Dawniej bywało tak, że talent bronił się sam. Nie potrzebna była machina splendoru i wielkiego kucia artysty ze złota. Dzisiaj jest już różnie, ale jedno jest niezmienne. Spektakularny talent zawsze zostanie zauważony i doceniony.

Łukasz Kokoszko i jego kunszt gitarowy wypłynął kilka lat temu. Pod przykrywką muzykowania u Pawła Wszołka rósł sobie rozwijając skrzydła, aż w końcu jego pióra zostawały wszędzie tam gdzie się pojawił i nie dał o sobie zapomnieć. W ten oto sposób wygrał I miejsce na Międzynarodowym Konkursie Improwizacji Jazzowej w Katowicach, III miejsce i nagrodę specjalną w ramach II Konkursu im. Jarosława Śmietany w Krakowie, III miejsce i nagrodę specjalną w Międzynarodowym Konkursie „Złoty Krokus”, a także trzecie miejsce w konkursie na Indywidualność Jazzową w ramach Jazzu nad Odrą. Zaowocowało to wydaniem albumu New Challenge” sygnowanym Łukasz Kokoszko Quartet.

Jak to u prawdziwych artystów bywa, album jest w całości autorski. Nie ma tu błahego wykonarstwa ani kopiarstwa, jest czysta sztuka. Utworami są odbicia przeżyć, doświadczeń, fascynacji lidera, ale także i interakcje pomiędzy czworgiem muzyków tworzących kwartet. Fuzja jazu, bluesa jak i rozrywki przeplata się między gitarą, pianinem (Grzegorz Ziółek), kontrabasem (Maciej Kitajewski) i perkusją (Grzegorz Pałka). Fascynującym jest to, że quartetów jak ten jest całe mnóstwo, a jednak można tu znaleźć coś oryginalnego, coś co przykuwa uwagę z głośnym „damn, ale to jest dobre!”. Najważniejszym wyznacznikiem według mnie zawsze okazuje się repertuar. Dlatego też tak bardzo cenię sobie twórców, którzy chcąc nie chcąc obnażają się z emocji poprzez swoje twory. Odważne ale i bardzo szlachetne. Łukasz każdą ze swoich kompozycji umiejętnie określa przemyślanym tytułem:

Reunited After Many Years” to 3 – częściowa kompozycja o silnym uczuciu, które łączy dwoje ludzi. O tym, że pomimo silnej więzi, rozstają się na dłuższy czas. Tracą ze sobą kontakt, jednak po wielu latach spotykają się ponownie i wiedzą, że są sobie pisani. „Little Rainy Day” to smutek i melancholia, nieodłączne emocje każdego wrażliwego człowieka. „Będziemy jak będziemy” opowiada o pewnej szalonej podróży z Katowic do Torunia, którą w tym roku przebyłem ze swoim zespołem, aby zagrać koncert. „Bad mr.C” to utwór o bohaterze pewnego legendarnego serialu „Twin Peaks”, w którym przechodzi on niesamowitą, mroczną metamorfozę. „Do I Really Want It” to utwór o tym, że często zadajemy sobie pytanie: „czy to jest na pewno to, czego chcę”. O rozeznaniu swoich pragnień i potrzeb, o podejmowaniu dobrych i rozsądnych decyzji. „Soulmate” to utwór o poszukiwaniu bratniej duszy, kogoś kto doskonale nas rozumie i jest nam bardzo bliski. ” – słyszymy od Łukasza.

Forma kompozycyjna jest bardzo bogata. Począwszy od klasycznego jazzu, poprzez delikatny old blues, dochodząc do brudnych riffów będących pochodną takich inspiracji jak Pink Floyd czy Pearl Jam, a kończąc na amerykańskim podejściu do aranży bliskich Louisowi Cole czy nawet Davidowi Fosterowi.

New Challenge” najbardziej imponuje mi tym, że w ogóle mnie nie męczy. Harmonie są przejrzyste, podział klarowny a i same improwizacje nie sprawiają wrażenia chęci odkrycia nowych galaktyk. Melodyjność i rozbrajająca lekkość jest tutaj największym atutem. Zwłaszcza, że gitara nie jest największym przyjacielem instrumentalnego jazzu jeśli chodzi o mainstream.

lukasz kokoszko quartet_okladka

Album Łukasza Kokoszko Quartet stał się moim przyjacielem w drodze do i z pracy, a co najlepsze zabieram go potem do domu, gdzie urzęduje sobie dalej, aby wystygnąć przez noc i na powrót spędzić ze mną kolejny dzień. Miłośnikiem strunowców szarpanych nie jestem… a raczej nie byłem.

New Challenge”, moje nowe wyzwanie. Sądzę, że i Wam namiesza w gustach.

Ocena płyty: