Przyjmuje się, że drugie albumy są decydujące w karierze muzycznej artystów, ponieważ powinny być bardziej przemyślane od debiutu (przynajmniej teoretycznie), wskazywać na obrany kierunek muzyczny itp. Od debiutanckiego albumu Lianne La Havas „Is Your Love Big Enough?” minęły niespełna 3 lata…. jaki jest najnowszy album pt. „Blood”? Czy można uznać go za decydujący?

Debiutancki album Lianne La Havas stanowił już w pełnej mierze o jej inspiracjach, swoistym brzmieniu i wyjątkowym klimacie. Całość była spójna i zrozumiała. Płytę „Blood” uznać można z kolei jako naturalną konsekwencję i kontynuację debiutu.

Znakiem firmowym Lianne La Havas jest jej wyrazisty wokal o wyjątkowym vibrato, który sprawdza się w żywiołowych piosenkach, jak i spokojnych balladach. Co ważne, po kilkukrotnym przesłuchaniu utworów artystki, jej głos nie nudzi – wręcz przeciwnie, zachęca, intryguje i powoli uzależnia. Wokal artystki zdecydowanie wybija się przed szereg, wszelkie dźwięki stanowią w głównej mierze jedynie tło. Brzmienia klarują się raczej jako przemyślane i spójne. Oprócz dominujących brzmień soulu, słychać inspiracje jazzowe oraz jamajskie. Całość niestety jest lekko spłaszczona pod względem dźwiękowym, brakuje trochę wyrazistości i tzw. „pazura”.

Otwierający album utwór, a zarazem pierwszy singiel promujący wydawnictwo, „Unstoppable” idealnie wprowadza w łagodny i pozytywny klimat „Blood”. Z kolei Ballada „Wonderful” stanowi kwintesencję muzycznego stylu Lianne La Havas oraz jest wizytówką najnowszego albumu: uderzająco prosta, nostalgiczna, a zarazem kojąca i słodka ballada. Aranżacja jest bardzo minimalistyczna, ale jednocześnie wystarczająca, a delikatny wokal Lianne jest niczym najlepsze lekarstwo dla naszych uszu.

Lianne La Havas to wartość sama w sobie. W jej przypadku debiutancki album okazuje się decydujący, a druga płyta „Blood” stanowi jego zrozumiałą kontynuację i świadczy o dużej świadomości, dojrzałości oraz o klarownym stylu muzycznym, jaki obrała sobie artystka.