W jednej z piosenek ze swojego nowego albumu „GREY Area”, Little Simz śpiewa o sobie „I’m a boss in a fucking dress” – trudno się z tym nie zgodzić. W wieku 25 lat może pochwalić się 3 albumami, kilkoma EPkami i mixtape’ami, które ukazały się sumptem jej wytwórni AGE: 101 Music. W tym czasie studiowała także na londyńskim Westminster Kingsway College.

To obecnie jedna z najciekawszych postaci sceny hip-hopowej. Jej styl to eksperymentalne, elektroniczne bity połączone z szybkim rapem. Na „GREY Area” znajdziemy surowe i ciężkie brzmienia w otwierających album utworach „Offence” czy „Boss”. Kolejne jest „Selfish” – dużo bardziej melodyjne.

Jej styl to eksperymentalne, elektroniczne bity połączone z szybkim rapem. Na „GREY Area” znajdziemy surowe i ciężkie brzmienia w otwierających album utworach „Offence” czy „Boss”. Kolejne jest „Selfish” – dużo bardziej melodyjne.

U Little Simz, tak samo ważne jak muzyka, są teksty. Na najnowszym albumie przewijają się sprawy obecne w życiu chyba każdego młodego człowieka – wątpliwości co dalej, poczucie samotności, zdanie tylko na siebie. Wszystko w charakterystyczny dla Little Simz, prosty sposób. Nie zapominajmy o jej dobitnym języku, pewności siebie, ale też ogromnym dystanie. Tak powstały „Therapy” czy „Pressure”.


Nie można nie wspomnieć o fenomenalnym supporcie jakim był duet April + VISTA. To w jaki sposób łączą soul z elektroniką na długo zapada w pamięć. Jeśli jeszcze ich nie słyszeliście, koniecznie sięgnijcie po ich EPkę „You Are Here”.