Na ten album wielu z nas czekało od kilku miesięcy. Chopin, Kukulska, Herdzin, Kołodziejczyk, Sztaba, Tomaszewski, Smoczyński… tyle nazwisk, tyle talentów, tyle niespodzianek, a płyta jedna: „Czułe Struny”. Po pierwsze, olbrzymie glorie, wiwaty i ukłony dla Fryderyka Chopina. Bez niego ani rusz. To on jest fundamentem tego projektu, zarówno merytorycznie jak i poprzez inspiracje, gdyż niejeden muzyk o swej miłości do dźwięków dowiedział się właśnie przez dzieła mistrza. Po drugie, brawa dla orkiestry, bo bez każdej jednostki w niej zawartej nie było by takiego spektakularnego efektu. Po trzecie, brawa dla Natalii Kukulskiej, która scaliła to wszystko swoją charyzmą i perfekcją pod skrzydłami wydawnictwa Agora.


Etiudy, mazurki, polonezy, walce… cały przekrój form, które na tym albumie kiełkują nowym życiem. Jeśli wydaje się wam, że coś jest niemożliwą rzeczą do zrobienia, to zalecam dzwonić do Kukulskiej. Po tym albumie nie mam ani krzty wątpliwości, że ona da radę. Pomysł zrodził się w jej głowie przy okazji koncertu z Classic Jazz Quartet na 200 rocznicę urodzin Chopina. Wtedy to wpadła jej myśl, że może warto by nagrać cały album z jego utworami, ale wraz z tekstami i wielką orkiestrą. Wszyscy dobrze wiedzą, że artystka uchodzi za rządną muzycznych wrażeń i doskonałą perfekcjonistkę, dlatego też sukcesywnie zaczęła wcielać ten pomysł w życie. Pierwsze zapowiedzi nadchodzącego albumu przyszły z początkiem roku, a w maju poznaliśmy zarówno singiel, jak i tytuł nadchodzącego mega-wydawnictwa „Czułe struny”. Sinfonia Varsovia, jakże potężna i fantastyczna zdradziła, że jest to pierwsze tak wielkie przedsięwzięcie na naszym rodzimym rynku muzycznym. Drugi singiel „Z wyjątkiem nas” dodatkowo oczarował epickiem teledyskiem, który rozbudził apetyt do granic czerwoności. 

Płyta jest doskonała pod wieloma względami.

Aranżacjami zajęli się czołowi polscy dyrygenci, muzycy, producenci, artyści, o których można by pisać długie eseje. Krzysztof Herdzin („Z wyjątkiem nas”, „Oda do serca”), Nikola Kołodziejczyk („Ktoś całkiem nowy”, „Przedsionek”), Paweł Tomaszewski („Czułe struny”, „Pod Powieką”), Jan Smoczyński („Powiem ci kiedy”, „Znieczulenie”) oraz Adam Sztaba („Tu i teraz”, „Zezowate szczęście”) zrobili z klasycznych utworów prawdziwie perełki zachwycające ogromem kunsztu, pomysłowości i ciężkiej pracy. Teksty w większości są Natalii (w tym jakże kolorowe „Zezowate szczęście” i niezwykle wartościowa „Oda do serca”), ale zaprosiła ona także uznane, doskonałe tekściarki: Melę Koteluk („Z wyjątkiem nas”), Bovską („Powiem Ci kiedy”), Natalię Grosiak („Tu i teraz”), Gabę Kulkę („Ktoś całkiem nowy”) oraz Kayah („Pod powieką”), która jest tak charakterystyczna, że bez czytania credits można spostrzec, który tekst jest jej. Jest jeszcze jedno bardzo ważne nazwisko w całej tej ekipie. Leszek Kamiński, który jako jeden z nielicznych jest w stanie poradzić sobie z tak ogromnym wyzwaniem jakim jest zmiksowanie nagranego materiału. Powiedzmy sobie szczerze, aby ogarnąć orkiestrę, wyróżnić na jej tle wokal i zachować emocje pomiędzy poziomami natężenia dźwięku, to trzeba mieć niewiarygodnie wielkie doświadczenie i niebywałe umiejętności. Ogromny szacunek!

Wokalnie znajdujemy tu wokalistkę, która czaruje, porywa, ale nie przesadza.

Słychać pokorę, dumę, podziw i inspirację dziełami Chopina. Pomimo zjawiskowych aranżacji wokal jest wypośrodkowany i genialnie zbilansowany. Jest jednocześnie na pierwszym i drugim planie. Nie ma tu żadnych chórków. Linia wokalu jest instrumentem scalającym projekt jak i będącym jednym z wielu jego elementów. Kukulska już dawno przestała być postrzegana jako jedna z wielu. Ona idzie swoją drogą i jest autentycznie unikatowa. Mocny, charakterystyczny głos z charyzmą, pełen wrażliwości, gotowy do ekspresji. Artystka zarówno opowiada historie („Ktoś całkiem nowy”), czaruje swoimi zdolnościami („Czułe struny”), koloruje emocjami („Znieczulenie”) jak i doskonale bawi się interpretacją („Zezowate szczęście”). Moją najczulszą struną z albumu jest utwór „Pod powieką”. Zarówno tekstowo, aranżacyjnie, wokalnie jak i emocjonalnie wywołuje we mnie dreszcze. Spełnia mnie także „Oda do serca”, gdzie usłyszeć można doskonałe solo fortepianu pozwalającego sobie na odrobinę jazzowej improwizacji. 

Nie przypuszczałbym, że kiedykolwiek ktoś okiełzna Chopina w taki sposób, że powstanie z tego komercyjny album dedykowany dla każdego odbiorcy. ”Czułe struny” są bowiem dla tych co kochają klasykę, co cenią sobie mądre i dojrzałe polskie teksty, którzy szukają i oczekują w dźwiękach czegoś więcej, jak również dla tych co to na muzyce nie znają się za dobrze i wcale nie muszą. Uważam, że jest to wydarzenie epokowe. Fryderyk Chopin dzięki Natalii Kukulskiej połączył się ze współczesnością, zachowując swoją magię i dostojność. Nie wiem czy byłby dumny z uzyskanego efektu, ale ja, jako odbiorca jestem dumny, że inspiruje on tak mocno, że powstaje płyta jak ta. Płyta, która będzie aktualna przez dekady. 

Ocena płyty: