Koncert Marcusa Millera i jego zespołu uświetnił ósmą edycję festiwalu Leopolis Jazz Fest.

Artysta rozpoczął trasę koncertową promującą najnowszy album „Laid Black”.

Koncert Marcusa Millera we Lwowie odbył się równo miesiąc po premierze jego najnowszej płyty. Poprzedni album „Afrodeezia”, wydany w 2015 roku, był inspirowany podróżami Millera wzdłuż atlantyckich tras niewolniczych: po Afryce Zachodniej, Karaibach, Ameryce Południowej i części Stanów Zjednoczonych.

„Afrodeezia” to hołd złożony przez artystę narodowi afrykańskiemu, który zmuszony do niewoli, aby zachować własną tożsamość, zachował muzykę, która przyniosła światu blues, jazz, soul, funk, rock, hiphop.

„Wszystkie te gatunki, którymi dziś się cieszymy i które niejako definiują nasze czasy to właśnie rezultat wędrówek i doświadczeń niewolników z Afryki”. (link)

Najnowszy album „Laid Black” to symboliczny powrót – z przeszłości w teraźniejszość, z Afryki Zachodniej – prosto na ulice Nowego Jorku, wprost do domu Marcusa Millera, gdzie odnajdujemy go łączącego jazz, funk, soul, R&B, gospel z nowoczesnymi elementami muzyki miejskiej.

Podróż, która rozpoczęła się kilkaset lat temu w Afryce, wciąż trwa.

„”Afrodeezia” była moją wielką, muzyczną podróżą. W tym projekcie współpracowałem z muzykami z Afryki Zachodniej, Ameryki Południowej, Karaibów. Na płycie „Laid Black” postanowiłem przenieść muzykę do współczesności. Pomyślałem, że fajnie byłoby wprowadzić niektóre wpływy naszych czasów, których słuchałem tutaj, w domu. Na tym albumie usłyszycie hip-hop, trap, soul, funk, R & B i oczywiście jazz. Muzyka jest spokojna, ale także potężna i oparta na funku, czerpiąca inspiracje z doświadczania czarnej muzyki.”

Koncert na Leopolis Jazz Fest był więc idealną okazją, aby sprawdzić jak „Laid Black” brzmi na żywo, zanim artysta pojawi się jesienią w Polsce.

Marcus_Miller_fot.Mariusz_Jakubus
fot. Mariusz Jakubus

Marcus Miller we Lwowie pojawił się wraz ze swoim zespołem, z którym nagrał najnowszy album, złożonym ze znakomitych, utalentowanych młodych muzyków, w składzie: Alex Han (saksofon), Russell Gunn (trąbka), Brett Williams (instrumenty klawiszowe), Alex Bailey (perkusja).

Koncert rozpoczął utwór „The Blues”, pochodzący z wydanego w 1995 roku albumu „Tales”. Pierwsze potężne riffy Marcusa Millera wywołały owację podekscytowanej publiczności. Powtarzana przez Millera w utworze fraza „Everybody get with a funky sound”, jakby miała podkreślić z kim mamy do czynienia. To na funku i bluesie oparty jest znakomity styl gry Millera.

Nagrany 23 lata temu utwór „The Blues”, wzbogacony solową partią Russella Gunna, był pierwszym lecz nie ostatnim tego wieczoru przykładem na to, że nie ma czegoś takiego jak „stare utwory”. Utwory są dobre albo złe. Te ostatnie nie wytrzymują próby czasu.

Wszyscy ci, którzy tego wieczoru zjawili się na Scenie Głównej festiwalu, oczekując szczególnie materiału z najnowszej płyty Marcusa Millera, nie zawiedli się. Muzycy wykonali kilka utworów z „Laid Black”, m.in. otwierający album „Trip Trap”, którego potencjału koncertowego nie doceniłem przy przesłuchiwaniu płyty (prawdziwa petarda!) oraz „Untamed” – pierwszy singiel promujący album; utwór o dwóch obliczach: radosnym i nostalgicznym, z fantastyczną partią solową Marcusa Millera i solowymi popisami Alexa Hana na saksofonie w końcówce utworu.

Marcus Miller i jego zespół nie pozwolili publiczności pozostawać zbyt długo w jednym nastroju, często zmieniając klimat i tempo, balansując pomiędzy jazzem, hiphopem, bluesem i funkiem, wykonując naprzemiennie nowe utwory i klasyczne nagrania w nowych interpretacjach.

Nie mogło zabraknąć utworów ze wspominanego albumu „Afrodeezia”, nominowanego do nagrody Grammy, z którego muzycy zagrali m.in. rewelacyjny „Hylife”, nawiązujący do stylu muzycznego popularnego w Nigerii latach 70. i 80. czy “Papa Was A Rolling Stone”, klasyk grupy The Temptations z prostą, surową i jakże piękną linią basową.

Oglądanie koncertu Marcusa Millera i jego zespołu to czysta przyjemność. Nie chodzi tu tylko o powalające swoim groove, zawiłe i pełne energii, wirtuozerskie popisy solowe Marcusa Millera, czy umiejętności i solowe partie poszczególnych muzyków, ale przede wszystkim czystą radość z gry, którą emanują, tworząc synergiczne połączenie pomiędzy tym, co dzieje się na scenie, a publicznością.

Wzruszającym momentem było zatrzymanie koncertu, aby uczcić śmierć zmarłego niedawno ojca Marcusa Millera. Artysta zadedykował mu wykonanie utworu „Preacher’s Kid”.

„Mój Ojciec był muzykiem. Grał na pianinie. W każdą niedzielę. W kościele. Zawsze mi powtarzał: graj muzykę. Jego marzeniem było, żebym został muzykiem. Odszedł 2 miesiące temu. Miał 92 lata.”

William Miller był synem pastora (stąd tytuł utworu). W młodości marzył o zastaniu profesjonalnym pianistą klasycznym. Ta ambicja została jednał porzucona wraz z narodzinami Marcusa, a potem jego młodszego brata. Żeby wyżywić rodzinę William Miller został kierowcą autobusu, a następnie kierowcą metra w Nowym Jorku. William Miller nie porzucił jednak całkowicie muzyki – był znakomitym organistą i chórzystą w kościele na Brooklynie.

Utwór „Preacher’s Kid” został skomponowany i zadedykowany Williamowi Millerowi jeszcze za jego życia (utwór znalazł się pierwotnie na wydanym w 2015 roku albumie „Afrodeezia”). Marcus Miller zdecydował się umieścić ten utwór także na najnowszej płycie (w zmienionej wersji), jako hołd dla ojca, zmarłego miesiąc przed jej wydaniem.

Wymowne jest, że w nowej wersji tego utworu Marcus Miller nie gra na gitarze, a na klarnecie basowym, na którym nauczył się grać będąc dzieckiem (klarnet i klarnet basowy to pierwsze instrumenty, na jakich Marcus grał w dzieciństwie).

William Miller i Marcus Miller. Ojciec I syn.
William Miller i Marcus Miller. Ojciec I syn.

Pod koniec koncertu na scenie niespodziewanie pojawił się Tom Ibarra – 18-letni utalentowany francuski gitarzysta i kompozytor. Ibarra jest laureatem pierwszej nagrody „LetterOne Rising Stars Jazz Award”, dzięki której możemy go usłyszeć w tym roku na ośmiu największych festiwalach jazzowych w Europie.

Koncert Toma Ibarry wraz z zespołem na Leopolis Jazz Fest miał odbyć się dzień wcześniej, ale został odwołany (Ibarra i jego zespół utknęli na lotnisku w Wiedniu i nie dotarli na czas do Lwowa).

Tom Ibarra dotarł do Lwowa dzień później, sam, by pojawić się niespodziewanie na Scenie Głównej festiwalu i wykonać wraz Marcusem Millerem i jego zespołem utwór „Tutu”, napisany przez Millera w latach 80. dla Milesa Davisa.

Było to drugie spotkanie Millera i Ibarry na scenie. W 2016 roku wykonali wspólnie ten sam utwór podczas festiwalu Saint Emilion Jazz Festival we Francji. Ibarra miał wówczas 16 lat.

Marcus Miller & Russel Gunn & Tom Ibarra fot. Andrew Olifirenko
fot. Andrew Olifirenko

„Tutu” nie był jedynym utworem wykonanym we Lwowie wspólnie przez gitarzystów. Marcus Miller zaprosił 41 lat młodszego Ibarrę także do utworu na bis, w którym wspólnie wykonali utwór „Blast” z albumu „Free” Marcusa Millera, wydanego w 2007 roku.

Publiczność, która ze względu na miejsca siedzące, przez większą część koncertu musiała tłumić swoje emocje (jak długo można siedzieć podczas występu Marcusa Millera?!) dała im upust pod koniec koncertu.

Ponad 3000 osób zebranych na Scenie Głównej festiwalu końcówkę występu Marcusa Millera oglądało stojąc, a znaczna część publiczności opuściła swoje miejsca, tłumnie gromadząc się pod sceną. Wyglądało to trochę tak, jakby koncert wymknął się organizatorom spod kontroli.

Energia, którą publiczność obdarzyła artystów wróciła ze zdwojoną siłą. Było to najbardziej elektryzujące wykonanie utworu „Blast”, jakie kiedykolwiek słyszałem! Sprawdźcie koniecznie video (poniżej)!

Marcus Miller (ur. 1959 r.) jest kompozytorem, producentem i multi-instrumentalistą, ale przede wszystkim uznawany jest za jednego z najlepszych basistów jazzowych na świecie.

Pierwszym poważnym wydawnictwem z jego udziałem był… album „Future Talk” Urszuly Dudziak, wydany w 1979 roku w Stanach Zjednoczonych w wytwórni Inner City Records. 20-letni wówczas Marcus Miller pojawia się tam obok Michała Urbaniaka, Zbigniewa Namysłowskiego, Kirka Kirklanda, Calvina Browna i Johna Abercrombie (dodatkowym polskim akcentem jest utwór „Cats” Krzysztofa Komedy, który znalazł się na tej płycie).

Kariera muzyczna Marcusa Millera nabrała tempa, kiedy 21-letni wówczas basista otrzymał zaproszenie do współpracy przy albumie Milesa Davisa „The Man with the Horn”.

Ostatecznie Miller współpracował przy sześciu albumach Milesa Davisa, a przy trzech z nich dodatkowo jako ich współproducent.

Marcus Miller napisał i zaaranżował 5 z 8 utworów znajdujących się na legendarnym albumie „Tutu”, w tym także tytułowy utwór, który uważany jest przez krytyków za ostatnie wielkie nagranie Milesa Davisa.

Utwór „Tutu” został napisany przez Millera jako hołd dla wielkiego południowoafrykańskiego przywódcy Desmonda Mpilo Tutu, pierwszego czarnego arcybiskupa kościoła anglikańskiego w RPA, działającego na rzecz pokojowego pojednania między białymi i czarnoskórymi obywatelami Republiki Południowej Afryki, uhonorowanego w 1984 roku Pokojową Nagrodą Nobla za sprzeciw wobec brutalnego reżimu apartheidu.

Marcus Miller jest Artystą UNESCO dla Pokoju oraz rzecznikiem UNESCO Slave Route Project, którego celem jest podniesienie świadomości na temat zjawiska niewolnictwa, które miało głęboki wpływ na współczesny świat, od religii i kultury po prawa człowieka. Działalność w tym projekcie zainspirowała Millera do napisania albumu „Afrodeezia”.

Marcus Miller ma na swoim koncie ponad 500 utworów, nie tylko jako basista, ale jako kompozytor i producent takich artystów jak m.in. Miles Davis, Aretha Franklin, Chaka Khan, Luther Vandross, Weldon Irvine, Frank Sinatra, Elton John, Eric Clapton, Grover Washington Jr., David Sanborn i wielu innych.

Jest laureatem wielu nagród Grammy jako producent Milesa Davisa, Luthera Vandrossa, Davida Sanborna, Boba Jamesa, Chaki Khan i Wayne’a Shortera. Zdobył także nagrodę Grammy za najlepszą piosenkę R&B w 1992 roku (utwór „Power of Love/Love Power” Luthera Vandrossa), a w 2001 roku dla najlepszego albumu jazzowego za swój siódmy solowy album instrumentalny „M²”.

Marcus Miller fot. Andrew Olifirenko
fot. Andrew Olifirenko

Festiwal Leopolis Jazz Fest, w ramach którego odbył się koncert Marcusa Millera, jest jednym z największych festiwali jazzowych w Europie.

W ciągu 5 dni na trzech scenach festiwalu można było obejrzeć 29 koncertów muzyków ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Austrii, Kanady, Niemiec, Turcji, Izraela, Danii, Luksmeburga, Litwy i Ukrainy.

Poza Marcusem Millerem na Leopolis Jazz Fest wystąpili m.in.: Ahmad Jamal, Charles Lloyd & The Marvels, R+R=NOW, Lee Ritenour & Dave Grusin, Jacob Collier, Jamie Cullum, Lars Danielsson w specjalnym koncercie z lwowską orkiestrą symfoniczną INSO-Lviv, Mario Biondi, Stefano Bollani i wielu innych.

W 2016 roku The Guardian umieścił Alfa Jazz Fest (do 2017 roku festiwal odbywał się pod taką nazwą) na liście 10 najlepszych festiwali jazzowych w Europie. (link)

Kolejna edycja festiwalu już za rok – dziewiąta edycja festiwalu Leopolis Jazz Fest odbędzie się w dniach 26 – 30.06.2019 r.