompozytor Christopher Willis. Szkielet, wokół którego Willis ułożył swoje kompozycje, tworzą dwa studyjne wykonania Evy plus nagrania z jej koncertu w Blues Alley Jazz Club ze stycznia 1996 roku, czyli z roku jej śmierci.

„Oryginalne ścieżki wokalne Evy to proste nagrania na żywo z ograniczoną ilością danych audio do ich odrestaurowania” – mówi inżynier Dan Weinberg, który zajął się procesem odświeżenia nagrań. „Zastosowaliśmy więc wieloetapowy proces uczenia maszynowego, z delikatną, niemalże laboratoryjną, edycją dźwięków – eliminując  na przykład odgłosy ludzi jedzących obiad kilka metrów od Evy. Wiele godzin renderowania zachowało jakość i charakter jej występu, nie tracąc nic z magii.”

Technologia sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego zaangażowana w wyodrębnienie głosu Evy jest podobna do tej, która została wykorzystana w niedawnym filmie dokumentalnym „The Beatles: Get Back” i w reedycji albumu „Revolver”.  Willis jednak szybko odkrył, że proces ten jest bardziej organiczny niż się wydaje.

„Sformułowanie sztuczna inteligencja niemal sugeruje, że wprowadziliśmy Evę do maszyny, jak Metal Micky, a ona po prostu wyszła na drugim końcu” – mówi. „Ale jest w tym dużo ludzkiego zaangażowania. To bardziej sztuka niż nauka – jak renowacja obrazu”.

Dla Willisa, pracującego tak blisko z jej spuścizną, duchowa siła Evy była nie do uniknięcia.

„Wydaje się, że kiedy śpiewa, myśli o wielkich rzeczach” – mówi. „A orkiestrowe aranżacje potęgują to wrarzenie. Rezultat jest więc nieuchronnie eteryczny, czuć obecność Evy wykraczającą poza czas i przestrzeń. Ten efekt nie był zamierzony, pojawił się sam z siebie”.