„Zajęło mi to trochę czasu, ale myślę, że czas lockdownu i ogólnego zamieszania jest idealnym momentem na wydanie tego albumu. Skomponowałem te utwory w trudnym dla mnie etapie życia. Są to bardzo osobiste utwory, które mają być szansą na lepsze chwile i dać każdemu nadzieję zobaczenia „światła” w tych mrocznych czasach.” – tak o swoim debiutanckim albumie „After darkness comes light” mówi Michael Kornas, jazzowy pianista i kompozytor wędrujący między Monachium i Krakowem.

Od kilku dobrych lat sukcesywnie grywa koncerty ze swoim trio, w którym miejsce ma kontrabasistka Kamila Drabek i perkusista Bartłomiej Dybel. Chociaż wszyscy brzmią tu doskonale, to nie ulega żadnym wątpliwościom, że jest to album lidera. Mnie to bardzo odpowiada, bo jest to uczciwe i konsekwentne, gdy album sygnuje się własnym nazwiskiem. Nie do końca lubię, kiedy muszę szukać pośród dźwięków zaproszonych gości i muzyków co artysta-twórca chciał przekazać. Michael eksponuje melodyjny jazz środka połączony odrobiną ekstrawagancji improwizacyjnej. Całość brzmi lekko i harmonicznie. 


Pierwszy utwór „Neverending jounrey” jest doskonałym wstępem do tego, czym artysta dzieli się na swoim debiucie wydawniczym. Synkopowa, mieszana charakterem kompozycja ubarwiona doskonałą linią melodyczną kontrabasu. Zaraz za nią znajduje się emocjonalne „For you” z pięknie oddychającą perkusją. Singlowe „After darkness comes light” jest punktem granicznym. Wśród tych 7 pozycji to on najbardziej przełamuje schemat wchodząc w obszar jazzu bardziej abstrakcyjnego i niedosłownego. Mnie natomiast najmocniej urzekają „Raindrops remain” oraz „Free soul”, z dużym naciskiem na ten drugi. Są to monodramy Michaela i to, co w nich najpiękniejsze to ekspresja wykonawcza. Dynamika uwalnianych dźwięków jest szalenie istotna, aby zauważyć, że nie jest to kolejny dobrze grający absolwent Akademii Muzycznej, ale artysta, który czuje i uzewnętrznia co dla niego ważne. Album kończy wybrzmiewający 30 sekundowy dźwięk i jest on nie tylko wisienką na torcie, ale i całym drzewem pełnym czerwieni tych owoców. 


Instrumentalny jazz nieszablonowego trio nie jest dzisiaj sensacją, ani czymś unikatowym. Cieszy zatem, że Michael Kornas zdecydował się na solowy album, gdzie zapowiada, że „niekończąca się podróż” to doskonały plan, który będzie realizował. Oby dane nam było szybko posłuchać go na żywo, czego nie mogę się doczekać i z pewnością nie będę jedynym słuchaczem, który zapragnie usłyszeć więcej muzyki od Michaela i jego muzyków. „After Darkness / Comes Light” to wiosenna płyta z obietnicą pozytywnych fraz i jasnych rozwiązań. 

Ocena płyty: