Kiedy James Morrison pojawił się na scenie w 2006 jako uduchowiony piosenkarz i autor tekstów, nawet on nie mógł przewidzieć, że stanie się wzorem, pozwalającym na uformowanie się nowej fali podobnie myślących artystów. Teraz, ponad 10 lat później, Sam Smith, Ed Sheeran, George Ezra czy James Bay, okupują listy przebojów, naśladują ten sam schemat: chłopak ze świetnym głosem i gitarą. Oni wszyscy przywołują Morrisona mówiąc o swoich autorytetach ale czy on sam dostaje coś za utorowanie drogi dla tylu artystów? „Ja tego tak nie widzę, miałem po prostu szczęście być tym pierwszym”.

Oprócz pomniejszania swoich zasług i skromnej natury, James był pierwszym, który użył pewnego formatu, ale też pierwszym, który stworzył z tego przepis na sukces. Popowe hity jak „You Give Me Something” z jego pierwszej płyty „Undiscovered”, rozpromowały artystę i sprawiły, że ma na swoim koncie wiele nagród, m.in Brit Award dla Najlepszego Męskiego wykonawcy, a zdobył ją gdy miał zaledwie 21 lat.

Wielu artystów wyznało, że James miał na nich głęboki wpływ, John Newman jest jednym z nich i przyznał:

„James Morrison był jednym z pierwszych Brytyjskich artystów, którym się przyglądałem gdy sam stawiałem pierwsze kroki jako piosenkarz. Jego głos był po prostu niesamowity i starałem się go usłyszeć na żywo za każdym razem, gdy miałem okazję… Nie jestem pewien czy mimo całego jego sukcesu, on kiedykolwiek czuł uznanie dla swojego talentu.”

Niedawno James Bay powiedział o Morrisonie:

„James jest jedną z moich najwcześniejszych inspiracji. Wśród wszystkiego co się dzieje w muzyce pop, nagle usłyszeć ten delikatny, natchniony głos i silną, ale akustyczną gitarę, to było wszystko co potrzebowałem usłyszeć.”

Trzydziestopięcioletni piosenkarz i autor tekstów sprzedał 4.5 miliona kopii swoich trzech albumów, wyruszył w kilka światowych tras koncertowych. Mimo fenomenalnego sukcesu, artysta nigdy nie był w stanie całkowicie docenić tego co osiągnął. Miał tendencje do depresji, mimo że starał się to ignorować.

„Większość czasu jestem optymistyczny i pozytywny, ale tworzenie tego albumu dręczyło mnie” – powiedział w 2015 o albumie „Higher Than Here”

Morrison wydał niedawno nowy, bardzo szczery album. Najnowsze wydawnictwo ukazuje relacje i związki artysty, doświadczenia z lepszych i gorszych czasów.

A tak było podczas koncertu w warszawskiej Stodole: