Sara Hartman to debiutująca na rynku muzycznym 20-latka, która wystąpiła niedawno jako support przed koncertem Ellie Goulding w warszawskim Torwarze. Przed koncertem mieliśmy przyjemność spotkania się z młodą artystką i porozmawiania z nią m.in. o jej początkach, singlu „Monster Lead Me Home” oraz trudnym rozstaniu z rodziną.

Dorastałaś w Nowym Jorku, ale przeprowadziłaś się do Berlina. Czemu zdecydowałaś się na przeprowadzkę?

Zrobiłam to w maju zeszłego roku, niedługo minie pierwsza rocznica! Przeprowadziłam się z Nowego Jorku, bo ktoś polecił mi dobrego producenta z Berlina, którym okazał się Tobias Kuhn. Dla mnie jest to jeden z najlepszych autorów piosenek z Niemiec. Lubię jego sposób pracy, jego pomysły… On jest geniuszem! Stworzyliśmy razem coś wyjątkowego i jestem tym szalenie podekscytowana! (śmiech)

Czy tęskniłaś za rodzicami i przyjaciółmi po przeprowadzce?

Było mi bardzo, bardzo ciężko. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to była łatwa decyzja. Nie wiedziałam, co może się wydarzyć. Ale ceną jest dobry album, mówiąc szczerze! (śmiech) To wszystko, czego chcę i co mam. Chodzi o zaufanie naszej pracy. Czuję, jakbym dorosła o jakieś dziesięć lat, a spędziłam tu dopiero siedem miesięcy. To dla mnie niesamowita okazja, jestem szczęśliwa.

Co, oprócz filmu, przypomina Ci o domu?

Dobre pytanie! Jak dobrze sprawdziłeś, oglądanie takich filmów, jak np. „Where The Wild Things Are” przypomina mi o moim domu, rodzinie i przyjaciołach. Wiesz, pochodzę z terenów wodnych… oceany i różne inne wody były dookoła. Nie umiem porównać wód w Berlinie do oceanów, bo to nie to samo… (śmiech).
Po siedmiu miesiącach mieszkania w Berlinie wróciłam na święta do Nowego Jorku. Poszłam wówczas nad wodę razem ze swoją młodszą siostrą. Poczułam wtedy tak wiele uczuć. Woda to wielka rzecz. Kilka tygodni temu byłam też w Groningen na festiwalu Eurosonic.. w sumie to było tydzień temu (śmiech)… i zobaczyłam tam kilka łódek, co też mnie poruszyło…
Ale, oprócz wody, o domu przypomina mi także kilka utworów.

Jakich?

Mówiąc szczerze, mama wychowała mnie przy muzyce Motorhead i podobnych, zresztą bardzo podobnych do tych, których słucha Tobias Kuhn. Mój tata natomiast jest fanem System Of The Down, więc… (śmiech)

Czy rodzice działają w branży muzycznej?

Nie, tata buduje baseny, a mama jest artystką wizualną. Wiesz, rysuje, a do tego ma dzieci, więc… (śmiech) Zawsze mnie zachęcała do robienia własnych rzeczy. To jest cudowne, bo dorastałam w rodzinie, w której tata był od rzeczy praktycznych, a mama mówiła „Pogadajmy o kolorach, o tak!” (śmiech)

Cudowna rodzina! Myślałaś, żeby zaproponować mamie zaprojektowanie okładki Twojej debiutanckiej płyty?

Tak, myślałam o tym. Ale wiele rzeczy może się zdarzyć. Zobaczymy.

Zanim o płycie, porozmawiajmy o Twoich początkach. Jak zaczynałaś swoją karierę muzyczną?

Hmm… Jako jedenastolatka dostałam w prezencie gwiazdkowym zestaw perkusyjny. Dorastałam w poczucie, że powinnam grać na perkusji, więc mama sprawiła mi taki prezent na święc. Potem od razu tego pożałowała (śmiech). Kochałam perkusję, brałam wiele lekcji gry. Potem chciałam tworzyć własne beaty. Miałam najlepszego nauczyciela gry, który był pod wrażeniem mojej chęci wiedzy wszystkiego o muzyce. Potem chciałam wiedzieć, jak się gra na basie, więc mi pokazał. Kiedy poznałam podstawy gry na basie i fortepianie, zaczęłam pisać swoje pierwsze autorskie utwory. Jako czternasto- czy piętnastolatka zaczęłam natomiast występować na scenie i zarabiać pierwsze pieniądze. Mogłam robić to, co kochałam, dla pieniędzy. No, i z miłości, oczywiście, ale wiesz, co mam na myśli…! (śmiech)

Ostatniozagrałaś na wielu festiwalach. Łatwiej jest grać na festiwalach czy na solowych koncertach?

To ciekawe, bo każdy koncert jest inny. Festiwale mogą być stresujące, bo nie masz zbyt wiele czasu na przygotowanie instrumentów. Podczas solowych występów masz wystarczająco dużo czasu na sprawdzenie dźwięku i wszystkie te rzeczy. Ale wszystko się może zdarzyć. Tak długo, jak tylko publiczność będzie chciała, będę mogła zagrać wszędzie!

Jedną z takich możliwości nadarzyła się w listopadzie, kiedy to zagrałaś przed nowojorskim duetem MS MR (Miz Mister). Jak było?

Oh, to było niezwykłe! Oni dają na koncertach 150%  siebie, są zwierzakami scenicznymi! Oglądanie ich występów było dla mnie inspirujące, a reakcje publiczności – cudowne!  Jestem im bardzo wdzięczna za możliwość wspólnej gry. Wszystko zaczęło się dosyć zabawnie, bo wokalistka Lizzy Plapinger znalazła się za pomocą… swojego bloga!

Z Ellie Goulding było podobnie? Też znalazła się Cię na blogu?

(śmiech) Ellie szukała w Europe ludzi, którzy mogliby otworzyć jej koncerty. Poprosiła muzyków o wysyłanie swojej twórczości, więc to zrobiłam. Nigdy nie pomyślałam nawet o tym, że ona mogłaby posłuchać mojej muzyki, bo już to byłoby dla mnie wystarczające. A potem… jestem tutaj, co jest niesamowite! Występy są tak wielkie, to dla mnie zaszczyt, że mogę być częścią tego projektu.

Projektu, którego pierwsza część miała swoją premierę kilka dni temu w Hamburgu. Co czułaś, jak po raz pierwszy zagrałaś przez Ellie?

Mówię to tak wiele razy, ale naprawdę czułam się, jakby to był sen! Kiedy weszłam na scenę razem ze swoim zespołem i zobaczyłam morze ludzi, to było cudowne! Kocham grać i wiem, że to my graliśmy na tej scenie. Gdyby ktoś tego nie sfotografował, nie uwierzyłabym w to, co się stało! (śmiech)

A teraz jesteś w Polsce…

Tak, a potem jedziemy do Wiednia, Barcelony, Mediolanu… Jestem bardzo podekscytowana pobytem w Warszawie. Moja nauczycielka matematyki na siódmym roku była Polką, nazywała się Miszakowski… Kochałam ją! Mówiła mi wiele pozytywnych rzeczy o Polsce, pokazywała zdjęcia… Teraz jestem tu i czuję się jak we śnie! Mam nadzieję, że będę miała czas na jakieś zwiedzanie…

Albo po prostu wrócisz tu w trakcie swojej solowy trasy koncertowej!

Teraz już nie mam wyboru! (śmiech)

Podczas dzisiejszego koncertu zaśpiewasz m.in.  swój debiutancki singiel „Monster Lead Me Home”. O czym on opowiada?

To był pierwszy utwór, jaki napisałam po przeprowadzce do Berlina. Spotkałam się z Tobim, pokazałam mu moje prace i zaczęliśmy razem pracować. Wymyśliliśmy pierwsze melodie, a refren i słowa powstały bardzo szybko. I tak to było! Ten kawałek naprawdę kieruje mnie do domu, jest świetny! Jestem bardzo podekscytowana moją pierwszą solową trasą, którą niedługo zagram!

Oprócz singla, zagrasz kilka innych swoich utworów,  w tym m.in „Are We a Sattelite” i „Dance with the Ghost”. Czy one wszystkie znajdą się na Twojej debiutanckiej płycie?

Tak. Mam nadzieję, że album ukaże się już latem. Przedtem wydam EP-kę. Właśnie skończyliśmy nagrywać klip do „Monster…”, niedługo go wydamy. Jestem podekscytowana, bo nagrywaliśmy go w jedną z zimowych nocy. Efekt będzie ciekawy, mam nadzieję. Co więcej, niedługo wydam kolejne single. W ciągu najbliższych dwóch tygodni ukaże się drugi singiel, którym będzie utwór „Stranger in a Room”, będący moją wersją piosenki Jamiego xx. Trzecim singlem będzie „Are We a Sattelite”.

A jak wyglądają pozostałe plany na 2016?

To będzie duży rok dla mnie! Ponownie zagramy na festiwalu Eurosonic, a także na festiwalu Southwest, co będzie ogromnym wyróżnieniem! Moim głównym celem jest jednak granie wszędzie tam, gdzie będę mogła. Będę mogła zobaczyć wszystko…

… „bo tak bardzo kocham muzykę!” (śmiech)

Oh, gdyby to nie brzmiało tak patetycznie… Ale ja naprawdę bardzo, bardzo to kocham! (śmiech)

Życzymy Ci zatem gry tak długo, jak to będzie możliwe!

Dzięki!

ENGLISH

JazzSoul: You grew up in New York, but moved to Berlin. Why did you decide to do that?

Sara Hartman: I moved to Berlin last May, it’s gonna be the first anniversary soon! I moved from New York, because someone recommended me a good producer from Berlin called Tobias Kuhn. For me he is one of the best song-writers in Germany. I like his way of working, his ideas… he’s a genius! We really created something special and I’m stupid excited about that! (laughs)

Did you miss your family and friends while moving to Berlin?

It was really, really hard. I’d be lying if I’d say it was easy. I didn’t know what’s gonna happen. But I got a good album out of it, to be honest! (laughs) This is all that I want and all I have. It’s all about giving a hope to our work. I feel like I’ve grown like ten years, but it’s only seven months since I am here. It was a ridiciolous opportunity for me. I’m so happy.

What reminds you of home apart from movies?

Good question! Yes, watching movies like „Where The Wild Things Are” reminds me of home, my family and friends. You know, I’m from water place… oceans and that kind of stuff. I cannot compare waters in Berlin to the oceans, because it’s not the same (laughs).
After seven months in Berlin I came back to New York for Christmas and I went to the ocean with my little sister. It had so many feelings then. The water is a huge thing. We also were in Groningen for a Eurosonic festival a few weeks back… actually it was last week ago… (laughs) and I saw there a few boats and it was so touching for me…
But, apart from water, several songs also reminds me of home.

Which songs?

Actually, my mum raised me on a Motorhead music and she was listening to quite similar songs as Tobias Kuhn. But my dad was really into System Of The Down, so… (laughs)

Were your parents in the music industry as well?

No, my dad builds pools and my mom is the visual artist. You know, she draws, but she also has a babies, so… (laughs) She always incourage me to do my own stuff. It’s awesome, because I grown up in family, where my dad was very practical and then my mom was like „Let’s talk about colours, yeeah!” (laughs)

Amazing family! Have you thought about asking her to project a your debut album’s cover?

Yes, I have thought about that. But a lot of things can happen before that. We’ll see. She’s in the running for sure.

Tell us how has everything started? When did you decide to do music?

Well… I’d got a drum-set for a Christmas when I was 11 y.o. I grew up with the feeling that I suppose to play drums, so my mum decided to give a present. But after my drumset she immediately regretted this present she’s given to me. (laughs) I fell in love with the drums, I took many drums lessons. I wanted to make my own beats really quickly. I had a best teacher, who was really impressed of my wanting to know everything about music at one. Then I wanted to learn how to play bass, so I asked him to show me it. Then I’d got a basics of playing a guitar and a piano. When I received enough knowledge about playing the basics, I started to do my own songs. I was 14-15 y.o., when I started to play first public shows. I could do what I wanted to do for money. And for love of course, but you know, what I mean…! (laughs)

You did a lot of festivals recently. Is it easier to play solo concerts or festivals?

This is interesting, because every show is very different. Festivals could be stressful, because you don’t have enough time to prepare your stuff on the stage. During solo shows you have enough time for sound-check and all that stuff. But everything can happen and as long as the crowd is good, I can play everywhere.

In November you had a chance to support New-York based duo MS MR (Miz Mister). How was it?

Oh, it was incredible! They give a 150% of themselves on the concerts, they’re animals on the stage! I was so inspired by their performances. The crowd’s response was also amazing. I’m really thankful that they allowed me to do my show before theirs. Everything started really funny, because they are into blogs and duo’s vocalist Lizzy Plapinger found me by blogs.

The same story was with Ellie Goulding? Did she also find you by blog?

(laughs) Actually, Ellie was looking for people in Europe to open for her. She asked people by submit the music and I did. I have never thought she’d listen to my stuff, because that would be enough for me. But then… I’m here, it’s so amazing! The shows are so intense and it’s beyond for me to be a part of this project.

First part of this project started few days ago in Hamburg. How it was to perform before Ellie for the first time?

I’ve been saying it too much, but I really feels like it was a dream. When I’ve stepped on the stage with my band, I saw a sea of people, it was amazing! I love playin and I know it was me playing, but I’m still cannot believe that was me there. If it wouldn’t be photographed, I couldn’t believe it. (laughs)

And now you’re in Poland…

Yes, and after Poland we go to Vienna, Barcelona, Milan… I’m excited that I’m here in Warsaw. I had a Polish math teacher in seventh grade named Miszakowski… I loved her! She used to tell me a lot of positive things about Poland, she showed me some pictures as well. And now I am here and it’s like a dream! Hope I’ll have enough time for short sightseeing…

Or you will have to come back here during your first solo Europe tour!

I have no choice now! (laughs)

During today’s concert in Poland you’ll perform not only your debut single „Monster Lead Me Home”, but also several original songs of yours like „Are We a Sattelite” and „Dance with the Ghost”. Will all of them appear on yout debut album?

Yes, they will. And I hope, that album will be released in summer. Before that, we’ll release an EP. We’ve just filmed „Monster Lead Me Home” video, it’ll be released soon. I’m so excited, because we’ve filmed it in the winter night. It’s really cool, I think. What’s more, I’m gonna release next singles very soon. Out in two weeks I will present my second single „Stranger in a Room”, which is my cover of Jamie xx’s song. The third single will be „Are We a Sattelite”.

We cannot wait for that! Tell us more about your single „Monster Lead Me Home”.

It was the first song I wrote after moving to Berlin. I’ve met with Tobi, I showed him my stuff and we started right away. We made a first lines of this song and came up with the hook and the lyrics very quickly. And that’s it! This song really leads me home and it’s great! I’m so excited to go to my first solo tour too!

What’s the rest of your plans for 2016?

It’ll be a big year! I will play in Eurosonic again as well as during Southwest festival, which is intense! But my main goal is to just play everywhere I can, because I just wanna see everything…

… „because I really love music!” (laughs)

Oh, I wish it wasn’t sound so cliche, but I really, really love this! (laughs)

We wish you to do that as long as possible!

Thanks!