18 kwietnia w Krakowie wystąpił niekwestionowany mistrz gry na organach Hammonda, dwukrotny laureat nagrody Grammy, Cory Henry, któremu towarzyszył zespół The Funk Apostles. Koncert zainaugurował XXIV Międzynarodowy Festiwal „Starzy i Młodzi, czyli Jazz w Krakowie” i trzeba przyznać, że tak znakomitego rozpoczęcia Festiwal nie miał od lat.

Klub Studio wypełniony był niemalże po brzegi fanów spragnionych energetyzującej muzyki. Koncert rozpoczął się z opóźnieniem, stąd napięcie wzrastało z każdą minutą. W mgnieniu oka zapełniły się miejsca stojące tuż przed sceną.

Występ Cory’ego Henry’ego to była eksplozja energii, pozytywnych dźwięków oraz radości. Artysta zapewnił różnorodność dźwiękową. Dynamiczny funk łączył się z łagodnych soulem, całość zakorzeniona była w muzyce gospel. Mimo wielu odniesień do old-schoolowych brzmień muzyka serwowana przez Cory’ego Henry’ego i The Funk Apostles biła świeżością. Z tego co było widać to występ sprawiał ogromną frajdę całemu zespołowi, który miał bardzo dobry kontakt z publicznością. Tańce, okrzyki, wspólne śpiewanie i oklaski były nieprzerwane od samego początku koncertu. Oprócz swoich przebojów, Cory Henry zaprezentował także kilka coverów w brawurowych aranżacjach, m.in. „Stayin' Alive” oraz dwa nowe single, które zostały bardzo ciepło przyjęte przez wszystkich słuchaczy.

Rzecz jasna nie obyło się bez bisów.

Choć relację piszę już z perspektywy czasu, koncert przywołuje we mnie same dobre skojarzenia i co najważniejsze napełnił mnie niesłabnącą energią. Jedyne czego żałuję, to nieobecności na warszawskim koncercie… Ci, którzy są ciekawi jak było, polecam relację Mateusza Rymana, tutaj.