Charles Lloyd & The Marvels zaprezentowali „Ramblin’”, swawolną wersję utworu Ornette’a Colemana, który jest pierwszym singlem legendarnego saksofonisty Charlesa Lloyda zapowiadającym album „Tone Poem”, który ukaże się 12 marca nakładem Blue Note Records. Winylowe wydanie tego albumu będzie pierwszym nowym wydawnictwem w cenionej serii „Tone Poet Audiophile Vinyl Series”, ukazującej się pod kierownictwem Joego Harleya, z masteringiem Kevina Graya, tłoczonej przez Record Technology, Inc. (RTI) wydawanej w okładkach premium Stoughton Printing typu gatefold tip-on jacket. To właśnie Lloyd jako pierwszy nazwał Harleya określeniem „Tone Poet”.

W utworze „Ramblin’”, jak i na całej płycie, słuchacz odnajdzie dźwięki wzmacniające ducha, wszystkie zasilane przez ogniwo słoneczne saksofonu Lloyda i uwalniane w strumieniu melodycznej energii.


Drugim utworem, który znajdzie się na albumie jest kompozycja Leonarda Cohena, „Anthem”.


Lloyd po raz pierwszy zaprezentował swój kolektyw The Marvels – w składzie: Bill Frisell (gitara), Greg Leisz (gitara hawajska), Reuben Rogers (kontrabas) oraz Eric Harland (perkusja) – na wydanym w 2016 roku albumie „I Long To See Yu” z gościnnym udziałem Norah Jones i Williego Nelsona. Saksofonista ponownie zebrał zespół w 2018 roku na płycie „Vanished Gardens”, tym razem zapraszając do współpracy Lucindę Williams.

„Tone Poem” to szósty album artysty wydany przez Blue Note od jego powrotu pod skrzydła wytwórni w 2015 roku, gdzie Lloyd po raz pierwszy prezentuje The Marvels w wersji bez gościnnego udziału wokalistek i wokalistów. To dynamiczna kompilacja dziewięciu utworów, wśród których pojawiają się nowe kompozycje Lloyda, ale również znane już klasyki Ornette’a Colemana, Theloniousa Monka, Leonarda Cohena, Gábora Szabó i Bola de Nieve.

Unikalne brzmienie The Marvels splata kilka wątków amerykańskiej muzyki – jazz, blues, Americanę, rock i muzykę country – w porywającą i podnoszącą na duchu muzyczną hybrydę, charakterystyczną dla wizjonera, który w swojej muzyce nie wyznacza żadnych granic: 

– To nie byłoby właściwe dla tradycji, której służę – wyjaśnia Lloyd. – Musisz mieć swój eliksir, a eliksir jest w dźwięku i tonie. Kiedy jesteś u stóp Wszechświata, on zawsze będzie nas błogosławić i opiekować się nami. To nie polityków potrzebujemy, ale mędrców. Wielu wyciąga po coś rękę, ale ja staram się pozwolić, by moje serce było wypełnione tak, aby niczego nie pragnąć. Żyję w zachwycie, upojony muzyką.