Grzegorz Karnas z zespołem, w którego skład wchodzą: Mariusz Praśniewski, Florian Möbes, Jerome Klein wystąpili pierwszego dnia 39. edycji Festiwalu Jazz Juniors w Krakowie.

„Producent muzyczny, językoznawca, pedagog, blogger, (…), miłośnik swobody wypowiedzi, obserwator natury samodyscypliny, samodzielności, samozaparcia i wszelkich skrajności” – taki opis widnieje w biografii na oficjalnej stronie internetowej Grzegorza Karnasa. Piątkowy koncert udowodnił, że jest to w pełni zasłużony opis charakteryzujący nie tylko artystę, ale także i jego grupę, bowiem muzyka i brzmienie Karnasa nie są ograniczone żadnymi kanonami ani konwencjami. Gra zespołu była na tyle frywolna i przestrzenna, aby każdy z muzyków mógł się wykazać.

Głównym spoiwem łączącym wszystkie dźwięki był wokal Grzegorza Karnasa. Artysta okazał się znakomitym improwizatorem i dźwięko-naśladowcą. Koncert był obfity w wiele muzycznych eksperymentów. Grzegorz Karnas posiada specyficzny styl śpiewania. Jego maniery, sposób frazowania, ciągłe zabawy ze statywem mikrofonu z początku były lekko drażniące. Z każdą kolejną piosenką wydawały się jednak bardziej zrozumiałe i przyswajalne. Taka jest „formuła” jego stylu, do której z pewnością można się przyzwyczaić. Mimo wszystko, bardzo chciałbym usłyszeć, jak Grzegorz Karnas śpiewa nie poruszając ani mikrofonem, ani jego statywem. Śmiem twierdzić, że brzmiałby naprawdę dobrze.

Muzyka Karnasa miała w sobie wiele skrajności, momentami wydźwięk był psychodeliczny, a w innych momentach dało odczuć się powiew optymizmu. W połączeniu ze charakterystycznym stylem śpiewania całość była inspirującą mieszanką.

Zawiodła jedynie publiczność, a dokładnie jej znikoma ilość, ponieważ Grzegorz Karnas, jego zespół i muzyka zasługują zdecydowanie na większą uwagę i zainteresowanie.