W skandynawskim jazzie instrumentalnym uwielbiam trzy rzeczy: Prostotę, Perfekcję, Przestrzeń. Jest w tym coś niesamowitego, tak jakby była to odrębna gałąź, z której widać więcej. Nietrudno odgadnąć, że to mój ulubiony dział jeśli chodzi o jazz czysto instrumentalny. Kolejną tego pieczęcią jest Mathias Eick. Zaraz za Nilsem  Petterem Molvaerem mój ulubiony trębacz.

„Moją inspiracją była rodzina, moja ukochana, moje małe dzieci, które nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać oraz wszystkie emocjonalne sytuacje, których doświadczamy na scenie, na której bywamy najczęściej czyli w domu”

Tak o najnowszym albumie mówi sam artysta. Tytuł Ravensburg” oznacza dokładnie to, o czym Norweg wyżej opowiada. Jest to bowiem niemieckie miasto, skąd na każde święta Bożego Narodzenia jego babcia wysyłała jako prezent puzzle. Mnóstwo puzzli. Mathias pochodzący z domu obfitującego w jazzowe talenty (jego dwaj bracia to również cenieni instrumentaliści), stawia sobie rodzinę ponad wszystko. Tytuły kompozycji takie jak „Family”, „Children” czy „Parents” mówią chyba same za siebie. Materiał jest zaskakująco melodyjny jak na improwizacje.

Najcudowniejszym i jednocześnie najbardziej charakterystycznym jest tu kolaboracja dwóch instrumentów: trąbki i skrzypiec. Brzmi to czasami etnicznie, niekiedy psychodelicznie, ale są to tylko częściowe składowe, gdyż więcej jest przejrzystości, spokoju i delikatnych przeplatań, aniżeli ciężkich dysonansów i krzywych dialogów. Albumu słucha się jako całości, żadna pozycja nie jest przeciągnięta, ani też żadna nie wybija się z szeregu. Emocjonalne podejście do utworów wypełnia je przestrzennością, czego ujście otrzymujemy na ostatnim z nich „For My Grandmothers”.

Ciekawostką jest, że Mathias będąc przecież multiinstrumentalistą (nieobce mu wszak piano, gitara czy vibrafon) użył do nagrań także swojego głosu. Delikatne murmuranda oddychają pomiędzy dźwiękami dodatkowo wtajemniczając odbiorcę w niepowtarzalny kunszt kompozycyjny.

Wszystkie utwory są dziełem Eicka, produkcją zaś zajął się Manfred Eicher. Na Ravensburg”, wydanym nakładem ECM (jakże prestiżowo) zagrali Hakon Aase (skrzypce), Andreas Ulvo (piano), Audun Erlien (bas), Torstein Lofthus (perkusja) oraz Helge Andreas Norbakken (perkusja, instrumenty perkusyjne). Dwie perkusje, intrygujące prawda? Zaręczam jednak, że jest to absolutnie niezauważalne podczas wyprawy przez album. Bębny są jedynie cienkim szkieletem, na którym pozawieszano kolorowe harmonie basu, pianina, trąbki i skrzypiec.

„Ravensburg”, miasto puzzli. Skoro zasłużyło na miano tytułu czwartego albumu Mathiasa Eicka, to aż mnie korci aby je odwiedzić. By chociaż w małym ułamku poznać tajemnicę tejże inspiracji. Laureat International Jazz Talent, zdobywca nagrody DNB, stypendysta Statoil ma pełne predyspozycje na awans do alei sław współczesnego jazzu. Dąży do tego z niekłamaną skromnością i szczerością bytu.

Proszę Państwa, Mathias Eick i jego Ravensburg”. Pora na oklaski.

Ocena płyty: