Grupa Klezmoret, poruszająca się między jazzem, muzyką bałkańską, żydowską i folkową, wydała wreszcie nową płytę „The Mystery Of Light”. To album zarejestrowany w nowym składzie, ale także łączący kilka nowych fascynacji muzycznych. A tym wydawnictwie w poniższej rozmowie opowiedział akordeonista Paweł Nowak, autor części repertuaru grupy.

„The Mystery Of Light” to opowieść kilkuwątkowa. Co było dla niej punktem wyjścia?

Nasza muzyka jest z natury wielowątkowa, to muzyczne multi-kulti, którego punktem wyjścia jest  szeroko rozumiana muzyka klezmerska.

Tak, ale tutaj po zapadnięciu zmroku nagle znienacka zaczyna się zabawa

Jak to po zapadnięciu zmroku (śmiech). W tej zabawie jest sporo mroku, tajemniczości, ale i światła i nadziei.

Skąd takie przełamanie? Mogliście przecież prowadzić spokojną, mroczną, może nawet snującą się narrację po zmroku.

To chyba wynika z naszych charakterów. Choć każdy z nas jest zupełnie inny, co uważam za wielką wartość Klezmoretu, to jednak łączy nas chęć do muzycznego szaleństwa i radości z muzykowania.

Płytę rozpoczyna Twoja kompozycja „Siódemka Babci Iwonki”.

Tak, to była wspólna decyzja. Uznaliśmy, że ten kawałek jest nośny i poprzez dobrą energię wprowadzi słuchacza w dalszą część zabawy muzycznymi odcieniami świateł. Kawałek skomponowałem do animacji poklatkowej o tytule „Opowieści Babci Iwonki”. Stąd może niekoniecznie medialny tytuł utworu, ale stanowi on jedną z czterech kompozycji, które napisałem na potrzeby owej produkcji. Jest to film przeznaczony dla młodszego widza, opowiadający o obyczajach i tradycjach kaszubskich na przestrzeni czterech pór roku. Dlatego cztery kompozycje, każda inna. Metrum 7/8 jest charakterystyczne dla muzyki bałkańskiej, a ona stanowi jeden z filarów naszych muzycznych podróży, stąd też moja propozycja, aby kompozycja znalazła się w repertuarze Klezmoretu.


„Traicho’s Tune” również jest Twojego autorstwa i także się wyróżnia na tle pozostałych kompozycji

Mam nadzieję, że wyróżnia się pozytywnie 🙂 To także kawałek, który postanowiłem dodać do muzyki, jaką komponowałem do filmu „Kamienne serce”. Jest to również produkcja, dosyć niszowa, opowiadająca o legendzie kaszubskiej „Stolem i Stolemka”. Dodałem ten utwór niejako awansem do filmu. „Traicho’s Tune” jest moim hołdem, który oddaję wybitnemu bułgarskiemu akordeoniście Traicho Sinapovowi. Ten nieżyjący wirtuoz wywarł duży wpływ na moje zainteresowanie bułgarskim folkiem.

A jak wyglądał dobór pozostałych kompozycji na płytę? Część z nich to utwory tradycyjne

Oprócz „Mayn Shtetele Belz”, reszta utworów to program, który wykonywaliśmy od jakiegoś czasu na koncertach, niejako w spadku po poprzednim składzie. One dobitnie wskazują na naszą

No właśnie – nie nagrywacie płyt zbyt często, a repertuar macie dość bogaty. Czy nie lepiej byłoby, gdybyście rejestrowali koncerty?

Prawda jest taka, że dopiero startujemy z działalnością. Przez prawie 5 lat Klezmoret nie istniał. Poprzedni skład niejako rozjechał się po świecie, a konkretnie nasz skrzypek, Tomek Siarkiewicz. Zostałem sam z Maćkiem Sadowskim. Mieliśmy dużo innej pracy, a charyzmatycznego skrzypka  na horyzoncie nie było. Dopiero spotkanie z Mikołajem Kostką sprawiło, ze w temacie drgnęło. Mikołaj polecił perkusjonalistę Patryka Zakrzewskiego. Pojawiły się pierwsze, ale jednak sporadyczne koncerty. Kiedy zapadła decyzja o nagraniu płyty pojawił się przeklęty Covid. To nas mocno unieruchomiło. Zatem tak jak wspomniałem dopiero startujemy z działalnością, a płyta jest niejako jej inauguracją i mam nadzieję, że dzięki temu krążkowi, który na razie zbiera same pozytywne opinie i recenzje ruszymy w świat z naszą muzyką.


Czy to znaczy, że macie już materiał na kolejną płytę?

Jeszcze nie. Chcemy ograć to co zarejestrowaliśmy na „The Mystery Of Light”. Te kawałki dają nam cały czas sporo radości.

Gdzie będzie można was zobaczyć na żywo w najbliższym czasie?

W tej chwili mamy przerwę w koncertach. Ruszyła promocyjna machina i zobaczymy jak potoczą się losy.