Debiut Smerz zatytułowany „Believer”, rozpoczyna się kaskadowymi dzwonkami, które brzmią prawie tak, jakby zostały wyrwane prosto z bajki. Powolny i miarowy riff gitary basowej rozbrzmiewa, przypominając brzmienie instrumentu akustycznego, podobnie jak program komputerowy próbujący naśladować organiczny rezonans gitary. Nawet w ciągu pierwszych kilku sekund „Believer”, Henriette Motzfeldt i Catharina Stoltenberg przenoszą innowacyjnego ducha ich adoptowanego domu czyli Kopenhagi, aby oprzeć się na ich przeszłości, która jest naznaczona występami w chórach i grupach tanecznych w ich rodzinnym Oslo, zimowymi wakacjami spędzanymi w małych domkach położonych w rozległych, nietkniętych krajobrazach norweskiej wsi i z wrodzoną wiarą w zbiorową odpowiedzialność.


„Believer” łączy w sobie brzmieniowe akcenty z młodości, takie jak musicale i muzyka klasyczna z wirującymi, zanurzonymi w transie liniami syntezatora i hip-hopem oraz wokalami R&B. Tekstowo przenosi osobiste rozmowy na znacznie szersze pole. Motzfeldt i Stoltenberg poruszyły sprawę swojej przyjaźni – kontrast między własnym obrazem siebie a tym, jak postrzegają cię inni. Mówią o trudności w komunikowaniu się z kimś, z kim kiedyś twój kontakt był intymny, i niekończąca się walka między wiarą we własny głos i zwątpienie w siebie – z ulgą w poczuciu zbiorowej odpowiedzialności. Świat audiowizualny „Believer” jest pod wieloma względami głęboko osobistym portretem Norwegii, ale jego implikacje sięgają głębiej – rzadko można zbudować świat marzeń, taki jak ten, który mają Motzfeldt i Stoltenberg bez ciężaru praktycznych problemów, które przełamują ambicja, wola i poczucie własnej wartości. Motzfeldt i Stoltenberg stworzyły przestrzeń, w której te marzenia, zarówno duże, jak i małe, rosły pośród systemowych społecznych chwastów, które plączą poczucie własnej wartości i pewności siebie.

Album „Believer” dostępny jest na CD i LP. Kupicie je tutaj.