Ilekroć pojawia się nowy fascynujący piosenkarz, zaczynają się wyścigi w porównywaniu. Jeśli chodzi o Roryho Grahama aka Rag’n’Bone Mana, to ma on naprawdę zacne towarzystwo: Adele, Joe Cocker, Johnny Cash, a sam Elton John powiedział: „I f**king love you, I think you’re brilliant.”

W rękach ma potrójne Brit Awards (w tym statuetka od krytyków), a na nich wytatuowane słowa ‚soul’ i ‚funk’. Gdyby miał więcej rąk, co w kontekście jego pozaziemskiego głosu nie jest niemożliwe, pewnie wytatuowałby sobie również pozostałe gatunki m.in. gospel, blues, hip-hop, rock i pop. Może nawet i country. Ten brodacz ze wschodniego Sussex z nieprawdopodobną szczerością poradził sobie z połączeniem tylu gatunków, przyznając, że jego muzyczne wzory to przede wszystkim twórczość starych amerykańskich bluesmanów.

Zaczynał w świecie hip-hopu i choć nie ma to większego znaczenia, z biegiem lat udało mu się pogodzić świat bitów, rapu i bluesa.

„Uwielbiam słuchać historii, kocham Johnny’ego Casha i tradycyjną muzykę ludową, a także bluesa. To zaskakująca mieszanka, ale te dźwięki mnie wypełniają. Jeśli chcę, żeby ludzie uwierzyli w to, co śpiewam, muszę śpiewać ją z przekonaniem. Muszę po prostu sam w to wierzyć”.

EP-ką „Wolves” objął prowadzenie w 2014 roku. Ogromne zainteresowanie na całym świecie wzbudziły przede wszystkim dwa utwory: „Human” i „Skin” – dosłownie paraliżujące emocjami i pasją, z jaką były śpiewane.

Krążek „The Human” stał się jedną z najszybciej sprzedających się albumów w Wielkiej Brytanii, choć teksty piosenek i rozważania Grahama wymykają się popowym strukturom. Celowo śpiewa o sobie i składa hołd humanizmowi i miłości, jednocześnie zastrzegając: „I’m only human, after all. Don’t put your blame on me.”

Bilety na festiwal można zakupić tutaj.