Korzenie wokalistki Melissy Oliveiry sięgają Portugalii i Australii. Muzyczne zaś są jeszcze szersze, bowiem łączą jazz z płynnie przenikającą się muzyką elektroniczną, alternatywną i popową. Artystka będzie jedną z gwiazd tegorocznej edycji Sopot Jazz Festival, na którym wystąpi z artystą wizualnym JAM’em pod szyldem Mn’JAM Experiment. Nam opowiedziała o genezie projektu, podejściu do sztuki łączenia różnych wpływów muzycznych i pomysłów na własne kompozycje.

Mn’JAM Experiment łączy różne rodzaje i gatunki w muzyce. Od czego zaczął się ten projekt?

Potrzebowałam świeżego projektu, który byłby eksplozją czegoś nowego. Chciałam mieć jak największy możliwy dystans do obowiązującego paradygmatu i tradycyjnego ‘książkowego’ podejścia do tworzenia jazzu. Wiedziałam, że mam swoje kompozycje, efekty wokalne, loopy i studia nad integracją innych elementów z jazzem. To główne składniki tego projektu, ale to właśnie JAM, który studiował kompozycję, zapytał czy byłabym zainteresowana współpracą, do której on wniósłby elektroniczne dźwięki i elementy wizualne (nie wspominając o okazjonalnej kompozytorskiej, pseudo-intelektualnej manierze).

Wasz album Live With A Boom jest nietypową mieszanką elektroniki, alternatywy, jazzu, muzyki latynoskiej i popu. Obok twoich własnych kompozycji, znajdują się na nim klasyczne covery z innych obszarów muzycznych jak Optimistic zespołu Radiohead, Use Me Billa Withersa i It Ain’t Necessarily So George’a Gershwina. Dlaczego wybraliście właśnie te utwory?

Te covery zostały dodane dla zrównoważenia bardziej abstrakcyjnej części albumu. It Ain’t Necessarily So jest bonusem, bo właściwie nie pasuje do naszej koncepcji albumu, ale, mówiąc szczerze, dodaliśmy go dla czystej zabawy. Z drugiej strony Use Me to wszechstronna kompozycja, którą można zaaranżować na tysiąc różnych sposobów. Kiedy ją nagraliśmy, miała zupełnie inną strukturę niż ta, którą gramy obecnie na koncertach. Teraz ma zwariowaną wspólną część solową, wzbogaconą o sterowanie światłami kontrolowanymi przez JAM’a, który używa ich do dyrygowania zespołem. Jestem pewna, że jak będziemy dalej ją grać, to przekształci się w coś zupełnie innego, bo to utwór, który nadaje się do wielu wariacji.

Z drugiej strony jest Garden Walls – znany jako ballada z twojego albumu In My Garden. Tutaj to kompletnie zakręcony remiks z partią scata. Skąd się wziął pomysł takiej wersji?

Pomysł przekształcenia Garden Walls służył pokazaniu, że ten album, to zupełnie inny etap stylistyczny, ale jednocześnie – by udowodnić, że ta nowa odsłona ciągle ma w sobie mnóstwo elementów improwizacji i kompozycji jazzowych, znanych z poprzedniej wersji. Jeśli kiedykolwiek były pojawiły się wątpliwości, czy nasza muzyka jest jazzem i skąd pochodzi, to Garden Walls jest tego epitomą i koronnym dowodem takiej proweniencji.

Co jest dla Ciebie łatwiejsze – pisanie tekstu czy improwizowanie skatem?

Pisanie tekstów jest łatwiejsze. Napisałam sporo vocalese, czyli tekstów, które dokładnie odpowiadają każdej nucie instrumentalnej z części solowej, więc dało mi to sporo wprawy, jeśli chodzi o szybkie, czy też skomplikowane rytmicznie frazy, do których trzeba dodać słowa.

Budujesz swój wokal używając loopów. Czy stosujesz jakieś inne narzędzia jak vocoder czy talk box?

Moja baza loopów ma dużo efektów takich jak octavery czy harmonizery. Używam ich często podczas naszych występów.

Czy podczas nadchodzącego Sopot Jazz Festival wykonasz coś z Live With A Boom czy może coś innego?

To będzie mieszanka utworów z tego albumu, a także nowe kawałki, które napisałam od tego czasu. Z powodu improwizacyjnego charakteru naszych koncertów, efekty wizualne przetwarzane są w czasie rzeczywistym. Natomiast improwizacje JAM’a z obrazem i dźwiękiem zawsze są różne. Każdy występ to pod tym względem unikalne przeżycie.