Adam Bałdych wraz z niderlandzkim pianistą Rogierem Teldermanem oraz francuskim wiolonczelistą Vincentem Courtois, łączy i zestawia dźwięki odzwierciedlające zróżnicowane dziedzictwo kultur, z których wywodzą się muzycy. Taki właśnie jest główny koncept leżący u podłoża powstałego dwa lata temu tria trzech równoprawnych twórców.

To trio i ten album, nagrany na przestrzeni dwóch dni w studio La Buissonne na południu Francji, pozwoliły Adamowi Bałdychowi wyróżnić pewien szczególny aspekt jego gry.

Ta tendencja dążenia ku oszczędności wyrazu jest widoczna już w otwierającej album tytułowej kompozycji Bałdycha – refleksyjnej, osobistej i intymnej. To świat delikatnych dźwięków przywodzących na myśl kameralistykę innych polskich kompozytorów-skrzypków, takich jak Karol Szymanowski i Grażyna Bacewicz. Jest tam uwidoczniona głęboka melancholia, która pełna jest nadziei i optymizmu; pragnienia twórczego przepływu emocji. I ten właśnie aspekt twórczości tria zdobywa uznanie krytyków. „Muzyka rozwijała się kompletnie instynktownie” – napisał Jazznu po koncercie w Tilburgu.


Szczególnie wyrazistą barwą, jaką na tym albumie przedstawia Bałdych, jest brzmienie skrzypiec renesansowych, zwłaszcza w krótkim „Interlude” oraz w następującej po nim kompozycji „Jardin”. Jest to instrument współczesny, ze strunami jelitowymi, strojony septymę niżej od zwyczajnych skrzypiec i tercję niżej od altówki.

Bałdych, Courtois i Telderman odnaleźli wspólnie środki wyrazu, które są zarazem wyważone i żywiołowe. Na albumie „Clouds” tworzą magię, która ma uniwersalną cechę wielkiej muzyki – zdolność odnawiania więzi ze słuchaczem tak, by mógł cieszyć się jej pięknem ujawniającym się raz za razem.

Album możecie zakupić, m.in. tutaj.