„Carry Me Home” to album nagrany na żywo przez znakomitych artystów Mavis Staples i Levona Helma (The Band) latem 2011 roku w Levon Helm’s Studios w Woodstock. Wydawnictwo ukazuje dwa z najbardziej kultowych głosów minionego wieku, które łączą się w miłości i radości, odnajdując wspólne korzenie i celebrując nieprzemijającą siłę wiary i muzyki. Setlista tego wieczoru łączyła gospel i soul z ponadczasowym folkiem i bluesem, a występy były luźne i zabawne, napędzane ekstatyczną atmosferą. Jednak ani Staples, ani Helm nie wiedzieli, że to będzie ich ostatni wspólny występ – kolekcja jest jednym z ostatnich nagrań Helma przed jego śmiercią – i słuchając teraz, nieco ponad dekadę później, utwory takie jak „This May Be The Last Time” czy „Farther Along” nabierają nowego, słodko-gorzkiego znaczenia. W rezultacie powstał album, który jest jednocześnie kapsułą czasu i pomnikiem, błogim powrotem do domu i serdecznym pożegnaniem, jedynym w życiu koncertem – i przyjaźnią zachowaną na wieki.

„Nie przyszło mi do głowy, że to może być ostatni raz, kiedy się widzimy” – mówi Staples. „W tamtym tygodniu był tak pełen życia i tak szczęśliwy. To był ten sam stary Levon, którego zawsze znałem, po prostu piękny duch na zewnątrz i wewnątrz”.

Choć Staples i Helm dogadywali się jak znajomi z dzieciństwa, oboje byli już gwiazdami, gdy po raz pierwszy spotkali się podczas kręcenia filmu „The Last Waltz” w 1976 roku. Krytycy uznali współpracę The Staple Singers z The Band w utworze „The Weight” za najważniejszy punkt filmu, a Mavis i Levon pozostali bliskimi przyjaciółmi przez następne dziesięciolecia. Nie było jednak pewne, czy para będzie mogła jeszcze kiedykolwiek zaśpiewać razem po tym, jak w 1998 roku u Helma zdiagnozowano raka gardła. Na szczęście udało im się jeszcze raz wykonać tę piosenkę razem podczas sesji w 2011 roku.

„Kiedy Levon zaśpiewał, wszyscy oszaleli” – mówi Staples.

Staples spędziła w Woodstock pięć lub sześć dni przed występem, śmiejąc się, opowiadając historie i spacerując z Helmem po posiadłości. Jak wspomina, prób było bardzo mało – poza pamiętnym momentem, kiedy Helm usiadł przy maleńkiej perkusji swojego wnuka, aby zagrać z nią melodię – ale jego córka Amy Helm pamięta, że jej ojciec ćwiczył godzinami przed koncertem, zdeterminowany, aby wszystko było tak, jak należy.

„Wszyscy w zespole śmiali się, bo to był pierwszy i ostatni raz, kiedy mój tata pojawił się na próbie w taki sposób” – mówi Amy. „Zrobiłby dla Mavis wszystko”.

Album w wersji CD, LP i limitowane LP można zakupić, tutaj.